Menu

MAXMASALA

MAX CEGIELSKI - KULTUROWA MASALA I MIESZANKA Z POGRANICZA DYSKURSÓW

Wpisy otagowane : Polska

Indie w Bieszczadach

maxcegielski

W Ustrzykach porządkuję sprawy azjatyckie. Jeszcze będąc w Delhi napisałem felieton dla Krytyki Politycznej pt. "W Indiach jak w domu, smog drapie w gardło". Pisałem o rozmowie z Rana Dasguptą.

dehli

"Wiele wątków, o których pisze, bardzo przypomina mi polskie problemy. (...) Uzyskanie niepodległości i dzielenie subkontynentu na Indie i Pakistan odbyło się w morzu krwi. Hinduiści i sikhowie mordowali muzułmanów wyjeżdżających na zachód, muzułmanie zaś dawnych sąsiadów uciekających na wschód. Członkowie bogatych elit myśleli, że wkrótce wrócą do swoich wielkich domów i ogrodów. Siłę religijnego sekciarstwa i nacjonalizmu pojęli dopiero, kiedy rządy nowo powstałych krajów odmówiły im zwrotu ziemi, która została przejęta przez władzę i prywatne osoby. (...) Rana Dasgupta nie zna dokładnie historii Polski i sytuacji naszej społeczności żydowskiej przed 1939 roku, nie wie za dużo o Holocauście, Jedwabnem, pogromie kieleckim. Wie jednak sporo o Żydach wiedeńskich, których domy zostały zajęte tak jak muzułmańskie mienie w Delhi. Przyznaje mi rację, kiedy mówię, że niepodległe Indie, podobnie jak Polska po 1945 roku, zostały zbudowane na krwi i traumie, o których nikt dziś w Azji nie chce mówić."

Więcej w Krytyce Politycznej.

 20621787

Choć główna teza felietonu opierała się na podobieństwach między historią Polski i Indii po 1945 roku to Weronika Rokicka na łamach KP skrytykowała mnie za sposób potraktowania pobocznych wątków tekstu. Lead jej polemiki brzmi "Zamiast epatować obrzydliwością smogu, ja kibicuję Indusom i Induskom w walce z nim."

Ja też kibicuję walkom o czyste powietrze czy prawa kobiet, ale nie udaję, że smogu nie ma. Autorka ironicznie czepia się tego, że jeździłem Uberem po stolicy Indii, ale przecież sama dobrze wie, że kiedy pracuje się w Azji i brakuje czasu trzeba zainwestować w szybsze środki transportu niż metro. A ścisku w wagonach bynajmniej nie krytykowałem, mój filmik pokazuje właśnie uśmiechniętych mężczyzn i podpisany jest "everybody nice and smiling" - podkreśla właśnie pozytywną atmosferę, dokładnie tak jak czyni Rokicka. Pisze ona też:

"Zamiast załamywać się dyskryminacją dalitów (kiedyś nazywanych niedotykalnymi), wolę podziwiać protesty studentów przeciwko ich wykluczaniu na uczelniach."

A ja piszę o skutkach tych protestów: "Policja aresztowała demonstrujących oraz matkę chłopaka, która wygłosiła polityczne przemówienie." Czy fałszuję obraz polityczno-społecznej rzeczywistości Indii?

Rokicka narzeka na styl moich felietonów: "Nie lubię jednak prześlizgiwać się między jednym a drugim (problemem), wymieniać i żadnego nie zgłębiać. Bo dopiero kiedy zajrzy się głębiej, kiedy porozmawia się dłużej, widać nadzieję. To, co pozytywne, zawsze jest mniej egzotycznej. To, co zabiera dużo czasu i jest pracochłonne, zawsze jest nieco prozaiczne."

Tyle, że główny temat felietonu jest pogłębiony, a Rokicka pisze cały czas o wątkach pobocznych. Nie dokonuję w nim bynajmniej "egzotyzacji" ponieważ zajmuję się podobieństwami między odległymi krajami, dokładnie odwrotnie niż autorzy "orientalizujący" czyli podkreślający różnice.

Wkrótce nowy felieton w Krytyce Politycznej, również zahaczający o Indie... 

 

Działo się i będzie dziać

maxcegielski

Jedno z bardziej inspirujących spotkań jakie zdarzyło mi się prowadzić. W wyremontowanej, ale pustej hali dworca "Warszawa Stadion" młody fotograf Filip Skrońc i jego projekt " 1/280" czyli jedna dwieście osiemdziesiąta dawnego, mitycznego już "Jarmarku Europa" na terenie "Stadionu X lecia". Filip na jarmarku się wychowywał, teraz odnalazł jego resztki parę metrów od pustki placu wokół Koszyka Narodowego, właśnie przy dworcu. Aktualny bazar wygląda jak skansen albo raczej ostatni bastion oporu wobec modernizacji. Filip otworzył tam swój stragan - budę gdzie zapraszał handlujących i fotografował-portretował. Bez zadęcia na sztukę, za to z empatią dokumentalisty, choć eksperymentującego. W dyskusji głos z sali/hali że my "hipsterzy" z drugiej strony Wisły mogliśmy przyjeżdżać sobie na Jarmark Europa jak na safari, a dla młodych mieszkańców Pragi to był wstyd, że muszą ( bo ich nie stać na co innego ) kupować "adiki" i "dżiny" podrabiane na Stadionie. Jeśli tak to teraz modernizacja, pustka nowoczesności i Koszyka Narodowego ma z kolei ukrywać ten wstyd za okres transformacji. Tak jak Jarmark ukrywał rodzaj "wstydu" z powodu PRL, a oryginalny Stadion Hryniewieckiego z 1955 z kolei przykrywał, ukrywał "wstyd" czy traumy II Wojny Światowej. Procesy wymazywania, przysypywania, ukrywania wciąż trwają, obecna "1/280" ma już nakaz rozbiórki, choć teren prywatny, odzyskany ( po zabraniu dekretem Bieruta ) ale kontenery i szczęki to "samowolka budowlana", nie pasuje do nowej narracji Polski w EU. Mam nadzieję, że Filip zrobi album i coś do niego napiszę rozwijając te myśli. 

A 16 maja o 19:00 w Krytyce Politycznej będę brał udział w dyskusji wokół nowego numeru KP o Indiach o "demokracji zbuntowanych" oraz "nowoczesności na peryferiach". Zapraszam.

A wciąż brak czasu na sprawozdanie z tego co działo się w Stambule...będzie asap

Ro/złączenia

maxcegielski

"Ro/złączenie" z tym blogiem nastąpiło między innymi z powodu wystawy pod takim właśnie tytułem. "Ruptures and convergences" to wersja angielska bloga o niej, w sieci jest też turecka - turkce. Prezentuję tam mini-historię związków/podobieństw, wspólnych momentów w sztuce i kulturze Polski i Turcji. Jest już wpis o fetyszu pilotów w latach 30tych XX wieku, wysłałem już kolejny - o kobietach, ofiarach nowoczesności. Z niego 2 obrazki, okładki pism z okresu tuż przedwojennego:

 

Otwarcie wystawy już 2 maja w Kuad Gallery w Stambule. Zarówno ja jak i Justyna Chmielewska bierzemy udział w panelu-wykładach na miejscu, tego dnia, na zgliszczach miasta po demonstracjach z okazji Międzynarodowego Dnia Ludzi Pracy ( bez ironii! ). Potem zostajemy pracować nad naszym projektem Mickiewiczowskim w Tarlabaszi. Te działania, planowane na jesień, wydawało się, że już padły z powodów finansowych, już je odwoływaliśmy... Ale jednak robimy, inshallah! 

© MAXMASALA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci