Menu

MAXMASALA

MAX CEGIELSKI - KULTUROWA MASALA I MIESZANKA Z POGRANICZA DYSKURSÓW

Wpisy otagowane : stambul

Po "literackim stand upie" w Big Book Cafe

maxcegielski

Dzięki zaproszeniu od Big Book Cafe musiałem ruszyć głową i wymyślić czym może być "Literacki stand up". Tęsknota za "starymi czasami" i eksperymentami scenicznymi z Masalą spowodowała zaproszenie Praczasa. W ten sposób wizualność (video moje i IAM, foty Justyny Chmielewskiej i Mikołaja Długosza ) oraz słowo (cytaty z listów Adama Mickiewicza oraz jego przyjaciół ze Stambułu, fragmenty książek o nim - Janion, Rosiek itp, moje własne książki ) połączyły się z bitami i muzyką, efektami specjalnymi. Eksperyment, ale na tyle ciekawy, że w 2018 powrócimy do Big Book Cafe z podobną formą na samego Mickiewicza w Stambule. Zdjęcie od organizatorów. Dzięki

 Literacki stand up w Big book cafe 4

Manekiny Stambułu

maxcegielski

 Granica Tarlabaszi od północy – "Aleja Manekinów". Tureckie zagłębie produkcji dawnych “pałub”. Dziś zgrabne, idealne ciała płci żeńskiej wyginają się w zupełnie nie islamskich pozach. Męski manekin w kolorze różowym wznosi ręce jakby chciał odlecieć jeszcze dalej na Wschód. Najbardziej podoba mi się jednak postać której głowa w całości pokryta jest barwnymi, sztucznymi świecidełkami. Producent zapewnia, że dysponuje też kosztowną wersją “beta” z prawdziwymi, kosztownymi kamieniami. Niezależnie od stopnia perwersji - twarz Ataturka świecko błogosławi. Orhan Pamuk fantazjował w swoich książkach na temat tego przemysłu manekinów w “Mieście Miast” – Konstantynopolu. Jednak na skraju dzielnicy Tarlabaszi jego czy Schulzowskie fantazmaty: “Chcemy stworzyć po raz wtóry człowieka, na obraz i podobieństwo manekina”, stają się całkiem realne. Wyprodukowane w "Aleji Manekinów" sylwetki “błazeńskich golemów” są dziś wzorami, do których musi dostosować się kobieta – zarówno ta w chuście, jak i bez. A Ataturk znów pilnuje, tym razem z okładki Timesa.

A Justyna Chmielewska świetnie pokazała cały proceder zamalowywania politycznych napisów: "Dopóki nie skończy się szara farba" Poprzedniego dnia przez centrum przeszła demonstracja ( i ganiającą za nią policja z gazem łzawiącym i armatkami wodnymi ) przeciwko cenzurze internetu przez rząd Turcji. Protestujący zostawili po sobie sporo haseł ( także na świeżo odremontowanych budynkach, np. muzeach ) Następnego dnia rano każdy antyrządowy slogan pokrywała już szara farba...

Mickiewicz: reanimacja trupa

maxcegielski

 

Jak widać, Mickiewicza nie ma. Wyprowadził się. Nie tyle do kolejnych grobowców, co raczej uciekł przed Polską. Jego Stambulskie muzeum znajduje się w dzielnicy Tarlabasi, odizolowanej od reszty Stambułu. W tym miejscu stał drewniany dom, gdzie zmarł, organizując Legion Żydowski, który miał wyzwolić Polskę. Do kwartału, rozciągniętego wzdłuż bulwaru o tej samej nazwie, nie docierają mieszkańcy innych dzielnic, choć położony jest dziesięć minut spacerem od serca miasta - Placu Taksim i Istiklal Cadessi. W samej okolicy niewiele osób wogóle wie co znajduje się w “żółtym domu” Mickiewicza. Przez to nie są w stanie nawet wskazać drogi zagubionym tam polskim wycieczkom. Według pracownika muzeum w okresie poprzedzającym ostatnią renowację przez rok muzeum odwiedziło około 300 osób, a ci którzy przyszli pochodzili w większości z Polski. Potencjał jedynego stałego obiektu kulturalnego związanego z krajem od lat nie jest wykorzystywany. Obawiam się, że nie zmieni tego także otwarcie nowej ekspozycji. Adam Mickiewicz należy do grupy bardzo wielu mieszkających przez wieki nad Bosforem obcokrajowców. Turcy nie widzą nic ciekawego ani godnego uwagi w jego życiu i twórczości.  

 


Ewentualnych gości odstraszała do tej pory także zła sława Tarlabashi ( Pragi Stambułu ) ciągnąca się o już od połowy XIX wieku kiedy zamieszkał tam poeta. Warunki życia były i nadal są bardzo złe, lokatorów przyciągały tylko bardzo niskie czynsze. Dziś emigranci z Afryki, Kurdowie oraz Romowie zajmują budynki które w 1855 roku należały do Żydów, Ormian, Polaków, Węgrów czy Greków – grup etnicznych, które zniknęły z miasta z powodu nacjonalistyczno-modernizacyjnej polityki w czasach Ataturka. Jedni emigranci są więc zastępowani przez innych, pokazanie wspólnego losu mieszkańców historycznych i współczesnych pozwala przypomnieć aktualność pobytu i śmierci naszego Wieszcza w Konstantynopolu.

Obecnie Tarlabashi znajduje się także pod presją gentryfikacji – jej część wzdłuż głównego bulwaru została wysiedlona i częściowo wyburzona pod budowę nowych luksusowych rezydencji. Projekt, odwołujący się architektonicznie do historycznych motywów ( podobnie jak w innych dzielnicach miasta, np. Sulukule ) jest bardzo krytykowany. Historycy, urbaniści, architekci, socjologowie, aktywiści miejscy przedstawiają go jako symbol korupcji i braku społecznej wrażliwości władz. Rozwijanie ich analiz w kontekście Mickiewiczowskim, wpisanie polskich działań badawczych i artystycznych w dyskutowane w mieście problemy pozwoli zainteresować tureckich odbiorców. Trzeba dodać, że wyburzenia zostały wstrzymane, istnieje duże prawdopodobieństwo, że ich realizacja znajdzie finał w kolejnej aferze korupcyjnej Turcji.


Po drugiej stronie dzielnicy, przy ulicy biegnącej mniej więcej równolegle do Bulwaru Tarlabashi, znajduje się campus uniwersytetu Bilga i ma powstać Centrum Sztuki holdingu Koc – otwarcie planowane na 2016 rok. “Zła dzielnica” zyskuje więc nowy kontekst i gwałtownie się zmienia. Na pierwszym etapie naszych badań odkryliśmy, że w okolicę Muzeum Mickiewicza przenosi się coraz więcej młodych artystów czy architektów oraz biur galerii, zwabionych niskimi czynszami, podobnie jak nasz poeta. Jako nowi przybysze zazwyczaj nie znają się wzajemnie, często od nas dowiadywali się, że w bliskim sąsiedztwie pracuje ktoś z ich “branży”.

TURCJA - UPDATE 2

maxcegielski

Ciekawe jak bardzo polskie media rzuciły się na sytuację w Turcji, choć od lat "sprawy międzynarodowe" były spychane na coraz dalsze strony gazet, coraz mniej zajmowały miejsca. Jak zwykle przoduje Gazeta Wyborcza, która "wyczuła koniunkturę" i trochę podobnie jak koleżanki i koledzy z Krytyki Politycznej ma nadzieję na jakąś rewolucję, wreszcie, choć ich komentatorzy raczej są sceptyczni, podobnie jak ja. Przy okazji chciałbym zaznaczyć, że tytuł mojego ( szybkiego i wczesnego komentarza pochodził od redakcji KP, a nie ode mnie. Co charakterystyczne, korektor/redaktor mojej wypowiedzi najpierw popełnił podobny błąd, co chyba Rzeczpospolita, wprowadzając "ALAWITÓW" na miejsce "ALEWITÓW" , na co zwróciła mi uwagę jak zwykle nieoceniona Justyna Chmielewska. Ten drobny błąd korektorski prowadzi do poważnych nieporozumień kulturowych i pokazuje jak niewiele wiemy o Turcji, Bliskim Wschodzie.

Nie będę powtarzał tego co znajdziecie w mediach, natomiast znajomi specjaliści ze Stambułu komentują wydarzenia w zupełnie inny sposób, skupiając się na urbanistyce, polityce historycznej, całym problemie identyfikacji ideologicznej Turcji. Justyna Chmielewska zaś ( której dziękuję za ten link do Vasifa Kortuna ) ciekawie pisze w najnowszym numerze "Notesu Bęc Zmiany" .

Tutaj fragment: "Im częściej rządzący nadużywają swej władzy – niekiedy brutalnie tłumiąc protesty, jak w przypadku rytualnych już demonstracji pierwszomajowych na Taksimie, innym razem ogłaszając swe decyzje dotyczące przestrzeni publicznych i codziennego życia ludzi bez jakichkolwiek konsultacji społecznych i możliwości negocjacji – tym częściej Turcy wychodzą na ulicę, by manifestować swą niechęć wobec takiego stylu uprawiania polityki. Tak było w roku 2010, gdy rozpoczęto siłowe eksmisje z sąsiadującej z Taksimem dzielnicy Tarlabaşı, a buldożery należące do skoligaconej z AKP firmy budowlanej zaczęły burzyć kolejne kwartały dziewiętnastowiecznych kamienic. Inny przykład: hołubiony przez AKP deweloper kupił w 2009 roku starą osmańską kamienicę mieszczącą działające od 1924 roku kultowe kino Emek ( NA ZDJĘCIU POWYŻEJ )  i oznajmił, że zamierza otworzyć w niej dziesięciopiętrowe ekskluzywne centrum handlowe. Kiedy pod koniec marca 2013 roku protestującym tygodniami filmowcom i aktywistom udało się w końcu sforsować drzwi kina, okazało się, że z historycznej sali zostały tylko gołe ściany. Zażądawszy wyjaśnień, usłyszeli, że wnętrze zostanie wiernie odtworzone kilka pięter wyżej, bo inwestor planuje otworzyć w tym miejscu luksusowe butiki. Przestrzeń na parterze jest zbyt droga i atrakcyjna, by „marnować” ją na kino, a według AKP-owskiej wizji miasta replika jest równie dobra – ba, może nawet lepsza – niż oryginał, pozwala bowiem pozbyć się niewygodnego historycznego i politycznego bagażu. Kiedy rozwścieczeni ludzie kultury rozpoczęli okupację kamienicy, zostali potraktowani gazem łzawiącym. A to wszystko na oczach zdumionych przedstawicieli filmowego światka – konflikt wybuchł w dniu otwarcia stambulskiego festiwalu filmowego i ciągnął się przez cały czas jego trwania."

A to "wydarzenie performatywne" Komuny Warszawa powstało długo przed zamieszkami na Taksim, ale teraz jest pokazywane. Widziałem wersję premierową, kiedy nie byłem pewien czy to spektakl dla tych co nigdy nie byli czy też dla tych, co już znają dobrze Stambuł. Teraz podobno zostało dopracowane i jest lepsze, są pokazy 15 i 16 czerwca. Po pokazie 15 czerwca spotkanie właśnie z Justyną Chmielewską, które poprowadzi Romek Kurkiewicz. Polecam

TURCJA - UPDATE

maxcegielski

Komentarzu do wydarzeń w Turcji dla Krytyki Politycznej udzielałem w niedzielę wieczorem, więc do poniedziałku wiele zdążyło się zmienić lub wyklarować, dlatego parę słów rozwinięcia i wyjaśnienia. Mówię tam: "Różne protesty, pełne przemocy w porównaniu z Europą, miały już miejsce, ale nie na taką skalę. Zresztą w 14-milionowej aglomeracji Stambułu nawet 100 czy 200 tysięcy osob na głównym placu nie czyni jeszcze rewolucji."

Przyjaciele co siedzą na FB itp. uświadamiają mi, że nigdy do tej pory nie było takiego poruszenia netowo-społecznościowego w Turcji. To nie zaprzecza temu co powiedziałem o wyjątkowej skali - tę było widać w każdym materiale video - ale też nie zmienia faktu, że nie ma wciąż rewolucji. Ja w wypadku takich medialno-sieciowych, słusznych i zaangażowanych, ale szumów, zachowuję wstrzemięźliwość i podejrzliwość. Mam wrażenie, że wszyscy tak bardzo chcemy przemiany i rewolty, że widzimy ją gdzie tylko się da. Podtrzymuję też argument o statystyce, Stambuł to metropolia na światową skalę, Turcja to wielki i ludny kraj, nawet tysiąc zatrzymanych przez policję ( bezwględnie brutalną ) w Ankarze to jeszcze nie jest "islamskie państwo policyjne AKP".

Poza tym, w nocy i dziś rano spokojnie było na Taksim, ale za to bardzo ostro w innych dzielnicach Stambułu i poza nim, co nie zaprzecza temu co powiedziałem dla KP: "na placu trwa miejska fiesta wolnościowa, a walki trwające w stolicy oraz w dzielnicach Stambułu przybrały już stricte polityczny charakter i wspierane są właśnie przez CHP." Pokazuje natomiast, że ferment jest głębszy i poważniejszy i może jeszcze bardziej podkopać pozycję AKP, co oczywiście dla równowagi, balansowania ich konserwatyzmu i neoliberalizmu, bardzo się Turcji przyda.

© MAXMASALA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci