Menu

MAXMASALA

MAX CEGIELSKI - KULTUROWA MASALA I MIESZANKA Z POGRANICZA DYSKURSÓW

Wpisy otagowane : Azja

Po "literackim stand upie" w Big Book Cafe

maxcegielski

Dzięki zaproszeniu od Big Book Cafe musiałem ruszyć głową i wymyślić czym może być "Literacki stand up". Tęsknota za "starymi czasami" i eksperymentami scenicznymi z Masalą spowodowała zaproszenie Praczasa. W ten sposób wizualność (video moje i IAM, foty Justyny Chmielewskiej i Mikołaja Długosza ) oraz słowo (cytaty z listów Adama Mickiewicza oraz jego przyjaciół ze Stambułu, fragmenty książek o nim - Janion, Rosiek itp, moje własne książki ) połączyły się z bitami i muzyką, efektami specjalnymi. Eksperyment, ale na tyle ciekawy, że w 2018 powrócimy do Big Book Cafe z podobną formą na samego Mickiewicza w Stambule. Zdjęcie od organizatorów. Dzięki

 Literacki stand up w Big book cafe 4

Mickiewicz i Grąbczewski powracają

maxcegielski

zdjecie_w_tle_MAX_1

W wersji Masala! Po latach znów na scenie z DJem Praczasem, mózgiem starej i nowej Masali. Historia i współczesność, bity i słowa, Mickiewicz i qawwali. Będziemy eksperymentować, szukać formy między wiecami-dyskotekami Masali w Punkcie a naszą audycją w Radiu Bis, zdjętą z anteny przed laty. Zapraszam

Janek Simon w Warszawie, Wrocławiu i Stambule

maxcegielski

Już w tę środę (19 marca 2014) od godziny 19:00 w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie będę miał przyjemność prowadzić spotkanie z Jankiem Simonem. Zaprezentowany zostanie teaser, czy właściwie dokumentacja do jego projektu nakręcenia "Popiół i Diament" w Nigeryjskiej "Fabryce snów" - Nollywood. Janek wytłumaczy dlaczego akurat tam, dlaczego akurat film Wajdy, na czym polega specyfika największej afrykańskiej kinematografii, która skutecznie wyparła z kontynentu zarówno Holly, jak i Bollywood. Powie dlaczego film, kręcony przez jednego z lokalnych reżyserów ma szansę stać się czymś więcej niż desantowo-kolonialnym projektem artystycznym. Dziś ustalaliśmy plan spotkania i autor szykował materiały ( na pobojowisku prac do ostatnich wystaw ), jak widać na zdjęciu.


Materiały do "Ashes and diamonds" prezentowane są zarówno na aktualnej wystawie w MSN, jak i we Wrocławiu na indywidualnej wystawie Janka Simona w BWA "Podróże na Wschód i Południe" podsumowującej jego peregrynacje od czasów "Roku Polskiego na Madagaskarze". Jest między innymi "Alang transfer", największe złomowisko statków na świecie potraktowane zupełnie inaczej niż zrobiłem to ja z Michałem Szlagą i Kubą Czerwińskim w Instytucie Sztuki Wyspa w Gdańsku. Simon na szrotach w Alang zakupił mnóstwo "sztuki" pochodzącej z pokładów statków i  przywiózł towar do Polski.

W rozmowach z Simonem zawsze zaskakuje mnie ile podobnych, czy wręcz tych samych miejsc, problemów interesuje nas obydwu. Nie tylko Alang, ale też Auroville, Liga Morska i Kolonialna, polscy himalaiści w Indiach itp. Dlatego też zupełnie naturalne było zaproszenie Janka do współpracy w Stambule, gdzie będzie jednym z artystów z Warszawy pracujących nad Adamem Mickiewiczem w Tarlabaszi. Więcej o tym wkrótce, na razie zapraszam na spotkanie w MSN

Wspomnienie z wystawy "Mapa" w Zachęcie

maxcegielski

To jeszcze wspomnienie z wystawy "Mapa. Migracje artystyczne a zimna wojna" w Zachęcie. Na pierwszym planie rzeźby wykonane przez Janka Simona na "drukarce 3D własnej roboty", według szkiców polskich artystów po ich wizytach w Paryskim "Muzeum Człowieka". W tle film zmontowany z etnograficznych zdjęć przez Annę Molską, ta sala "egzotyki" otwierały wystawę, prowadziły do sal "zachodu" i "wschodu". Te pierwsze moim zdaniem udowadniały, że fascynacje Paryżem były czołobitne i prowadziły do kopiowania. Relacja bardziej komplikuje się w sali "Wschodniej" ( z elementami bliskiego Południa socjalistycznego )


Tu na zdjęciu studenci Artymowskiego w Bagdadzie ( wątek ekspansji architektoniczno-urbanistycznej w Iraku i Iranie poruszany przez projekt Łukasza Stanka, a szerzej przeze mnie w "Przewodniku interdsycyplinarnym Polska&Azja" ) Sala "wschodnia" obejmowała podróże po opadnięciu Żelaznej Kurtyny, stalinowskim odcięciu ( częściowym ) od Zachodu, były tam więc Albania, Bułgaria a także Wietnam, oraz odrobina Iraku i okolic. Tutaj to raczej my jesteśmy nauczycielami, choć nie do końca "kolonialnie", relacja jest bardziej skomplikowana. Nie wyjaśniała jej niestety sesja naukowa w Zachęcie, która skupiła się właśnie na podróżach polskich artystów do Londynu i Paryża. Dla mnie paradoks zimnej wojny polega na tym, że oknem na świat stało się Delhi czy Bagdad. Zostaliśmy zglobalizowani przymusowo, o czym świadczą okładki pisma "Świat" pokazane na wystawie "Mapa" jako kontekst w sali "Wschodniej"


Ciekaw jestem jaki był nakład pisma "Świat"? Jak się ma do współczesnych "Podróży", "Voyage" itp? Oczywiście ludzie kupowali numery licząc na przemycone zdjęcia z Zachodu właśnie, a nie fascynując się rewolucją w Boliwii ( pamiętam zachowane egzemplarze u Rechowiczów, z wystawą w Brukseli ). Ale zmuszeni odgórnie, poznawali jednak 3 świat...

"POLSKA & AZJA. OD RZECZPOSPOLITEJ SZLACHECKIEJ DO NANGAR KHEL" 2

maxcegielski

 

 "Przewodnik interdyscyplinarny" jest intelektualnym rozwinięciem "działań performatywnych" z Festiwalu Malta w Poznaniu w 2012 roku, części pod hasłem "Akcje Azjatyckie/Asian investments":

" Każde z nich - może – i powinno stanowić zachętę do poszerzenia społecznej i historycznej refleksji na temat relacji Polski i Azji, czy też raczej roli Polski w Azjopie. Temu właśnie ma służyć publikacja książki pofestiwalowej. W jej pierwszej części przyglądamy się historii naszej obecności w Azji. To ważny punkt wyjścia do dalszej dyskusji, ponieważ teksty i wypowiedzi Ryszarda Kapuścińskiego przyzwyczaiły nas do myśli, że jesteśmy „niewinni”, nie dźwigamy żadnego kolonialnego bagażu. Podróżując przede wszystkim w czasie zimnej wojny, mistrz reportażu zauważał, że Polska w przeciwieństwie do potęg Zachodu (Wielkiej Brytanii, Francji czy USA) i Wschodu (ZSRR) nie wywołuje w krajach Trzeciego Świata negatywnych skojarzeń. Nie oznacza to jednak, że nasi rodacy byli w ogóle nieobecni w Azji po drugiej wojnie światowej – piszę o tym w tekście poświęconym wątkowi „kominternowskiego europocentryzmu”. Rzeczywiście, nigdy nie staliśmy się państwem kolonialnym, co nie oznacza, że nie chcieliśmy. Marzenia o zamorskiej ekspansji były zasadniczym elementem ideologii nowoczesności w okresie międzywojennym. Społeczną potęgę tych niespełnionych marzeń przybliża historyk sztuki Andrzej Szczerski, kurator wystawy Modernizacje 1918–1939. Czas przyszły dokonany, która prezentowana była w Muzeum Sztuki w Łodzi w 2010 roku. Kapuściński i inni autorzy narracji o idyllicznych, budzących nostalgię Kresach przyzwyczaili nas także do myślenia o Rzeczpospolitej Szlacheckiej jako „raju utraconym”. Jak jednak dowodzi w kolejnym eseju socjolog Jan Sowa, autor rewolucyjnej pracy Fantomowe ciało króla, nasza ekspansja na Wschodzie była de facto projektem kolonialnym. Wspomniane trzy teksty z pierwszej części książki podważają potoczne wyobrażenia o pozycji Polski w Azjopie i jej historii na przestrzeni dziejów. Można z nich wysnuć wniosek, że nawet jeśli jesteśmy „niewinni” z punktu widzenia mieszkańców wielkiego kontynentu, to nasze myślenie o nich przesiąknięte jest dumą oraz pogardą „białego człowieka” wobec „innych”. Przewodnik interdyscyplinarny nie rości sobie praw do bycia książką naukową – wręcz przeciwnie, jego siła tkwi w mieszaniu perspektyw i dyskursów...."

 

Więcej w książce i na blogu wkrótce. A ten film z oprowadzania kuratorskiego po wystawie "W sercu kraju" w Muzeum

Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, praca Zbigniewa Warpechowskiego "Azja" może posłużyć za komentarz. Masalowa

sytuacja z pogranicza dyskursów:

Dla uzależnionych od FB link do wydarzenia, promocja "Przewodnika" 17 czerwca o 19.00 we Wrzeniu Świata,

Gałczyńskiego 7, Warszawa. Z tą datą się nie pomyliłem, natomiast moj felieton w Przekroju będzie dopiero, też, 17

czerwca, również tekst o Bławatskiej do Kontynentów przeskoczył do następnego numeru czyli na wrzesień.

 

© MAXMASALA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci