Menu

MAXMASALA

MAX CEGIELSKI - KULTUROWA MASALA I MIESZANKA Z POGRANICZA DYSKURSÓW

Wpisy otagowane : Alptekin

Podróż z Alptekinem w Muzeum Sztuki w Łodzi

maxcegielski

 

Przyznam, że nie spodziewałem się takiego tłumu: ponad pięćdziesięciu, bardzo zróżnicowanych osób. Myślałem, że przyjdzie paręnastu pasjonatów, którzy już widzieli wystawę i coś niecoś wiedzą. Na bieżąco starałem się korygować mój przygotowany scenariusz opowieści więc jeśli byłem czasem chaotyczny to przepraszam. Mam też nadzieję, że to co mówiłem nie było zbyt skomplikowane. Dziękuje Muzeum Sztuki w Łodzi za zaproszenie a publiczności za przybycie. Jest pomysł, żeby to kontynuować więc mam nadzieję, że do zobaczenia wkrótce. Zdjęcia dzięki uprzejmości MS2 :) Dzięki!

Alptekin: Conrad vs Verne

maxcegielski

 

Charakterystyczne, że koncept "Sea elephant travel agency" ( patrz poniżej ) choć niezrealizowany – pozostaje jednym z bardziej znanych pomysłów Alptekina. Być może dlatego, że jak w soczewce skupia różne elementy postawy tego artysty – podróży i sztuki podróży oraz sztuki w podróży. Poza tym Huseyin Bahri jest jak bohater powieści, którą możemy się fascynować, ale musimy przyznać, że Jules Verne w całej swojej rozrzutnie globalnej twórczości pozostaje jednak pisarzem podrzędnym, drugoligowym. Właśnie ten brak aspiracji i pretensji do np. bycia Josephem Conradem jest godny szacunku i uwagi. Trop Verne’owski jest bowiem istotny także z powodu zachwiania hierarchiami: w działaniach Alptekina powieść przygodowa dla młodzieży może być bardziej inspirująca niż “Jądro ciemności”. Ta sztuka nie tylko tworzona jest w ruchu, ale sama wprawia świat w ruch, przewartościowuje, wprowadza na “salony” narracje, style i przedmioty uważane wcześniej za podrzędne. Plastikowe piłeczki, paczki po papierosach, puszki z rybami, globusy, ulotki, bilety. Moglibyśmy nawet potraktować je jako specyficzny rodzaj “pamiątek z podróży” gdyby niektórych z nich nie zbierał także w ojczystej Turcji, w Stambule.

 

 

 

W tej twórczości zmieniają się nie tylko pozycje obiektów w hierarchii, zmiana jest nie tylko wertykalna, lecz horyzontalna: dawne centra stają się peryferiami i odwrotnie. Dawne mapy symbolicznej władzy geografii zostają wymazane i przepływy wartości odzworowywane są na nowo. Nowe stratyfikacje, nowe kombinacje, kicz staje się “kulturą wysoką”, a Tirana lub Mołdawia czy tanie motele dawnych peryferiów z szumnymi nazwami jak “Otel Paris” czy “Hostel Eifel” stają się centrami nowego kosmosu. Nie chodzi o powrót do władzy Orientu czy innych podbijanych wcześniej krain. Nie można sprowadzić bohatera wystawy do roli “tureckiego artysty”, który z dalekich dzikich obrzeży przedziera się do zachodnich stolic “art worldu”. Świat sztuk wizualnych, podobnie zresztą jak kino czy literatura, jest zachłanny, chętnie wciąga w swój wir kultury Azji czy Ameryki Południowej, twórca z Indii czy Dubaju może być dziś równie wielką gwiazdą jak Polak czy Niemiec. Alptekin, choć brał udział w prestiżowym biennale w Wenecji czy w biennale Manifesta, nie jest prowincjuszem pchającym się na salony wielkiego świata. On wogóle kwestionuje ich istnienie, mówił, że w powieści o Kerabanie fascynuje go właśnie negacja przestrzeni. Dla bohaterów ona nie istnieje, ze swoimi ograniczeniami. Nie ma więc także podziałów, kontynentów, Bosfor przestaje być granicą między Azją a Europą. Targ w Izmirze jest ciekawszy niż sklepy Champs-Élysées, plakat z przydrożnej gospody na Bałkanach bardziej inspirujący niż wystawa w Nowojorskiej Moma. Zaś bunkry z Albanii mogą stanąć przed każdą instytucją sztuki na świecie – taka była zresztą propozycja Alptekina. Gospoda z Finlandii może zostać rozebrana i przyjechać na jego ekspozycję gdzieś indziej, a konie z historycznej kwadrygi Konstantynopola wrócić do “Miasta miast”. Nie jako wyraz historycznej rekwizycji, rekonkwisty, lecz właśnie w nieskrępowanym, wolnym geście rysowania nowych map. Więcej na "spacerze" w Łodzi...

 

Alptekin - Keraban, Bombarnak, Servadak...

maxcegielski

 

Alptekin, Huseyin Bahri – brzmi jak przezwiska bohaterów mniej znanych książek Juliusza Verne: “Claudius Bombarnac” “Kapitan Antifer” “Hector Servadac” czy wreszcie “Keraban”. Ten ostatni to tytułowa postać z ulubionej książki Alptekina “Keraban uparty”: turecki kupiec tytoniowy zamierza zabrać swojego przyjaciela – holendra na kolację po drugiej stronie Bosforu. Dowiedziawszy się jednak, że sułtan wprowadził właśnie nowy podatek za przebycie cieśniny rusza w podróż lądem – dookoła, wzdłuż wybrzeży Morza Czarnego. Jako honorowy tradycjonalista nie chce jechać kolejami parowymi, lecz jedzie powozem. Nie szczędzi pieniędzy ani środków, staje się przeciwieństwem klasycznego podróżnika, który chce jak najszybciej i jak najtaniej przebyć jak najdłuższą drogę. Keraban, dzięki swoim przywarom, odstawaniu od wzorów współczesności ( podwójnie: jak “Osmanlis” i jako niechętny nowinkom technicznym ), zamienia się w artystę – liczy się idea, a nie samo ujarzmianie geografii. Nie modernizacja, lecz przygoda.

 


 

Taką samą podróż chciał odbyć bohater wystawy w Łódzkim Muzeum Sztuki, ale statkiem – laboratorium badawczo-artystycznym. Pracując na pokładzie a zarazem łącząc i zapoznając ze sobą twórców z Turcji, Bułgarii, Rumunii, Ukrainy, Rosji i Gruzji. Powołane przez niego do życia “Sea Elephant Travel Agency” niestety nie urzeczywistniło planu podróży “wesołym statkiem” – bo na pokładzie oprócz artystów wizualnych mieli się też znaleźć muzycy, architekci, naukowcy. Zapewne gdyby nie przedwczesna śmierć – zaledwie pięćdziesięcioletniego Alptekina projekt doszedłby do skutku. Charakterystyczne, że choć niezrealizowany – pozostaje jednym z jego najsłynniejszych pomysłów. Być może dlatego, że jak w soczewce skupia różne elementy jego sztuki – podróży i sztuki podróży oraz sztuki w podróży. Alptekin jest Karabanem. Bohaterem powieści, którą możemy się fascynować, ale musimy przyznać, że Jules Verne w całej swojej rozrzutnie globalnej twórczości pozostaje jednak pisarzem podrzędnym, drugoligowym. I to właśnie jest w nim wspaniałe, brak pretensji do np. bycia Josephem Conradem. Trop Verne’owski jest istotny także z powodu owego zachwiania hierarchiami: sztuka Alptekina nie tylko tworzona jest w ruchu, ale sama wprawia świat w ruch. Zmieniają się pozycje: dawne centra stają się peryferiami i odwrotnie, albo też dawne mapy władzy symbolicznej zostają wytarte i wartości odzworowywane są na nowo. Nowe stratyfikacje, nowe kombinacje, kicz staje się “kulturą wysoką”, Tirana lub Mołdawia stają się centrami nowego kosmosu. Więcej wkrótce tu i na "spacerze po wystawie" ze mną jako przewodnikiem

© MAXMASALA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci