Menu

MAXMASALA

MAX CEGIELSKI - KULTUROWA MASALA I MIESZANKA Z POGRANICZA DYSKURSÓW

Wpisy otagowane : Wielki-Gracz

Wielki Gracz na targach książki i festiwalach

maxcegielski

Bardzo ciekawe spotkanie i radość z przyjazdu na targi w Białymstoku. Przy tej okazji ukazał się też dodatek Gazety Wyborczej, gdzie między innymi wywiad ze mną o "Wielkim Graczu". Co ciekawe, kiedy na spotkaniu zapytałem czy ktoś czyta moje felietony w Krytyce Politycznej, nikt się nie przyznał, a potem ludzie podchodzili i mówili, że owszem, znają i cenią. W każdym razie, oprócz Białegostoku z książki Marcina Kąckiego jest jeszcze inny i ogromna frekwencja na targach.

bialystok_1

A 12 maja będę w Jastrzębiu Zdrój natomiast 21 maja na Warszawskich Targach Książki.

Zapraszam też 3 czerwca do Muzeum Polin w Warszawie na dyskusję o reportażu i świecie organizowaną przez Nową Europę Wschodnią a 4 czerwca do Lublina na Festiwal Kontynenty, gdzie będę prowadzić warsztaty "Sztuka notowania w podróży", na które wciąż można się zapisywać.

Wielki Gracz książką tygodnia w Instytucie Książki

maxcegielski

Wielki Gracz książka rozkładówka

A w dodatku Amelia Sarnowska na stronach Instytutu Książki recenzję, z gatunku tych nieoczywistych, które samemu autorowi każą na nowo przemyśleć co mu przy okazji pisania wyszło spod klawiatury. A w niej między innymi: 

"Problem wciąż obecnego w XXI wieku kolonializmu wiąże się w Wielkim Graczu z krytyką szeroko rozumianego „centrum” i centralizacji systemu podejmowanych przez władze działań – wszystko, co „zewnętrzne” w stosunku do takiego „centrum”, jako nie dość rozwinięte czy ucywilizowane, podlega niezwłocznej okupacji i zawłaszczeniu, a w konsekwencji – także cichej, postępującej z dnia na dzień destrukcji.

„Centrum” może w przypadku tej książki odnosić się także do znacznie szerszych zjawisk, „centralnie” organizujących wielkie współczesne narracje i wykładnie – czy to o charakterze kulturowym, historycznym czy politycznym. Biograficzno-reportażowa opowieść Cegielskiego dokonywałaby w tym kontekście pewnego symbolicznego przesunięcia owego „centrum” w świadomości czytelnika – umożliwiając mu nie tylko przyjęcie perspektywy dystansu, ale także dokonania pewnych fundamentalnych rozróżnień, których pojawienie się wyznacza swoisty „początek” w myśleniu wolnego – bo świadomego – człowieka."

Cieszę się z takiej analizy oraz z tytułu książki tygodnia i polecam lekturę całej recenzji...

 

 

 

Co nie zmieściło się w książce Wielki Gracz?

maxcegielski

Wiele osób pyta dlaczego w książce nie wykorzystaliśmy więcej archiwalnych zdjęć, przede wszystkim tych autorstwa bohatera, Bronisława Grąbczewskiego. Odpowiadam, że pierwotnie z fotografem Mikołajem Długoszem  zamierzaliśmy wymieszać nowe materiały z podróży z tymi starymi. Niestety w archiwum Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego w Petersburgu odnalazły się tylko oryginalne odbitki bardzo dobrej jakości z wyprawy Grąbczewskiego do Kandżutu, czyli obecnego północnego Pakistanu. Resztę musielibyśmy czerpać z przedwojennych polskich wydań jego książek, a w nich reprodukcje są marnej jakości - powielane do dziś w kolejnych edycjach. Tego nie chcieliśmy ponieważ zależało nam na bardzo klarownej i nowoczesnej wizualnej formie całej książki Wielki Gracz, ale czytelnicy nastawieni bardziej historycznie czują się tym rozczarowani. Dla nich więc będę tu co jakiś czas pokazywał tutaj ciekawe archiwalia, które nie zmieściły się na papierze. Na początek słup i tablice pamiątkowe na przełęczy Tałdyk, 3615 m.n.p.m, droga wiodąca z Kirgiskiego Osz ( gdzie Grąbczewski stacjonował jako administrator regionu ) na południe, do Doliny Ałajskiej, do obecnie istniejącej osady Sary Tasz.

przelecz_taldyk

W Wielkim Graczu piszę:

"Grąbczewski wspomina, że ścieżka wiedzie „krętemi zygzakami, łagodnemi zboczami” i latem nie przedstawia dużych trudności. Pół roku później Tałdyk pokonuje z trudem Gabriel Bonvalot z dużą ekspedycją. W książce Przez Kaukaz i Pamir do Indii wspomina, że nad ranem na przełęczy temperatura sięga poniżej minus dwudziestu stopni. Wszystko zasypane jest śniegiem, a wynajęci Kirgizi z trudem przekopują ścieżkę przez ponad dwumetrowe zaspy. Autorowi i jego kompanom dokucza choroba wysokościowa, skarżą się na „duszności i bóle głowy, (…) szum w uszach, piekące wargi i policzki”. Zarówno Europejczykom, jak i miejscowym cieknie krew z nosa, koniom zaś krwawią nozdrza. Bonvalot pisze: „Zamarznięta krew spada rubinami na śnieg. (…) Kożuchy wszystkich ozdobione są kryształkami lodu, wąsy i brody poprzetykane lodowatymi perełkami. Tyle błyskotek naraz!”. Te zdania są charakterystyczne dla stylu opisów Francuza. Być może właśnie dzięki kwiecistości narracji Bonvalot staje się gwiazdą. Szczególnie po tym, jak udaje mu się, jako jednemu z pierwszych Europejczyków, dotrzeć do Tybetu. Jego portret oraz obrazek przedstawiający trudy przedzierania się na grzbiecie wielbłąda przez lotne piaski trafiają nawet na opakowanie czekolady Guérin-Butron. W XIX wieku dokonania eksploratorów tak bardzo interesują opinię publiczną, że ich postacie są chętnie wykorzystywane w reklamach. Wizerunek Bronisława Grąbczewskiego nigdy nie trafia do masowego obiegu, choć to Polak pomaga w organizacji wyprawy Francuza do Indii. Bonvalot zapamiętuje młodego oficera jako osobę dobrze znaną mieszkańcom regionu, mówiącą biegle w ich językach."

Pierwsza droga, którą dziś wyasfaltowaną pokonują lokalne marszrutki i chińskie tiry, powstała w czasach carskich, pod kierownictwem właśnie Grąbczewskiego, o czym informowały tablice widoczne przy słupach na zdjęciu. Z moim bohaterem pracowali między innymi saperzy z oddziału Jana Zarako-Zarakowskiego.

   

Wielki Gracz w wersji video - premiera!

maxcegielski

Po reportersko-biograficznej wyprawie śladami carskiego szpiega w Wielkiej Grze: Bronisława Grąbczewskiego zostały filmy. Notatki wizualne, które zbierałem, potem wykorzystywałem przy pisaniu żeby przypomnieć sobie to czego nie zdążyłem zapisać, żeby - już w Polsce - ponownie złapać atmosferę Azji, Pamiru, Tadżykistanu. Jako człowiek także telewizji i obrazu nie byłbym sobą, gdybym w końcu ich nie zmontował. Całkowicie świadomie nie pokazuję w nich siebie, nie robię selfie, koncentruję się, jak w książce, na tym co dookoła, na ludziach, miejscowej kulturze i pejzażu. Etnografia, antropologia a nie postkolonialne popisy "białych w egzotycznych miejscach" :)

Muzyka wykorzystana: Pałyga/Cierliński/Kołaciński czyli Masala Soundsystem, utwór "Holly-Bolly-Lolly" z pierwszej płyty, jeszcze składakowej, przed ustaleniem składu zespołu. A Masala wkrótce wydaje nową płytę!

 

© MAXMASALA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci