Menu

MAXMASALA

MAX CEGIELSKI - KULTUROWA MASALA I MIESZANKA Z POGRANICZA DYSKURSÓW

Wpisy otagowane : Janek-Simon

Sklep Polsko Indyjski - recenzja w SZUMIE

maxcegielski

final-okladka-szum18-gotowa-druk-300817-1-small-420x537

 

W najnowszym Magazynie SZUM ( ostatnie, jedyne pismo o sztuce współczesnej, które jeszcze się ukazuje ) Jakub Majmurek recenzuje naszą wystawę "Sklep Polsko-Indyjski" w Muzeum Sztuki Nowoczesnej.

Znajduje wady ( jego zdaniem to brak refleksji o tym kiedy wektor wymiany PL-Indie zmienia się i przestajemy unowocześniać Azję a przyjmujemy rolę partnera czarno-handlowej wymiany ) a następnie pisze: "Mimo to wystawa Cegielskiego i Simona jest jedną z najciekawszych interwencji w polu sztuki w tym sezonie. Choć praktycznie nie ma na niej obiektów, które wyprodukowane zostałyby jako dzieła sztuki, to całą wystawę możemy uznać za rodzaj instalacji artystycznej, konceptualnej rzeźby, opowiadającej pewną historię przez zestawienie różnego rodzaju archiwalnych świadectw (...)"

Tak, dokładnie o to nam chodziło, cieszę się, że ktoś to skumał :) A dla przypomnienia jak wyglądała wystawa w MSN, zdjęcie fragmentu autorstwa Justyny Chmielewskiej:

_MG_8021

2017 czyli "Polish India Shop"

maxcegielski

Nie jest to postanowienie noworoczne, ale próbuję po raz kolejny wrócić do pisania bloga. Dlatego, że wraz z Jankiem Simonem lecimy na dniach do Indii pracować nad naszym projektem o stosunkach PRL-Indie. Mimo zawirowań politycznych i co za tym idzie finansowo-instytucjonalnych zagryzamy zęby i robimy swoje. Wracam więc po latach na subkontynent, do styczniowego Delhi w smogu, będziemy też prezentować nasz "work in progress" na biennale w Pune gdzie 21.01 opowiemy o "Indian school of polish capitalism" .

szpilki_sam_slon3 

Nasz projekt i docelowa wystawa, która będzie miała miejsce latem tego roku w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie a później, mamy nadzieje, także w Indiach opowiada o tym ( w skrócie ) jak oficjalna wymiana handlowa w ramach ideologii socjalistycznej współpracy stworzyła pole dla zupełnie nieoficjalnego czarnego handlu. Ciekawe, że nawet rządowe wizyty tuż po odwilży 1956 roku przybierały już formę czy styl zupełnie inny od zwykle praktykowanego przez socjalistycznych dygnitarzy. W książce Piotra Lipińskiego "Wieczny premier" o Cyrankiewiczu znaleźliśmy na przykład opisy wizyty tego polityka w Indiach w 1957 roku. Opisywał ją wtedy dla Przekroju Zygmunt Broniarek: "Jak miał się zachowywać premier Cyrankiewicz, jego małżonka i pozostali członkowie delegacji? Czy mieli udawać nadętych, posągowych, niedostępnych i sztywnych? Czy mieli odmówić jazdy na słoniu albo nie pozwolić sobie pomalować czoła w wiosce Sonepath, gdzie właśnie w ten sposób witała ich ludność? (…) Można sobie wyobrazić, jaką prasę miałaby w Indiach delegacja, a co za tym idzie i nasz kraj przez tę delegację reprezentowany, gdyby premier nadał jej charakter uroczystego pogrzebu." Tak właśnie, na Wschodzie, socjalizm szukał swej "ludzkiej twarzy", z czego nabijały się Szpilki. Na zdjęciu powyżej przedruk ich okładki w Przekroju.

Oryginalnego numeru Szpilek z tą karykaturą poszukujemy teraz na potrzeby ekspozycji. Jeśli ktoś ma i chciałby sprzedać, udostępnić, proszę o kontakt na email maulana@poczta.fm. Nadal też szukamy osób, które w jakikolwiek sposób brały udział w oficjalnej i nieoficjalnej wymianie PRL-Indie, także przemytników z lat 80tych.

P.S Przekrój znów się ukazuje. W nowym numerze polecam mój wywiad z dyrektorką Muzeum Azji i Pacyfiku, panią Joanną Wasilewską pod tytułem "Kolonializm z drugiej ręki".

Janek Simon w Warszawie, Wrocławiu i Stambule

maxcegielski

Już w tę środę (19 marca 2014) od godziny 19:00 w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie będę miał przyjemność prowadzić spotkanie z Jankiem Simonem. Zaprezentowany zostanie teaser, czy właściwie dokumentacja do jego projektu nakręcenia "Popiół i Diament" w Nigeryjskiej "Fabryce snów" - Nollywood. Janek wytłumaczy dlaczego akurat tam, dlaczego akurat film Wajdy, na czym polega specyfika największej afrykańskiej kinematografii, która skutecznie wyparła z kontynentu zarówno Holly, jak i Bollywood. Powie dlaczego film, kręcony przez jednego z lokalnych reżyserów ma szansę stać się czymś więcej niż desantowo-kolonialnym projektem artystycznym. Dziś ustalaliśmy plan spotkania i autor szykował materiały ( na pobojowisku prac do ostatnich wystaw ), jak widać na zdjęciu.


Materiały do "Ashes and diamonds" prezentowane są zarówno na aktualnej wystawie w MSN, jak i we Wrocławiu na indywidualnej wystawie Janka Simona w BWA "Podróże na Wschód i Południe" podsumowującej jego peregrynacje od czasów "Roku Polskiego na Madagaskarze". Jest między innymi "Alang transfer", największe złomowisko statków na świecie potraktowane zupełnie inaczej niż zrobiłem to ja z Michałem Szlagą i Kubą Czerwińskim w Instytucie Sztuki Wyspa w Gdańsku. Simon na szrotach w Alang zakupił mnóstwo "sztuki" pochodzącej z pokładów statków i  przywiózł towar do Polski.

W rozmowach z Simonem zawsze zaskakuje mnie ile podobnych, czy wręcz tych samych miejsc, problemów interesuje nas obydwu. Nie tylko Alang, ale też Auroville, Liga Morska i Kolonialna, polscy himalaiści w Indiach itp. Dlatego też zupełnie naturalne było zaproszenie Janka do współpracy w Stambule, gdzie będzie jednym z artystów z Warszawy pracujących nad Adamem Mickiewiczem w Tarlabaszi. Więcej o tym wkrótce, na razie zapraszam na spotkanie w MSN

Wspomnienie z wystawy "Mapa" w Zachęcie

maxcegielski

To jeszcze wspomnienie z wystawy "Mapa. Migracje artystyczne a zimna wojna" w Zachęcie. Na pierwszym planie rzeźby wykonane przez Janka Simona na "drukarce 3D własnej roboty", według szkiców polskich artystów po ich wizytach w Paryskim "Muzeum Człowieka". W tle film zmontowany z etnograficznych zdjęć przez Annę Molską, ta sala "egzotyki" otwierały wystawę, prowadziły do sal "zachodu" i "wschodu". Te pierwsze moim zdaniem udowadniały, że fascynacje Paryżem były czołobitne i prowadziły do kopiowania. Relacja bardziej komplikuje się w sali "Wschodniej" ( z elementami bliskiego Południa socjalistycznego )


Tu na zdjęciu studenci Artymowskiego w Bagdadzie ( wątek ekspansji architektoniczno-urbanistycznej w Iraku i Iranie poruszany przez projekt Łukasza Stanka, a szerzej przeze mnie w "Przewodniku interdsycyplinarnym Polska&Azja" ) Sala "wschodnia" obejmowała podróże po opadnięciu Żelaznej Kurtyny, stalinowskim odcięciu ( częściowym ) od Zachodu, były tam więc Albania, Bułgaria a także Wietnam, oraz odrobina Iraku i okolic. Tutaj to raczej my jesteśmy nauczycielami, choć nie do końca "kolonialnie", relacja jest bardziej skomplikowana. Nie wyjaśniała jej niestety sesja naukowa w Zachęcie, która skupiła się właśnie na podróżach polskich artystów do Londynu i Paryża. Dla mnie paradoks zimnej wojny polega na tym, że oknem na świat stało się Delhi czy Bagdad. Zostaliśmy zglobalizowani przymusowo, o czym świadczą okładki pisma "Świat" pokazane na wystawie "Mapa" jako kontekst w sali "Wschodniej"


Ciekaw jestem jaki był nakład pisma "Świat"? Jak się ma do współczesnych "Podróży", "Voyage" itp? Oczywiście ludzie kupowali numery licząc na przemycone zdjęcia z Zachodu właśnie, a nie fascynując się rewolucją w Boliwii ( pamiętam zachowane egzemplarze u Rechowiczów, z wystawą w Brukseli ). Ale zmuszeni odgórnie, poznawali jednak 3 świat...

© MAXMASALA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci