Menu

MAXMASALA

MAX CEGIELSKI - KULTUROWA MASALA I MIESZANKA Z POGRANICZA DYSKURSÓW

Wpisy otagowane : Indie

Polska Szkoła Urbanistyki w Indiach

maxcegielski

Podobnie prekursorską rolę jaką Polska Szkoła Rozwoju odegrała w ekonomii, w urbanistyce miała szkoła planowania przestrzennego, którą współtworzył Piotr Zaremba. W 1954 roku, pozbawiony władzy w Szczecinie, wyjechał do Korei Północnej jako kierownik polskiej sekcji urbanistycznej. Trzy lata później został doradcą rządu Chin w zakresie planowania regionalnego, później zaś konsultantem w Wietnamie i Afryce. Szybko stał się ekspertem do spraw krajów rozwijających się, a jego światową sławę umocniła ścisła współpraca z Organizacją Narodów Zjednoczonych. W 1966 roku powołał Międzynarodowe Podyplomowe Studium Urbanistyki i Planowania Regionalnego przy Politechnice Szczecińskiej. Do 1990 roku wykształciło ono 480 planistów z 47 krajów Afryki, Ameryki Łacińskiej i Azji. Jeśli chodzi o ten ostatni kontynent, najwięcej studentów przybyło z Indii - aż 47 osób. Pierwszym doktoratem ukończonym w ramach kursu była praca "Regional Planning and Planning Methods in India" R.M. Malaviahego, obroniona w 1967 roku.

Wystawie "Prince Polonia/Sklep Polsko Indyjski" w Trafo Stacja Sztuki w Szczecinie towarzyszy cały, nowy dział poświęcony Zarembie, w tym video z udziałem badaczki Alicji Gzowskiej i syna urbanisty, Pawła Zaremby. Tutaj fragment.


Piotr Zaremba (podobnie jak Kalecki w sferze ekonomii) przestrzegał przed bezkrytycznym transferowaniem idei i rozwiązań z Zachodu na Wschód. W Indiach mówił swoim byłym studentom, sprawującym już ważne funkcje w swojej ojczyźnie, że to oni sami powinni projektować rozwój regionów i miast - ponieważ znają lokalne uwarunkowania. Podejście Zaremby doskonale widać w prezentowanych na wystawie rysunkach z jego notesu z podróży po Indii: dokładnie analizował tradycyjną architekturę i społeczeństwo. Dopiero na tej podstawie proponował nowe rozwiązania, zawsze uwzględniające warunki gospodarcze oraz równowagę ekologiczną, tak jak to czynią dzisiejsi urbaniści.

Wernisaż w Trafo @ Szczecin 2

maxcegielski

Swoją obecnością zaszczycił nas też Erwin Sówka ostatni żyjący członek trzonu Grupy Janowskiej, mianowany przez Teofila Ociepkę na jego następcę. Nadal nie wiem, czy to właśnie po nim Sówka "odziedziczył" okultystyczne zainteresowanie Hinduizmem, czy raczej pod wpływem Andrzeja Urbanowicza i Grupy Oneiron? Albo jedno i drugie. Co ciekawe postać "satanisty-buddysty" :) Urbanowicza pojawia się też w wywiadach o Towarzystwie Przyjaźni Polsko-Indyjskiej, które nagraliśmy na wystawę i mam nadzieję, że będzie o nim więcej w oprowadzaniu po Prince Polonia, które przeprowadzi dyrektor Trafo, Stach Ruksza (szczegóły wkrótce). A tutaj już z FB TRAFO zdjęcia Sówki i innych na wernisażu przy obrazie "Medytacje" z 1986 roku ( z kolekcji i dzięki uprzejmości Muzeum Śląskiego)

Trafo5sowkaosobiscie

W Muzeum Sztuki Nowoczesnej prezentowaliśmy inne obrazy Erwina Sówki z pierwszej serii "indyjskiej" z 1986: "Medytacje III" oraz "Kryszna" więc dla przypomnienia, na zdjęciach Justyny Chmielewskiej:

_MG_8020 

_MG_8024 

 

 

 

 

Prince Polonia w Szczecinie - TRAFO

maxcegielski

W Trafostacji Sztuki: 3 edycja wystawy "Sklep Polsko-Indyjski" aka "Prince Polonia" (po Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie i Clark House Initaitive w Bombaju) specjalnie uzupełniona o wątki Szczecińskie. Nowością i rewelacją - także dla mnie - jest działalność w Indiach i krajach III ŚWIATA Piotra Zaremby (pierwszy prezydent miasta, człowiek bez którego działań Szczecin zapewne nie znalazłby się w granicach Polski). Urbanista, założyciel kursu dla gości z krajów rozwijających się, miłośnik Indii. Więcej o tym wkrótce. 

Niestety na wystawie (ze względu na prawa autorskie) nie będziemy mogli pokazać mixu video found footage pokazującego jak wątki indyjskie i singapurskie przenikały do naszej pop kultury od połowy lat siedemdziesiątych do 1989. Może uda się fragmenty pokazać w necie i w trakcie wydarzeń towarzyszących. Jak ten, z 40 latka, "Kosztowny drobiazg czyli rewizyta" reż. J. Gruza, TVP 1976. "Kiedy byliśmy w Kalkucie, wiesz, Mietek budował tę cukrownię" czyli soft socjalistyczny orientalizm.

Jak orientalizuje socjalistyczny "Drugi Świat"? Indie w "The Polish Review" - 1

maxcegielski

Fragmencik z mojej pracy pisanej na Artes Liberales:

"Chronologicznie materiały o obecności polskiej myśli technicznej w Indiach otwiera całostronicowy dział Foreign Trade składający się z trzech notek oraz trzech zdjęć pokazujących motocykl SHL oraz skuter OSA na drogach subkontynentu ( „The Polish Review” 1962, nr 9 ) Pierwsza notka nosi tytuł Asia’s Exports to Poland i informuje, że kraje azjatyckie, w tym Indie, wyeksportowały do Polski towary o wartości 60 milionów dolarów. Były to przede wszystkim surowce, półprodukty i ludowe rękodzieło. Obraz zależności uzupełniają dwie kolejne notatki, pierwsza z nich to Poland’s Credit Supplies for India z której wynika, że PRL udziela ośmioletniego kredytu na zakup „instalacji przemysłowych” przez Indie. Kredyt zostanie spłacony właśnie surowcami, a PRL dostarczy instalacji górniczych, elektrowni, maszyn do fabryk oraz linii produkcyjnych do składania skuterów OSA oraz motocykla SHL-175.

Tę notkę uzupełniają trzy zdjęcia: jedno z polskim motocyklem na ulicy w Indiach, pozostałe dwa ze skuterem. Szczególnie te ostatnie dwa są interesujące. Na obydwu OSĄ kieruje młoda dziewczyna z Indii ubrana po europejsku. Na górnym zdjęciu stoi obok maszyny i przygląda się fakirowi, który grając na instrumencie hipnotyzuje kobrę. Na drugiej fotografii dziewczyna uśmiecha się patrząc prosto w obiektyw aparatu, za nią widać nie tradycyjne azjatyckie budynki, lecz ścianę murowanego domu pokrytą czymś w rodzaju prostej mozaiki (typowej zresztą dla architektury soc-modernizmu w PRL). Polski skuter staje się synonimem nowoczesnego, europejskiego stylu życia, przeciwstawionego stereotypowo potraktowanej lokalnej tradycji." 

OSA INDIE

 

 

[1] „The Polish Review” 1962, nr 9, s. 18.

[2] „The Polish Review” 1962, nr 9, s.28.

Sklep Polsko Indyjski - recenzja w SZUMIE

maxcegielski

final-okladka-szum18-gotowa-druk-300817-1-small-420x537

 

W najnowszym Magazynie SZUM ( ostatnie, jedyne pismo o sztuce współczesnej, które jeszcze się ukazuje ) Jakub Majmurek recenzuje naszą wystawę "Sklep Polsko-Indyjski" w Muzeum Sztuki Nowoczesnej.

Znajduje wady ( jego zdaniem to brak refleksji o tym kiedy wektor wymiany PL-Indie zmienia się i przestajemy unowocześniać Azję a przyjmujemy rolę partnera czarno-handlowej wymiany ) a następnie pisze: "Mimo to wystawa Cegielskiego i Simona jest jedną z najciekawszych interwencji w polu sztuki w tym sezonie. Choć praktycznie nie ma na niej obiektów, które wyprodukowane zostałyby jako dzieła sztuki, to całą wystawę możemy uznać za rodzaj instalacji artystycznej, konceptualnej rzeźby, opowiadającej pewną historię przez zestawienie różnego rodzaju archiwalnych świadectw (...)"

Tak, dokładnie o to nam chodziło, cieszę się, że ktoś to skumał :) A dla przypomnienia jak wyglądała wystawa w MSN, zdjęcie fragmentu autorstwa Justyny Chmielewskiej:

_MG_8021

Indie w Bieszczadach

maxcegielski

W Ustrzykach porządkuję sprawy azjatyckie. Jeszcze będąc w Delhi napisałem felieton dla Krytyki Politycznej pt. "W Indiach jak w domu, smog drapie w gardło". Pisałem o rozmowie z Rana Dasguptą.

dehli

"Wiele wątków, o których pisze, bardzo przypomina mi polskie problemy. (...) Uzyskanie niepodległości i dzielenie subkontynentu na Indie i Pakistan odbyło się w morzu krwi. Hinduiści i sikhowie mordowali muzułmanów wyjeżdżających na zachód, muzułmanie zaś dawnych sąsiadów uciekających na wschód. Członkowie bogatych elit myśleli, że wkrótce wrócą do swoich wielkich domów i ogrodów. Siłę religijnego sekciarstwa i nacjonalizmu pojęli dopiero, kiedy rządy nowo powstałych krajów odmówiły im zwrotu ziemi, która została przejęta przez władzę i prywatne osoby. (...) Rana Dasgupta nie zna dokładnie historii Polski i sytuacji naszej społeczności żydowskiej przed 1939 roku, nie wie za dużo o Holocauście, Jedwabnem, pogromie kieleckim. Wie jednak sporo o Żydach wiedeńskich, których domy zostały zajęte tak jak muzułmańskie mienie w Delhi. Przyznaje mi rację, kiedy mówię, że niepodległe Indie, podobnie jak Polska po 1945 roku, zostały zbudowane na krwi i traumie, o których nikt dziś w Azji nie chce mówić."

Więcej w Krytyce Politycznej.

 20621787

Choć główna teza felietonu opierała się na podobieństwach między historią Polski i Indii po 1945 roku to Weronika Rokicka na łamach KP skrytykowała mnie za sposób potraktowania pobocznych wątków tekstu. Lead jej polemiki brzmi "Zamiast epatować obrzydliwością smogu, ja kibicuję Indusom i Induskom w walce z nim."

Ja też kibicuję walkom o czyste powietrze czy prawa kobiet, ale nie udaję, że smogu nie ma. Autorka ironicznie czepia się tego, że jeździłem Uberem po stolicy Indii, ale przecież sama dobrze wie, że kiedy pracuje się w Azji i brakuje czasu trzeba zainwestować w szybsze środki transportu niż metro. A ścisku w wagonach bynajmniej nie krytykowałem, mój filmik pokazuje właśnie uśmiechniętych mężczyzn i podpisany jest "everybody nice and smiling" - podkreśla właśnie pozytywną atmosferę, dokładnie tak jak czyni Rokicka. Pisze ona też:

"Zamiast załamywać się dyskryminacją dalitów (kiedyś nazywanych niedotykalnymi), wolę podziwiać protesty studentów przeciwko ich wykluczaniu na uczelniach."

A ja piszę o skutkach tych protestów: "Policja aresztowała demonstrujących oraz matkę chłopaka, która wygłosiła polityczne przemówienie." Czy fałszuję obraz polityczno-społecznej rzeczywistości Indii?

Rokicka narzeka na styl moich felietonów: "Nie lubię jednak prześlizgiwać się między jednym a drugim (problemem), wymieniać i żadnego nie zgłębiać. Bo dopiero kiedy zajrzy się głębiej, kiedy porozmawia się dłużej, widać nadzieję. To, co pozytywne, zawsze jest mniej egzotycznej. To, co zabiera dużo czasu i jest pracochłonne, zawsze jest nieco prozaiczne."

Tyle, że główny temat felietonu jest pogłębiony, a Rokicka pisze cały czas o wątkach pobocznych. Nie dokonuję w nim bynajmniej "egzotyzacji" ponieważ zajmuję się podobieństwami między odległymi krajami, dokładnie odwrotnie niż autorzy "orientalizujący" czyli podkreślający różnice.

Wkrótce nowy felieton w Krytyce Politycznej, również zahaczający o Indie... 

 

2017 czyli "Polish India Shop"

maxcegielski

Nie jest to postanowienie noworoczne, ale próbuję po raz kolejny wrócić do pisania bloga. Dlatego, że wraz z Jankiem Simonem lecimy na dniach do Indii pracować nad naszym projektem o stosunkach PRL-Indie. Mimo zawirowań politycznych i co za tym idzie finansowo-instytucjonalnych zagryzamy zęby i robimy swoje. Wracam więc po latach na subkontynent, do styczniowego Delhi w smogu, będziemy też prezentować nasz "work in progress" na biennale w Pune gdzie 21.01 opowiemy o "Indian school of polish capitalism" .

szpilki_sam_slon3 

Nasz projekt i docelowa wystawa, która będzie miała miejsce latem tego roku w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie a później, mamy nadzieje, także w Indiach opowiada o tym ( w skrócie ) jak oficjalna wymiana handlowa w ramach ideologii socjalistycznej współpracy stworzyła pole dla zupełnie nieoficjalnego czarnego handlu. Ciekawe, że nawet rządowe wizyty tuż po odwilży 1956 roku przybierały już formę czy styl zupełnie inny od zwykle praktykowanego przez socjalistycznych dygnitarzy. W książce Piotra Lipińskiego "Wieczny premier" o Cyrankiewiczu znaleźliśmy na przykład opisy wizyty tego polityka w Indiach w 1957 roku. Opisywał ją wtedy dla Przekroju Zygmunt Broniarek: "Jak miał się zachowywać premier Cyrankiewicz, jego małżonka i pozostali członkowie delegacji? Czy mieli udawać nadętych, posągowych, niedostępnych i sztywnych? Czy mieli odmówić jazdy na słoniu albo nie pozwolić sobie pomalować czoła w wiosce Sonepath, gdzie właśnie w ten sposób witała ich ludność? (…) Można sobie wyobrazić, jaką prasę miałaby w Indiach delegacja, a co za tym idzie i nasz kraj przez tę delegację reprezentowany, gdyby premier nadał jej charakter uroczystego pogrzebu." Tak właśnie, na Wschodzie, socjalizm szukał swej "ludzkiej twarzy", z czego nabijały się Szpilki. Na zdjęciu powyżej przedruk ich okładki w Przekroju.

Oryginalnego numeru Szpilek z tą karykaturą poszukujemy teraz na potrzeby ekspozycji. Jeśli ktoś ma i chciałby sprzedać, udostępnić, proszę o kontakt na email maulana@poczta.fm. Nadal też szukamy osób, które w jakikolwiek sposób brały udział w oficjalnej i nieoficjalnej wymianie PRL-Indie, także przemytników z lat 80tych.

P.S Przekrój znów się ukazuje. W nowym numerze polecam mój wywiad z dyrektorką Muzeum Azji i Pacyfiku, panią Joanną Wasilewską pod tytułem "Kolonializm z drugiej ręki".

Od konkretnej Azji do amerykańskiej abstrakcji

maxcegielski

Jestem w Bieszczadach, gdzie udało mi się trochę połazić, pomyśleć i popisać, ale też szykować się do prowadzenia spotkania z amerykańskim mistrzem abstrakcji, nestorem gatunku, Frankiem Stellą. 19 lutego o 18:00 zapraszam do Muzeum Polin na rozmowę między innymi o tym jak polski album o drewnianych bożnicach żydowskich zainspirował jeden z ważniejszych przewrotów w sztuce XX wieku. Choć uważany jest za twardego abstrakcjonistę to jego "konstruowane, budowane obrazy" często czerpały, przynajmniej w tytułach z konkretnych, realnych doświadczeń, np. z jego podróży na Wschód, a dokładnie do Iranu. Oto "Isfahan III" z 1968 roku:

map_dispatchchile_11_902w

Dla mnie to bardzo masalowy przykład tego jak realne doświadczenie podróży, oraz wiedzy ( Stella jest najlepiej wykształconym z amerykańskich artystów ) można przełożyć na twórczość, nie dosłownie, nie bezpośrednio lecz przez dalekie przekształcenie. To inspiruje także do pisania, jakie zdarzyło mi się w Bieszczadach, gdzie przechadzka do starej bojkowskiej cerkwi w Równi zamieniła się w pisanie o Celtach, Kaledończykach i Piktach. Wkrótce więcej o tym a teraz jeszcze "Empress of India" z 1965, choć Frank Stella w Indiach chyba nie był. 

de6031dcfbce689eec5a7fde8a732609

PRL@Azja czyli zapomniane kontakty Polski ze Wschodem

maxcegielski

Liznąłem ten temat w książce, której byłem redaktorem i współautorem: Polska & Azja. Od Rzeczpospolitej Szlacheckiej do Nangar Khel. Przewodnik interdyscyplinarny. W swoim tekście Polacy w Azji 1945–89. „Kominternowski europocentryzm” czy wschodnie okno na świat? pisałem między innymi:

"Polska nigdy nie zbliżyła się do Indii, a także innych wymienionych państw Wschodu, tak bardzo, jak właśnie w okresie powojennym, do 1989 roku. Rzeczywiście nasi inżynierowie i inni specjaliści szybko adaptowali się do „kolonialnego stylu życia”, ale tak funkcjonowały także lokalne elity, chronione przed skwarem i dżunglą lub pustynią i biedą. Szczególnie na temat Indii, których mityczna duchowość była silniejsza od dyskursu o nowoczesności, powstały wtedy dziesiątki książek. Popularyzowały one wiedzę i, chcąc nie chcąc, przyczyniały się do pewnego dialogu międzykulturowego, nawet jeśli często operowały stereotypami. Właśnie ideologia braterstwa socjalistycznego zmuszała autorów do pisania nie tylko o „świętych krowach”, lecz także o problemach i przemianach społecznych. Dzięki temu fantazmat Wschodu zyskiwał choć trochę realności."

Teraz rozwijam te wątki pracując razem z Jankiem Simonem nad historiami przemytu z Polski do Indii i z subkontynentu do nas. W tle także polscy przemytnicy szmuglujący złoto między Singapurem a Delhi, kożuchy z Afganistanu, wysyp India Shopów w Polsce na przełomie lat 80 i 90, nasze kryształy kursujące na Węgry oraz dalej na Wschód i Południe. ( Jeśli ktoś ma takie wspomnienia handlu z Azją z okresu PRL to zapraszam do kontaktu na maulana@poczta.fm ). Nie byłoby łatwych podróży do Indii gdyby nie oficjalna współpraca między krajami. Jedną z pierwszych oficjalnych wizyt, której głównym celem była Indonezja opisuje reportażowa, ale także propagandowa książka "Dzień dobry Nusantaro" Włodzimierza Janiurka. 

Bandung w

"Dzień dobry Nusantaro" opisuje podróż Przewodniczącego Rady Państwa Aleksandra Zawadzkiego w 1961 roku. Ważnym przystankiem było Delhi, gdzie spotkał się między innymi z premierem "neutralnych Indii", Jawaharlalem Nehru

IMG_3145small1

 

 CDN..

 

© MAXMASALA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci