Menu

MAXMASALA

MAX CEGIELSKI - KULTUROWA MASALA I MIESZANKA Z POGRANICZA DYSKURSÓW

Wpisy otagowane : Roerich

Mistycy i szpiedzy w Himalajach - video

maxcegielski

Ciąłem, zmieniałem, wrzuciłem, usunąłem, ale w końcu jest video trailer przygód w Ladakhu, filmowy wstęp do wątków rozwijanych w Kontynentach a potem, inshallah w książce:

W tekście w Kontynentach piszę:

"Przed 1850 rokiem cały Ladakh dostaje się pod kontrolę króla Kaszmiru, wasala Brytyjczyków i wkrótce w Leh otwiera się stała misja chrześcijańska, coraz częściej pojawiają „biali ludzie”. Klasztor widać na rycinie niemieckich eksploratorów, braci Schlagintweit, zapalonych zdobywców gór, penetrujących Himalaje między 1854 a 1857 rokiem. Można spytać, dlaczego wobec tego akurat Rosjanin jest pierwszym, który miałby usłyszeć o zapiskach na temat Jezusa? Po prostu nikt wcześniej nie pyta, choć pojawiają się już tacy, którzy szukają cech wspólnych Chrystusa z bóstwami Indii. Grunt pod takie dociekania tworzy paradoksalnie sam Müller porównujący języki, ale także religie. Watykan jest zaniepokojony jego naukowymi pracami, w których chrześcijaństwo staje się równoważne hinduizmowi. Podobieństwa eksploruje też francuski ezoteryk Louis Jacolliot, który w 1869, jeszcze przed podróżą Notowicza, wydaje książkę o podobieństwach między Kryszną a Jezusem. Europa w drugiej połowie XIX wieku jest zafascynowana Indiami, szuka w nich swoich nowych korzeni. “Nieznane życie Jezusa” wydaje się być po prostu naturalnym tworem intelektualnego klimatu epoki. Gdyby książki o Zbawicielu pobierającym nauki nad Indusem i Gangesem nie napisał rosyjski dziennikarz, początkujący literat, zrobiłby to ktoś inny." 

Podobnie jest w pewnym sensie z Bławatską, o czym w kolejnym numerze


Mistycy i szpiedzy w Himalajach - ciąg dalszy

maxcegielski

Za chwilę już kolejne Kontynenty - tym razem z moim tekstem o Helenie Bławatskiej i legendzie ( nieprawdziwej ) o jej podróży do Tybetu. A przecież w międzyczasie ukazał się numer z innym pięknym, ale również fałszywym mitem - Jezusa w Indiach czyli historia Mikołaja Notowicza i "odnalezienia" przez niego manuskryptu w klasztorze w Hemis. Po co wymyślił tę historię - dowiecie się z Kontynentów, a później tutaj fragmenty. To ten numer:

WRACAM

maxcegielski

W Magazynie Kontynenty, numer 3 mój tekst o Mikołaju Roerichu, zaraz ukażą się kolejne, a w nich "Jezus w Himalajach", dekonstrukcja mitu, będą świetne foty Mikołaja Długosza. W numerze 2 Kontynentów była wyprawa śladami Bronisława Grąbczewskiego. Każdy z tych "historycznych reportaży" rozwijam w nowej książce nad którą pracuję. Wracając do Azji, bardzo okrężną drogą, przez historię "Great game", XIX wieczne ezoteryzmy. Wkrótce więcej. Dziś fragment z rozdziału: „Budda w królestwie podwodnym”:


"Do historycznej stolicy krainy – miasta Leh dojeżdżam po 12 godzinach szalonej jazdy, zaś Rosjaninowi zabiera to 17 dni. Po drodze kolejne klasztory, ten w Mulbekh „przydaje skałom niezwykle heroicznego wyrazu”, zaś w obliczu Lamajuru „blednie urok miast włoskich. W Saspul prehistoryczne rysunki skalne przypominają Rerichowi te na w Ameryce i Syberii. W swobodnym łączeniu znaków na niebie i ziemi Mikołaj specjalizuje się od końca XIX wieku, kiedy studia na imperialnej akademii sztuk pięknych w Petersburgu połączył z badaniem pochodzenia człowieka i archeologią. Staje się artystą – naukowcem i tęskni za czasami, w których przestrzeń pełna była bogów więc przestaje dostrzegać różnice między kamieniami, malowidłami, czy rzeźbami. Ze znaków poszczególnych okresów historii czy cywilizacji stają się one mistycznymi kodami ukrywającymi to co uniwersalne. W jednym krótkim akapicie zapisków potrafi znaleźć cechy wspólne germańskiego boga ognia z wędrownymi ascetami wschodu, Brunhildę, córkę Odyna z buddyjskim demonem i stwierdzić, że wysłannicy indyjskiego cesarza mogli dotrzeć do europejskich druidów. W swoim zapale niweluje różnice, łączy najodleglejsze czasy i miejsca, uogólnia w sposób piękny, lecz wychodzący daleko poza akademickie rygory...." CDN

© MAXMASALA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci