Menu

MAXMASALA

MAX CEGIELSKI - KULTUROWA MASALA I MIESZANKA Z POGRANICZA DYSKURSÓW

Konstantynopol-Stambuł

Ozgur Demirci / Mickiewicz remix

maxcegielski

Ozgur Demirci  "We came, but you weren't there" is his solo show at Pasaj gallery in Istanbul . Ozgur works in Tarlabashi where Adam Mickiewicz died, but polish poet museum there is not frequently visited. So its Mickiewicz who is "not there" - in this movie i shout "Mickiewicz, are you here?" and "Adam, come back" at Ozgurs installation ( lights activated by sound ). Lets see it as introduction to the project we want to make in the frame of "Poland-Turkey 600 years of relations - 2014". Ozgur Demirci studio and Pasaj office in Tarlabashi hopefully will cooperate with me and Justyna Chmielewska & Bęc Zmiana in this process of "remapping Mickiewicz in Istanbul/Tarlabashi"

PS. Justyna Chmielewska has great new photos from Istanbul and demolitions in Tarlabashi - disapearing of area, check it on her widzialnie.blogspot.com


Manekiny Stambułu

maxcegielski

 Granica Tarlabaszi od północy – "Aleja Manekinów". Tureckie zagłębie produkcji dawnych “pałub”. Dziś zgrabne, idealne ciała płci żeńskiej wyginają się w zupełnie nie islamskich pozach. Męski manekin w kolorze różowym wznosi ręce jakby chciał odlecieć jeszcze dalej na Wschód. Najbardziej podoba mi się jednak postać której głowa w całości pokryta jest barwnymi, sztucznymi świecidełkami. Producent zapewnia, że dysponuje też kosztowną wersją “beta” z prawdziwymi, kosztownymi kamieniami. Niezależnie od stopnia perwersji - twarz Ataturka świecko błogosławi. Orhan Pamuk fantazjował w swoich książkach na temat tego przemysłu manekinów w “Mieście Miast” – Konstantynopolu. Jednak na skraju dzielnicy Tarlabaszi jego czy Schulzowskie fantazmaty: “Chcemy stworzyć po raz wtóry człowieka, na obraz i podobieństwo manekina”, stają się całkiem realne. Wyprodukowane w "Aleji Manekinów" sylwetki “błazeńskich golemów” są dziś wzorami, do których musi dostosować się kobieta – zarówno ta w chuście, jak i bez. A Ataturk znów pilnuje, tym razem z okładki Timesa.

A Justyna Chmielewska świetnie pokazała cały proceder zamalowywania politycznych napisów: "Dopóki nie skończy się szara farba" Poprzedniego dnia przez centrum przeszła demonstracja ( i ganiającą za nią policja z gazem łzawiącym i armatkami wodnymi ) przeciwko cenzurze internetu przez rząd Turcji. Protestujący zostawili po sobie sporo haseł ( także na świeżo odremontowanych budynkach, np. muzeach ) Następnego dnia rano każdy antyrządowy slogan pokrywała już szara farba...

Mickiewicz: reanimacja trupa

maxcegielski

 

Jak widać, Mickiewicza nie ma. Wyprowadził się. Nie tyle do kolejnych grobowców, co raczej uciekł przed Polską. Jego Stambulskie muzeum znajduje się w dzielnicy Tarlabasi, odizolowanej od reszty Stambułu. W tym miejscu stał drewniany dom, gdzie zmarł, organizując Legion Żydowski, który miał wyzwolić Polskę. Do kwartału, rozciągniętego wzdłuż bulwaru o tej samej nazwie, nie docierają mieszkańcy innych dzielnic, choć położony jest dziesięć minut spacerem od serca miasta - Placu Taksim i Istiklal Cadessi. W samej okolicy niewiele osób wogóle wie co znajduje się w “żółtym domu” Mickiewicza. Przez to nie są w stanie nawet wskazać drogi zagubionym tam polskim wycieczkom. Według pracownika muzeum w okresie poprzedzającym ostatnią renowację przez rok muzeum odwiedziło około 300 osób, a ci którzy przyszli pochodzili w większości z Polski. Potencjał jedynego stałego obiektu kulturalnego związanego z krajem od lat nie jest wykorzystywany. Obawiam się, że nie zmieni tego także otwarcie nowej ekspozycji. Adam Mickiewicz należy do grupy bardzo wielu mieszkających przez wieki nad Bosforem obcokrajowców. Turcy nie widzą nic ciekawego ani godnego uwagi w jego życiu i twórczości.  

 


Ewentualnych gości odstraszała do tej pory także zła sława Tarlabashi ( Pragi Stambułu ) ciągnąca się o już od połowy XIX wieku kiedy zamieszkał tam poeta. Warunki życia były i nadal są bardzo złe, lokatorów przyciągały tylko bardzo niskie czynsze. Dziś emigranci z Afryki, Kurdowie oraz Romowie zajmują budynki które w 1855 roku należały do Żydów, Ormian, Polaków, Węgrów czy Greków – grup etnicznych, które zniknęły z miasta z powodu nacjonalistyczno-modernizacyjnej polityki w czasach Ataturka. Jedni emigranci są więc zastępowani przez innych, pokazanie wspólnego losu mieszkańców historycznych i współczesnych pozwala przypomnieć aktualność pobytu i śmierci naszego Wieszcza w Konstantynopolu.

Obecnie Tarlabashi znajduje się także pod presją gentryfikacji – jej część wzdłuż głównego bulwaru została wysiedlona i częściowo wyburzona pod budowę nowych luksusowych rezydencji. Projekt, odwołujący się architektonicznie do historycznych motywów ( podobnie jak w innych dzielnicach miasta, np. Sulukule ) jest bardzo krytykowany. Historycy, urbaniści, architekci, socjologowie, aktywiści miejscy przedstawiają go jako symbol korupcji i braku społecznej wrażliwości władz. Rozwijanie ich analiz w kontekście Mickiewiczowskim, wpisanie polskich działań badawczych i artystycznych w dyskutowane w mieście problemy pozwoli zainteresować tureckich odbiorców. Trzeba dodać, że wyburzenia zostały wstrzymane, istnieje duże prawdopodobieństwo, że ich realizacja znajdzie finał w kolejnej aferze korupcyjnej Turcji.


Po drugiej stronie dzielnicy, przy ulicy biegnącej mniej więcej równolegle do Bulwaru Tarlabashi, znajduje się campus uniwersytetu Bilga i ma powstać Centrum Sztuki holdingu Koc – otwarcie planowane na 2016 rok. “Zła dzielnica” zyskuje więc nowy kontekst i gwałtownie się zmienia. Na pierwszym etapie naszych badań odkryliśmy, że w okolicę Muzeum Mickiewicza przenosi się coraz więcej młodych artystów czy architektów oraz biur galerii, zwabionych niskimi czynszami, podobnie jak nasz poeta. Jako nowi przybysze zazwyczaj nie znają się wzajemnie, często od nas dowiadywali się, że w bliskim sąsiedztwie pracuje ktoś z ich “branży”.

11 biennale sztuki w Stambule

maxcegielski

istanbul

Stambuł tydzień temu melancholijny, bardzo Pamukowski, huzun. Miasto pokazało się od innej strony. Będę o tym pisał w zremixowanej wersji "Oka Świata", jeśli tylko będzie szansa na nowe, poprawione wydanie. Kiedy przyleciałem trwały właśnie powodzie, brak planowania urbanistycznego, nielegalne budowanie całych dzielnic gecekondu dało o sobie znać - woda wylewała się na autostrady, do biednych kwartałów, nie miała gdzie spływać. Poza tym trwał Ramadan, w centrum nie odczuwalny, ale tam gdzie mieszkałem, daleko od Istiklal, od Taksim, zycie zaczynalo sie po Iftarze i trwalo do pozna w nocy. Widoki z mojego okna ujawnialy rytm ludzi wierzacych i poszczacych oraz tkanke chaosu miejskiego. Rzeczywistosc ciagle okazywala sie silniejsza od sztuki, tym bardziej, ze na biennale bardzo duzo prac dziennikarskich, publicystycznych. Wiec co chwila wygladalem za okna, gdzie bylo ciekawiej.

istanbul

A tymczasem panie z kolektywu WHW ( What? How? For Whom?) mówiły:  "Język polityki zostal dzis efektywnie zdepolityzowany. Wojny sa nazywane humanitarnymi interwencjami, ludobojstwo okreslane jest jako etniczne "czystki", wszystkie sily polityczne rozwijaja sie uzywajac retoryki "pokoju, demokracji i praw czlowieka" a partyzanci ktorzy nie maja innego sposobu na walke sa okreslani mianem terrorystow. Kulturalizacja polityki, promowana przez neoliberalna "roznorodnosc" ktora promuje euforyczna celebracje dobrze sie sprzedajacych roznic ( zwykle okreslanych jako pluralizm ) musi byc zastapiona przez polityzacje kultury. Dzis, gdy wybor miedzy "barbarzynstwem a socjalizmem" jest bardziej realny niz kiedykolwiek i przyszloscia swiata wydaje sie podzial na ubogie strefy wojny i stabilne faszystowskie strefy bogactwa, polityzacja kultury jest naszym celem."

istanbul

Na takich rysunkach Yuksela Arslana ta polityzacja jest aż nazbyt dobrze widoczna. Ten artysta to zresztą wielki emigrant turecki, wyjechał w latach 70, przyjechal pierwszy raz do kraju wlasnie teraz. Oprocz paru prac pokazywanych na biennale jego duza retrospektywe prezentuje Santralistanbul. Nie byłem na otwarciu tam, jadlem iftar z moim tlumaczem Bajramem, rzeczywistosc wygrala ze sztuka.

cdn as soon as possible

Nowoczesność w Turcji i Iranie

maxcegielski

Po powrocie z urlopu zastałem info o ciekawym spotkaniu w Muzeum Sztuki Nowoczesnej i recenzję Justyny Chmielewskiej w "Nowych Książkach". Zacznijmy od recenzji, Justyna zna się na Stambule lepiej odemnie, pracując nad książką odbyłem z nią długą rozmowę, która wiele mi dała, o czym wspominam w podziękowaniach. Nie zmienia to faktu, że pisze ciekawe rzeczy o "Oku świata", tu fragment:

Oko świata wpisuje się w szeroki nurt dekonstrukcji i rewizji stereotypowych obrazów Orientu. Gdyby autor zatrzymał się na tej krytyce, książka nie wniosłaby wiele (może poza paroma „odnalezionymi”, smakowitymi cytatami z dzienników polskich wędrowców) do około-orientalnej debaty. Owe historyczne dygresje i erudycyjne popisy stanowią jednak tylko tło dla właściwej treści tekstu Cegielskiego – czułego na szczegół reportażu.(...) Książka Cegielskiego zawiera potężny ładunek krytyki kulturowej – wymierzonej na pierwszy rzut oka w tureckie elity modernizatorów, których przedstawiciele doprowadzili do powstania głębokich podziałów i wykluczenia milionów ludzi z pełnoprawnego udziału w życiu publicznym. Oko świata możemy jednak czytać i na innym, bardziej abstrakcyjnym poziomie – wówczas ostrze krytyki zwróci się przeciwko Europie jako źródłu totalizującego, opresyjnego projektu nowoczesności. W utyskiwaniach tureckich rozmówców Cegielskiego usłyszymy wówczas echa nostalgii za tym, co utracili w procesie europeizacji – za kulturową autentycznością, za wielokulturowością Konstantynopola, wypartą następnie przez agresywny, republikański nacjonalizm." Całość polecam w 7 numerze "Nowych książek" z roku 2009.

slavs and tatars

A to już obrazek zapowiadający spotkanie z Payamem Sharifi z grupy "Slavs and Tatars" o projekcie “79/89/09”, które odbędzie się 18 lipca (sobota), godz. 19.00 w tymczasowej siedzibie Muzeum Sztuki Nowoczesnej na Pańskiej 3 ( Warszawa ). Projekt dotyczy Teheranu i rewolucji 1979. Postaram się tam być, tym bardziej, że krótka notka muzeum zdenerwowała mnie: "Irańska rewolucja, interpretowana jest czasami jako drugie najważniejsze zdarzenie XX wieku po Rewolucji Październikowej 1917 roku - w niezwykle silny sposób wpłynęła na globalny kontekst ideologiczny (konfrontacja islamu z nowoczesnością), jak i na sytuację regionalną (Bliski Wschód)." Pisałem już tu na blogu, że była to próba wypracowania muzułmańskiej nowoczesności. Islam vs nowoczesność oznaczałoby, że tylko Zachód ma prawo definiować modernizacje, a tak nie jest. O tym jest poniekąd "Oko świata. Od Konstantynopola do Stambułu" na przykładzie Turcji. W Iranie badał i przeczuwał to między innymi Foucault, o czym pisałem tu. Nigdy wcześniej nie słyszałem o Payamie Sharifi, mam nadzieję, że nie należy do tych typowych irańczyków urodzonych w USA, którzy mają uraz do islamu. Zobaczymy, spotkanie po wykładzie prowadzi artystka Agnieszka Kurant więc pewnie będzie bardziej dyskurs art niż oriental.  

Kalisz

maxcegielski

Zapraszam do Kalisza, 26 czerwca, piątek od 18.00 będę gościem Salonu Literackiego Arkadiusza Pacholskiego. Spotkanie odbędzie się w galerii BWA, ul. Św Józefa 5.

Ps. Pracuję nad przetłumaczeniem do radia i dla was wykładu i wywiadu z Raqs Media Collective, świetniego trio artystyczno-kuratorskiego z Delhi.

Ps2. Niestety jestem tak zajęty projektem o Polsce, że tak szczerze to nie potrafię nic mądrego powiedzieć o tym co dzieje się w Iranie.

Remanent 2

maxcegielski

Remanentu ciąg dalszy czyli wszystko na raz. "Oko świata" nieoczekiwanie dla mnie okazało się jedną z 10 najlepiej się sprzedających książek WABu w maju. Najwyraźniej najważniejsze są nie recenzje tylko machnięcie egzemplarzem w "Pytaniu na śniadanie" podczas rozmowy "urlop razem czy osobno" :) Za to wywiad - rozmowa z młodymi antropologami z pisma "Barbarzyńca" podnosi na duchu. Więcej o tym wkrótce. Pozytywna, ale przede wszystkim kumata recenzja ukazała się na stronach konflikty.pl .Między innymi: "Wydanie książki jest niemal tak samo dobre, jak jej zawartość. Mapki, słownik, zdjęcia (przydałyby się im podpisy, których niestety brak) i reprodukcje obrazów niewątpliwie ułatwiają odbiór tekstu. Najbardziej jednak spodobał mi się projekt okładki. Niebiesko-żółto-biało-czarna kolorystyka przypomina tak zwane Oko Proroka, wywodzący się z Turcji symbol mający chronić przed zawiścią, zazdrością i nieszczęściem. Jest to (przynajmniej w mojej interpretacji) dość ciekawe nawiązanie do tytułu – „Oko świata”. Poza tym na dole okładki na charakterystyczne kontury meczetów naniesione zostały słupy elektryczne i latarnie – kontrast między tradycją a nowoczesnością. " Niestety to patroni książki, więc są nieobiektywni :(

Dziś, w nocy ze środy na czwartek, od 24 do jakiejś 1.30 będę w radiu Euro ( tak, tak, to dawny BIS ) gościnnie w audycji Maćka Szajkowskiego "Batyskaf. Nocna zmiana". Wrócimy do "Pijanych bogiem", zagramy dużo muzyki z Pakistanu i Turcji. Zapraszam tez od razu do Kalisza na spotkanie ze mną 26 czerwca, jeszcze nie wiem gdzie.

Remanent

maxcegielski

Remanent bo długo tu milczałem. Za dużo pracy i zmęczenie czerwcowe. Dziękuję za wszystkie komentarze na blogu, dziękuję też uczestnikom spotkania w Łodzi i organizatorom a także tym, którzy wpadli na targi książki. Natomiast Roman Kurkiewicz w "Dużym formacie" pisał przy okazji Targów Książki w Warszawie: "(...)świetna, pogłębiona i odważna książka Maksa Cegielskiego "Oko świata, od Konstantynopola do Stambułu". Cegielski, od lat wędrujący w stronę Orientu, portretuje jedno z najważniejszych miast w historii świata, patrzy w przeszłe stulecia, drąży teraźniejszość, śledzi dzieje stereotypów, wiedzie bez kompleksów spór z Pamukiem, wskazując mu w jego własnym mieście obszary odrzucenia, nędzy, wykluczenia wedle klucza znanego jako trzy razy K: Kurdowie, komuniści, Kyzyłbasze (pogardliwa nazwa alewitów, mniejszości szyickiej). Ale czy Stambuł Cegielskiego jest tylko Stambułem? Czy nie staje się okazją do zadania pytań o bliższą nam, równie niepojmowalną rzeczywistość, krajobraz i politykę?

Tak jak wśród tureckich rozmówców Cegielskiego jest sporo kobiet, tak trzeba zauważyć książkę Elif Safak "Pchli pałac" o życiu mieszkańców jednej kamienicy w małym Stambule, powieść czułą, rozedrganą, śmieszną - prawdziwe zderzenie cywilizacji. "

Spotkania autorskie ITP.

maxcegielski

13 maja (środa), godz. 18:00, Collegium Civitas, Plac Defilad 1, XII piętro Pałacu Kultury. To warszawskie spotkanie poprowadzi Romek Kurkiewicz (Tok FM, Przekrój, Krytyka Polityczna ) A 22 maja od 16 do 17 podpisywanie książek na Targach Książki w Pałacu Kultury, stoisko Wydawnictwa W.A.B. - nr 463, sektor D. W Łodzi natomiast będę 25 maja w Poleskim Ośrodku Sztuki. Zapraszam!


Specjalny pokaz "Trzech małp" Ceylana

maxcegielski

Zapraszam na przedpremierowy pokaz nowego filmu Nuri Bilge Ceylana "Trzy małpy" 23 kwietnia w kinie Muranów w Warszawie o 20.30. Ja będę miał przyjemność go rozpocząć i wprowadzić widzów w problematykę w kontekście mojej nowej książki "Oko świata. Od Konstantynopola do Stambułu".  

Świeżo po obejrzeniu filmu chciałbym przede wszystkim polemizować z tymi, którzy jak Tadeusz Sobolewski chcą widzieć w tym dramacie od razu metaforę Turcji lub nawet to, że "Psychologiczny dramat zazębia się u Ceylana z polityką. Dotyka także dyskretnie kwestii islamu odgrywającego coraz większą rolę w życiu laickiego państwa, jakim jest Turcja. W kameralnej historii, którą oglądamy, a właściwie podglądamy, odbija się jak w kropli wody dramat kraju, gdzie na wszystkie sfery życia pada cień korupcji i zakłamania."  W jednej z ostatnich scen filmu bohater idzie do meczetu, nawet nie tyle pomodlić się co po prostu odpocząć i pomyśleć. Owszem, wydaje się, że podejmuje tam kluczową decyzję: swój grzech-tajemnicę i słabość przekazać następnemu, jeszcze słabszemu niż on, będącemu jeszcze niżej na drabinie społecznej. Trudno jednak interprteować intencje reżysera w ten sposób, że w islamie widzi on religię i siłę zmuszającą do poddaństwa, do uległości którą wykazał się bohater. Inny ślad polityczny: szef bohatera, szef kierowcy, który zmusza go do kłamstwa, przegrywa w wyborach, które wygrywa AKP - Partia Sprawiedliwości i Rozwoju, oskarżana o islamistyczne ambicje. Wszystko wskazuje jednak na to, że szef - polityk nie należał do tej partii a właśnie raczej do jakiegoś świeckiego, odwołującego się do kemalizmu ugrupowania.

"Ten współczesny dramat mógłby się rozegrać w czasach sułtanatu: sługa musi kryć władcę, on z kolei traktuje rodzinę służącego jak swoją własność. Poniżony służący wejdzie w rolę bossa. Sytuacja powtórzy się jak na scenie tragedii. Moralną ofiarą pozostanie kobieta. " - pisał też Sobolewski i znowu nie mogę się zgodzić, kiedy świetny filmoznawca wchodzi w dziedzinę historii Turcji. W czasach osmańskich relacje nigdy tak nie wyglądały, większość sułtanów musiała ograniczać swoje decyzje zgodnie z obowiązującym prawem - "świeckim" i religijnym. Absolutyzm jest w dużej mierze projekcją Zachodu. Poza tym, w filmie "Trzy małpy" nie ma śladu nawiązania do historii dawnej Turcji więc skąd wogóle taki pomysł? Sam lubię czytanie dzieł poprzez kulturę z której się wywodzą, ale bez przesady. Cały scenariusz Ceylana mógłby się wydarzyć też w Polsce, albo gdziekolwiek indziej. Na tym polega jego siła, choć oczywiście sporo tureckości w tym jest. Tylko tak pięknych widoków Stambułu nie da się nigdzie indziej nakręcić.

"Oko świata" recenzje

maxcegielski

Recenzja "Oka świata" ukazała się na stronach arabia.pl, gdzie Agnieszka Rybarczyk jak wielu innych recenzentów przede wszystkim streszcza i opisuje moją książkę. To dosyć charakterystyczne, że w wypadku literatury faktu nie wiadomo właściwie jakich narzędzi użyć, jak analizować. A że tematy poruszane przeze mnie zarówno w nowej , jak i poprzedniej książce "Pijani bogiem" są odległe geograficznie i mentalnie, w mediach wszelkich pojawiają się przede wszystkim streszczenia. Choć akurat pisząc o Konstantynopolu-Stambule miałem nadzieję, że to nie będzie tak egzotyczne jak sufizm w Pakistanie. Chyba się pomyliłem. Na portalu arabia.pl nie ma przynajmniej ( jak w "Polska The Times" ) żadnych "kobierców tkanych bakaliami"...co mnie równie rozbawiło jak zdenerwowało, gdyż bakalii w tej książce brak. A.Rybarczyk po stosownym wprowadzeniu w problematykę pisze już konkretnie, na temat konstrukcji "Książka Cegielskiego to zbiór krótkich esejów i reportaży, które w pełnym zestawieniu tworzą logiczną całość. Układ wydaje się nieco chaotyczny..." - stwierdza jednak, nagle, ale chwilę później widzi w nim pewną intencję i kończy "Dzieło prezentuje wysoki poziom merytoryczny autora" :) Tego się nie spodziewałem, ale cieszę się, że w przeciwieństwie do wielu prowadzących programy w prywatnych radiostacjach autorka recenzji przeczytała moją książkę. A najciekawsze są oczywiście komentarze po samym tekście, szczególnie na temat chust. 

ps. a propo mojej pracy medialnej: audycja w Radio roxy jest w każdy poniedziałek od 10 do 13. Dokładne opisy co się dzieje na antenie są także tu . Natomiast programy w TVP Kultura są nieregularnie ( ale wciąż są :) To w związku z pytaniem w komentarzach wcześniej.

"Oko świata" i inne

maxcegielski

Pierwsza recenzja konkretna pojawiła się tutaj, co zabawne kończy się porównaniem "Oka świata" do "Podróży z Herodotem" Kapuścińskiego. Zważywszy mój niejednoznaczny stosunek do Mistrza bardzo jestem tym... zaskoczony. "Podróże" oczywiście czytałem, ale bardzo dawno temu i muszę przyznać, że wolę wcześniejsze książki. Pod dobrym tytułem "Przybyłem do Konstantynopola żeby odnaleźć Stambuł" ukazał się wywiad w internetowych Kontratekstach. Ja natomiast przyznaję jestem pochłonięty tym co robię w TVP Kultura ( zaraz nasze 4 urodziny ) a teraz także w radiu Roxy, czego może na stronie internetowej nie widać, ale są tam częstotliwości i możliwość odsłuchu netowego. Ja zapraszam w poniedziałki od 10 do 13 ( także w lany poniedziałek ), kiedy będę rozmawiał z Jerzym Sosnowskim o tym co ateiści jak ja mają robić w święta wielkanocne. Wracając do "Oka świata", tak jak obiecywałem poniżej fragment reportażu o biennale w Stambule, inny niż wcześniej pokazywałem w necie. Ten, który pokazywałem podczas spotkania w Krakowie.

 

 

To telewizyjna wersja a więc skrócona wywiadu, który otwiera książkę "Oko świata"

Dwa wywiady

maxcegielski

Moment kiedy książka ukazuje się i zaczyna żyć niezależnie od autora jest dla mnie zawsze najtrudniejszy. Po napisaniu zaczyna się ciężka praca: negatywne recenzje, złośliwe i głupie komentarze do wywiadów, kolejne wywiady i często te same pytania. W dodatku wszystko w rękach innych a nie moich, długi ciekawy wywiad zamienia się w skrót, z którego niewiele wynika. Takie miałem ostatecznie poczucie po magazynie weekendowym Dziennika. Cieszę się, że Cezary Polak chciał rozmawiać o literaturze, bo to się rzadko zdarza. Żałuję, że redaktorzy wprowadzili lead "Podróże mi się znudziły" na pierwszej stronie, z rozmowy jasno wynika, że nie o znudzenie w tym chodzi, tylko o literaturę właśnie. Z kolei w wersji netowej lead brzmi "Jestem częśćią establiszmentu" co też nie było w rozmowie najważniejsze i nie jest właściwie wprost powiedziane, może raczej na odwrót, choć zaznaczam, że nie jestem buntownikiem. Dziwnie się stało, że w tym kontekście na bardziej pogłębiony wyszedł wywiad w piśmie kobiecym PANI, po prostu dlatego, że jest to dłuższa forma. Więcej tam co prawda o życiu niż tworzeniu, ale jakoś wrażenie lepsze, choć miejsce, medium inne, niepoważne jak "Dziennik". Książka "Oko świata" jest od 1 kwietnia do kupienia, między innymi w Merlinie, a tutaj fragmenciki wywiadu przeprowadzonego przez Cezarego Polaka, przez niego spisane, które się nie zmieściły.

W „Masali” z podziwem piszesz o travellersach, jednocześnie z wyższością traktując zwykłych turystów. Nadal uważasz, że taki podział ma sens?

Większość z tych tez zweryfikowałem. W posłowiu do najnowszego wydania „Masali” powołuję się m.in. na korespondencję między Witkacym a Bronisławem Malinowskim. Ich listy pokazują gorączkę podróży, jest tam też wyznanie autora „Nienasycenia”, który oznajmia, że tylko w drodze do tropików jest się w stanie odnaleźć. Pocieszam się więc, że jeśli Witkacy miał takie przemyślenia, to moja naiwność i głupota jest bardziej usprawiedliwiona. Rozróżnienie na travellersów i turystów wydaje mi się dziś sztuczne i niesprawiedliwe. Jednak kiedy się przejrzy relacje z podróży na portalach podróżniczych, to uderza, że niezależnie od tego jakiego rejonu świata one dotyczą, są kompletnie pozbawione opowieści o ludziach. Autorzy piszą o krajobrazie, zabytkach, problemach komunikacyjnych, zaś miejscowi pojawiają się w tych narracjach nie jako ludzie, lecz anonimowymi przedstawicielami rasy, kultury albo religii. W klasycznych relacjach travellerskich nie ma prób opisu

odmienności i wyjątkowości konkretnego człowieka.

Wtorek 19.00 spotkanie w Krakowie

maxcegielski
"NOWE ŚWIATY POLSKIEJ PROZY": Cegielski, Karpowicz, Marczewski


"10 marca odbędzie się kolejna POCZYTALNIA - saloon SPLOTU z obieżyświatami i niepodróżnikami.

Znowu będzie się działo w krakowskim Lokatorze. Popularny klub literatek i kielonków na Kazimierzu (ul. Krakowska 27) otworzy się tym razem na autorów posługujących się formami czystymi i eklektycznymi - prozą: życia, artystyczną, podróżniczą, eseistyczną, reportażową i... w wielu innych wariacjach gatunkowych. Przybywajcie! 10 marca o godz. 19.00

w NOWE ŚWIATY POLSKIEJ PROZY wprowadzą osobiście lub poprzez swoje teksty i prezentacje multimedialne:

MAX CEGIELSKI
[Apokalipso, Masala, Pijani Bogiem, Oko świata. Od Konstantynopola do Stambułu]

IGNACY KARPOWICZ
[Niehalo, Cud, Nowy kwiat cesarza (i pszczoły), Gesty]

MATEUSZ MARCZEWSKI

[Niewidzialni].

Z zaproszonymi gośćmi porozmawia - o prozie starych i nowych światów, polskich klimatach oraz wpływających na pisarzy wiatrach od Wschodu i Zachodu - Tomasz Charnas. Po raz pierwszy czytelnicy tomów uznanych autorów zetkną się z ich książkami nienapisanymi - o tych ostatnich opowiedzą sami twórcy lub zdradzą ich przygotowane wizual(izacj)e. Dla zorientowanych na nowości wydawnicze niespodzianka: przedpremiera tomu Oko świata. Od Konstantynopola do Stambułu Maksa Cegielskiego."
 

Film o Stambule - piątek 6 marca 17.00, Ośrodek Studiów Wschodnich

maxcegielski

"Istanbul: Truth, Fear and Hope Special film screening A joint event of the European Stability Initiative (ESI) and the Centre for Eastern Studies (OSW) 6 March 2009 17:00 The Centre for Eastern Studies (OSW) ul. Koszykowa 6A 00-564 Warszawa. To register please email: Antonina.Michalowska@osw.waw.pl After the film there will be an opportunity to discuss the film with Gerald Knaus, Chairman of ESI, and a resident of Istanbul, and Adam Balcer, Specialist on South East Europe, at the Centre for Eastern Studies (OSW). The meeting will be chaired by Maksymilian Cegielski of TVP Kultura. His book on Istanbul (The eye of the world. From Constantinople to Istanbul) will be published in April. " - z oficjalnego zaproszenia, po angielsku bo spotkanie w calosci w tym języku.                                                                                                          

1 kwietnia premiera książki!

maxcegielski

Trwają ostatnie prace redakcyjne nad moją "turecką" książką która w końcu otrzymała tytuł "Oko Świata. Od Konstantynopola do Stambułu". Od razu wyjaśniam, że podobnie jak "miasto miast", tak i "oko świata" to określenia stolicy imperium osmańskiego, używane w czasach jego świetności. A "oko" chyba lepsze ponieważ dla mnie wtedy i teraz to miasto jak soczewka skupia problemy wschodu i zachodu, ba, może całej planety ( szczególnie w kontekście gecekondu - nielegalnie budowanych domów, to jeden z powszechnych urbanistyczno - socjologicznych problemów ). Z powodu tych prac redakcyjnych trwała cisza tu na blogu, a książka będzie miała premierę 1 kwietnia 2009 ( to nie prima aprilis ).

Tekst przechodził różne zmiany redakcyjne, poprawki, także korektę turkologiczną, której podjęła się Agnieszka Aysen - Kaim, za co jestem jej wdzięczny. Proszę brać pod uwagę, że zamieszczane tu wcześniej fragmenty ( w kategoriach: "Konstantynopol-Stambuł" i Turk@art na górze strony ) były przed redakcją, korektą itd. Efekt ostateczny bardzo od nich odbiega. W książce będą liczne mapy, słownik i zdjęcia. Zdecydowaliśmy się na dwa tropy ilustracyjne: moje własne zdjęcia oraz przyjaciół, zupełnie nie reporterskie, nie turystyczne. Takie jak naprzykład tu:  

Gazi Mahallesi

Oprócz takich "typowo tureckich" zdjęć, ponieważ część książki to relacje podróżników z XIX i początku XX wieku, będzie też trochę "orientalnego " materiału retro, jak to zdjęcie mostu Galata na przełomie wieków:

Most Galata

Oficjalny opis książki: "W przeszłości i współczesności Konstantynopola – miasta miast, piętnastomilionowej metropolii – najlepiej widać historię i problemy Imperium Osmańskiego i Turcji. Analizując relacje podróżnicze Pierre’a Lotiego, Edmunda de Amicisa, Alphonse’a de Lamartine’a i François-René Chateaubrianda, Max Cegielski bada stworzone przez nich stereotypy, które stały się częścią dyskursu o krajach muzułmańskich: wirujący derwisze, lubieżni Turcy, orientalny despotyzm, haremy. Romantyczna wizja zamieniła się w „orientalne urojenia” i intelektualne uproszczenia, którymi wielu dziennikarzy posługuje się do dziś. Cegielski polemizuje także z wizją miasta, jaką przedstawia Orhan Pamuk – często idąc jego śladami, odnajduje zupełnie inną rzeczywistość. Obserwacja codziennego życia miasta splata się z analizą historyczną, polityczną, religijną i urbanistyczną. Erudycyjny przewodnik po turystycznych atrakcjach starego Konstantynopola przeradza się więc w dziennikarską relację ze współczesności. To zarazem panorama bolączek Turcji: Cegielski opisuje uczestników głodówkowych protestów więźniów politycznych, rozmawia z członkami terrorystycznych ugrupowań komunistycznych, a także z potomkami Szejka Saida, przywódcy kurdyjsko-muzułmańskiej rebelii przeciw reformom Mustafy Kemala Atatürka. Bo czy rzeczywiście po wojnie o niepodległość wprowadzono tu demokrację? Można odnieść wrażenie, że autorytarne rządy Atatürka były zbyt wysoką ceną za nowoczesność. Oko świata to także wywiady ze współczesnymi artystami tureckimi, historia stambulskich biennale i tureckiej sztuki politycznej. Cegielski daje nam wielowymiarowy obraz dzisiejszej Turcji, jakże różny od tego, który znamy z prasy."

cdn..

Nazim Hikmet - część 2

maxcegielski

W związku z przywróceniem pośmiertnie obywatelstwa Nazimowi Hikmetowi, tureckiemu poecie, ciąg dalszy fragmentów z książki, która ukaże się w WABIE w kwietniu: "Konstantynopol-Stambuł" o nim:

"Paranoiczny nacjonalizm, który ogarnął kraj po okupacji przez aliantów i greków, widać na przykładzie przebiegu pierwszej rozprawy poety. Tytuł jego wiersza o Heraklicie został odczytany jako tureckie zdanie „wszystkie mniejszości” i autora oskarżono o podżeganie do buntu etnicznego. Kiedy bronił się, że Heraklit to grecki filozof, sędzia uznał poetę za jeszcze bardziej niebezpiecznego podżegacza.

Z marksistowskiej perspektywy Hikmet krytykował zacofanie swojej ojczyzny i rozpoczął publicystyczną walkę z klasyczną prozą i liryką osmańską, której nie dotknęły kemalistowskie próby stworzenia nowego świata. Jego bluźniercza walka z idolami poprzedniej epoki wywołała nacjonalistyczne demonstracje przed redakcją awangardowej gazety artystycznej, dla której pisał. Policja nie interweniowała. Radykalne prądy literackie najwyraźniej zbyt silnie czerpały z doświadczeń rosyjskich, aby móc wpisać się w nowy porządek. Marksistowska poezja była jednak jego odpowiedzią na żądanie Kemala z czasów wojny. Młody Hikmet przybył wtedy do Ankary, jak wielu innych „postępowych” intelektualistów stambulskich, na zaproszenie bojowników o niepodległość. Usłyszał tam od wodza, że poezja powinna być pisana „po coś”. Najwyraźniej jednak „sprawa proletariatu” nie mieściła się w idei „walki o lud turecki”.

Nazim Hikmet 

Poeta w latach trzydziestych był już coraz bardziej znany. Z płyt gramofonowych słuchano, jak recytuje swoje wiersze. Atatürk zaprosił nawet Hikmeta, w środku nocy, na jedno z alkoholowych, ciągnących się do rana posiedzeń w pałacu Dolmabahçe. Kiedy ten odmówił przybycia, zyskał tym chyba szacunek wodza. Tymczasem awangardowa gazeta, w której publikował, została przez władze zamknięta na początku 1931 roku. Między innymi za artykuł krytykujący dyktatorskie zapędy Kemala. Redaktor spędził w więzieniu osiemnaście miesięcy.

Sam Nazim Hikmet w latach trzydziestych także, co chwila, trafiał za kratki. Za wiersz, który otwarcie krytykował zarówno starą jak i nową burżuazję kraju, za inny o strajkujących nielegalnie kierowcach taksówek, za przygotowania do zakazanych obchodów święta pierwszego maja, za przynależność do partii komunistycznej, za krytykowanie włoskiego faszyzmu. W 1936 roku został nawet zatrzymany za położenie swojej gazety na kapeluszu, ponieważ gest został przez tajną policję zinterpretowany, jako sygnał dla współspiskowców. Tymczasem jego zbyt nieortodoksyjne podejście do komunizmu spowodowało, że wystąpił z partii komunistycznej. Dzieła Hikmeta tuż przed drugą wojną światową były już zbyt znane, aby coraz bardziej faszyzująca władza w Turcji mogła zostawić autora w spokoju. W 1938 roku poeta trafił przed sąd wojskowy, który skazał go na wieloletnie więzienie, za podżeganie do buntu w armii. Zarzuty zostały oczywiście wyssane z palca, po prostu kadeci czytali jego wiersze. Pewien młody wojskowy przyszedł nawet do Hikmeta po autograf. Artysta obawiając się prowokacji natychmiast powiadomił policję, ale i tak został aresztowany. Z więzienia wyszedł po ponad dziesięciu latach. Wtedy z kolei dostał powołanie do wojska, choć był już pięćdziesięcioletnim, schorowanym człowiekiem. Jedynym wyjściem okazała się ucieczka do Rosji. Pomimo flirtu z sowiecką władzą poeta wciąż pozostaje idolem tureckiej lewicy.

Nazim Hikmet - rehabilitacja

maxcegielski

"Wicepremier Turcji Cemil Çiçek poinformował, że członkowie rządu w Ankarze podpisali dekret anulujący odebranie w 1959 roku Nâzımowi Hikmetowi obywatelstwa po jego ucieczce z kraju w 1950 roku. Przewiny, które spowodowały, że swego czasu odebrano mu obywatelstwo, nie są już uważane za przestępstwo - powiedział." - podała http://lewica.pl/index.php?id=18434. Może to jeden z tych drobnych znaków, że w Turcji coś jednak zmienia się na lepsze? Nazim Hikmet pojawia się oczywiście w "Mieście miast", mojej książce o Stambule, która ukaże się wiosną w WAB. Poniżej więc pierwsza część fragmentu o poecie:

Nazim Hikmet

Urodził się w Salonikach dwadzieścia lat po Atatürku, w 1901 roku; wywodził się z typowych osmańskich elit, rządzących kurczącym się imperium. Romantyczny komunista, jak określa poetę tytuł jego biografii, z której korzystam uzupełniając informacje moich stambulskich rozmówców, miał pradziadka Polaka, Konstantego Borzęckiego. Mustafa Dżelaledin Pasza, bo takie nazwisko przyjął ten powstaniec wielkopolski z 1848 roku, był autorem słynnej i czytanej przez Atatürka książki Les Turcs Ancien et modernes. Dziadek Nazima Hikmeta należał do tradycyjnych religijnych warstw i zabierał wnuka na spotkania sufickiego bractwa mewlewitów, dziś znanych jako wirujący derwisze. Poetę ukształtowały jednak przede wszystkim wydarzenia historyczne. Kiedy uczył się w szkole marynarki wojennej Konstantynopol był już okupowany przez aliantów. Widok pijanych angielskich żołnierzy i Greków, każących Turkom całować grecką flagę, inspirował pierwsze, patriotyczne czy wręcz nacjonalistyczne wiersze poety. Nazim Hikmet w pierwszych latach wojny o niepodległość wzbudził konsternację Atatürka i innych oficerów pisząc w wierszu o tym, że „sułtan sprzedał kraj”. Poeta był już wtedy bardziej radykalny od żołnierzy.Hikmet walczył też z polityczną nostalgią i seksualnymi fantazjami Lotiego, a także z całą obecnością kulturalną Europy w Turcji. Uważał, że dla masowego odbiorcy, zanurzonego w anatolijskiej rzeczywistości kulturowej, lepsze są ludowe legendy niż opowiadania o Sherlocku Holmesie, którymi zaczytywano się w Stambule. Poeta, podobnie jak Atatürk był nacjonalistą, ale po studiach w Moskwie, wówczas rewolucyjnej i wciąż jeszcze awangardowej,  stał się komunistą. A w Turcji post-osmańskiej nie było to dobrze widziane.

Kiedy na początku 1925 roku poeta przyjechał ze studiów w Moskwie na kongres partii komunistycznej, jej działalność i gazety nie były jeszcze w Turcji represjonowane. Dopiero rewolta w kurdyjskim regionie kraju, a potem odkrycie planowanego zamachu na Atatürka, dostarczyły władzy pretekstu do ograniczania wolności. Wprowadzenie stanu wojennego umożliwiło zamknięcie nie tylko prasy lewicowej, ale wszystkich tytułów liberalnych i krytycznych wobec nowej rzeczywistości. Nazim Hikmet został zaocznie skazany na piętnaście lat więzienia, ale udało mu się opuścić kraj i wrócić do Moskwy na studia. Do ojczyzny musiał w 1928 roku wjechać nielegalnie i został natychmiast aresztowany, rozpoczynając pierwszy ze swoich długich pobytów w więzieniach republiki.

Ergenekon czyli "głębokie państwo"

maxcegielski

Fragment mojej książki o Stambule "Miasto Miast", która ukaże się wiosną, dotyczący organizacji "Ergenekon" i głębokich, ukrytych struktur państwa czyli "derin devlet". Do tego stosowne nacjonalistyczne ilustracje z Turcji: 

Dowodem na istnienie głębokiego państwa jest dla Hassana przede wszystkimj słynne zdarzenie z końca 1996 roku w pobliżu miejscowości Susurluk, stąd nazwa „skandal z Susurluk". Na autostradzie doszło tam do wypadku. Jak się okazało w samochodzie podróżowali razem: były szef policji stambulskiej, lider Szarych Wilków, królowa piękności używana przez mafię jako profesjonalny zabójca oraz szef tzw. „wiejskiej policji". Wiejskie policje to paramilitarne odziały tworzone przez państwo tureckie, na terenach objętych „zagrożeniem kurdyjskich terrorystów". Teoretycznie miały służyć obronie wsi przed atakami PKK i innych zbrojnych grup. Organizacje zajmujące się prawami człowieka oskarżają je jednak o zabójstwa na powracających do wsi uchodźców i wszelkich sympatykach niepodległości kurdyjskiej. Odziały brały prawdopodobnie udział w wymuszeniach haraczy i szmuglu narkotyków. Wielu strażników współpracowało w atakach Szarych Wilków na wsie w przebraniu za PKK. Lider bojówek nacjonalistycznych, który zginął w Susurluk, był wtedy oficjalnie poszukiwanym zbiegiem, oskarżonym o zabójstwa i przemyt narkotyków. W jego bagażu znaleziono narkotyki, tysiące dolarów, broń, dyplomatyczne dokumenty w tym fałszywy paszport na nazwisko, którego używał też Ali Ağca, niedoszły zabójca papieża.

Znana Polakom postać jest zresztą kolejnym dowodem na istnienie „państwa w państwie". Ağca, urodzony w 1958 roku, zaczynał karierę jako drobny przestępca i szmugler narkotyków. W latach siedemdziesiątych związał się z Szarymi Wilkami. W 1979 roku zastrzelił redaktora umiarkowanie lewicowego dziennika. Został jednak złapany i skazany na więzienie. Prawdopodobnie przy pomocy służb bezpieczeństwa po sześciu miesiącach uciekł z niego do Bułgarii. Wkrótce pojawił się w Rzymie, gdzie próbował zabić Jana Pawła II. Jak wiadomo, ani dokładne okoliczności, ani mocodawcy tego zamachu nie zostali do dziś ujawnieni.

Ergenekon 

Hassana najbardziej przeraża to, że część zamachów, o które oskarżani są separatyści kurdyjscy, jest tak naprawdę dziełem derin devlet. Menedżer kliniki przytacza przykład bomby w księgarni na wschodzie Turcji. Przechodnie złapali wtedy terrorystów. Okazało się, że dwóch z nich było członkami tajnych służb, a jeden „osobowym źródłem informacji", czyli szpiegiem donoszącym, co dzieje się w PKK. Zamachowcy zostali skazani, ale sędzia, który usiłował odnaleźć ich powiązania ze zwierzchnikami, został natychmiast zwolniony z pracy. Wpadły tylko płotki, grube ryby pozostały w ukryciu, jak mówi Hassan. Podobnie niejasne jest ostatnie zabójstwo, które wstrząsnęło Turcją, było także opisywane w polskiej prasie i spowodowało wyjazd Orhana Pamuka z kraju. W styczniu 2007 roku ormiański dziennikarz Hrant Dink został zastrzelony przed biurem swojej gazety. Zatrzymano nieletniego zabójcę, który jak wykryto w śledztwie, był bliskim przyjacielem policjantów ze swojego rodzinnego miasta i miał powiązania z człowiekiem należącym do tajnych służb.

(...) 

Wszyscy Turcy, z którymi rozmawiałem przyznają, że obecność „państwa w państwie" jest faktem. Różne są tylko oceny stopnia jego siły i wpływu na wydarzenia. Nic dziwnego, że młodzież z dzielnic zamieszkanych przez 3k uważa, że przez derin devlet nic w kraju się nie zmieni, niezależnie od tego, kto jest akurat u władzy.

 ergenekon "Ergenekon - mityczna ojczyzna Turków, gdzie wilczyca uratowała jednego chłopca z rzezi, miała z nim 10 dzieci, od których wywodzą się tureckie plemiona."

W 2008 roku roku wszystkie niejasne wydarzenia otrzymały jedną nazwę - "Ergenekon". Tak ma się nazywać nielegalna organizacja przeciwko której jesienią 2008 rozpoczęto postępowanie sądowe. Po raz pierwszy w historii Turcji jest szansa, że ukryte powiązania terrorystów, nacjonalistów i aparatu wojskowo-policyjnego zostaną zbadane. Oskarżonych jest prawie sto osób, wielu z nich to generałowie i oficerzy armii na emeryturze, którzy w sądzie głośno przypominają, że są weteranami wojennymi. Pojawiają się te same nazwiska, tropy i tematy, o których mówiono i pisano po skandalu w Susurluk.

- Jednak wtedy cała sprawa skończyła się na niczym. Wszyscy byliśmy wzburzeni, ale w końcu nikt nie poniósł żadnych konsekwencji. Mieliśmy potem  społecznego kaca. Jakoś tak się dziwnie stało, że wkrótce zaczęto głośno oskarżać poprzedniczki AKP, że chcą wprowadzić prawo religijne. Teraz z kolei prawicowi publicyści twierdzą, że ten proces jest sterowany przez „islamistów". Nawet jeśli tak, to jestem w tej kwestii po stronie AKP. Mają w tym swój interes, walczą ze starym porządkiem, ale może przynajmniej część prawdy wyjdzie na jaw. - Mówi Hassan.

W sprawie sądowej pojawiają się też tematy zabójstw lewicowych działaczy jeszcze w latach `70, ostatnie morderstwo Hranta Dinka, a nawet planowanie zabicia na Orhana Pamuka. A także zamach na alewickie kawiarnie w Gazi i późniejsze demonstracje.  

Orhan Pamuk - melancholia czy oderwanie od rzeczywistości?

maxcegielski

Ferhat Ozgur

Ferhat Ozgur "Pieta" czyli mieszkańcy gecekondu po wyburzeniach

Trwają prace redakcyjne nad książką "Miasto Miast. Od Konstantynopola do Stambułu" (tytuł roboczy), która ukaże się na wiosnę 2009 w serii "terra incognita" wydawncitwa WAB. Moja wizja dawnej stolicy jest w dużej mierze polemiką z Orhanem Pamukiem, którego "Stambuł. Wspomnienia i miasto" ukazały się niedawno w Polsce. Poniżej jeden z takich fragmentów:  

Hüzün pozwala bogatemu Stambulczykowi spacerować samotnie i gapić na ulice pełne malowniczych ruin czy na zaśmiecone brzegi Bosforu. Za taką specyficzną odmianę tureckiego flaneur`a można uznać bohatera znanego polskim widzom filmu Uzak Nuri Bilge Ceylana. Zrezygnowany i przegrany fotograf Mahmut co chwila przesiaduje nad Bosforem, paląc papierosy i rozmyślając, jak gdyby żywcem wyjęty z polskiego kina moralnego niepokoju. Ceylan przedstawia jednak swojego bohatera w sposób ironiczny. Mahmut udaje intelektualistę przed prostym kuzynem z prowincji. Kiedy tylko zostaje sam wyłącza Stalkera Tarkowskiego, aby oglądać pornosy. Sam reżyser mówi w wywiadach, że Mahmut jest symbolem współczesnego tureckiego inteligenta, który zupełnie zatracił związek ze światem. Podobne obawy można mieć, co do autora „Śniegu".

Pamuk tak jak bohater „Śniegu", jego alter ego, poeta Ka, żył „otoczony luksusami życia klasy średniej (...) w rodzinie z ojcem prawnikiem, niepracującą matką ( ... ) oddaną służącą, w domu z radiem, umeblowanymi pokojami a nawet z zasłonami w oknach" i „nie miał pojęcia co to bieda". Przyjazd do prowincjonalnego Karsu jest dla powieściowego poety „przekroczeniem granic wyznaczonych przez żywot przedstawiciela klasy średniej", wyprawą do serca ojczyzny, poszukiwaniem utraconej tożsamości narodowej i osobistej.

Mieszkając na Nişantaşi nauczyłeś się głęboko gardzić religią i tradycjami ludu, uważasz się za kogoś lepszego. Myślisz, że w tym kraju drogą do bycia prawym człowiekiem nie jest religia i zwykłe życie, ale ślepe naśladowanie Zachodu -

 mówi islamista poecie Ka. Muzułmański bojownik obwinia rozmówcę, że „może trochę protestuje przeciwko wojskowym przewrotom", ale w głębi serca popiera je z powodu pogardy dla religijnej części społeczeństwa. Ka i podążający jego śladami narrator, pisarz Orhan stają się w „Śniegu" symbolami całej wielkomiejskiej inteligencji kraju, naznaczonej piętnem hüzün, oderwanej od rzeczywistości społecznej. Melancholia nie pozwala filmowemu Mamutowi, powieściowemu poecie Ka i samemu Orhanowi Pamukowi dostrzec, że w Turcji i w Stambule, co krok objawia się zupełnie inny rodzaj energii. Pisarz przywołuje dzieci, wciskające paczkę chusteczek każdemu przechodniowi, jako obraz hüzün. Nie interesuje go i nie sprawdza, co o pełnej chwały historii dawnej stolicy myślą właśnie ci uliczni sprzedawcy? Sam pisze, że są na przedmieściach dzieci, które nigdy nie widziały Bosforu, których rodzice, przybyli z głębokiej Anatolii, nie czują się Stambułczykami. Zostali wessani ze wschodu przez prawa rynku i represje polityczne. Oni nie mogą sobie pozwolić na melancholię, nie mają na to czasu ani pieniędzy.  

Gazi Mahallesi Gazi Mahallesi, dzielnica Stambułu. Po lewej na 1 planie nielegalne domy, w głębi tzw. post-gecekondu czyli inwestycje po legalizacji

Kiedy spaceruję po uliczkach i zaułkach, po alejach i szerokich drogach Stambułu czuję tam zupełnie inny nastrój, niż Pamuk. W każdy dzień tygodnia widzę ciężko pracujących ludzi. Mijam sklepy, kramy i warsztaty usługowe otwarte zarówno w piątek, muzułmański dzień modlitwy wolny od pracy, jak i w sobotę i niedzielę. Żadnej melancholii, trwa walka o życie. Widzę sprzedawców, pucybutów, handlarzy, kelnerów, kucharzy harujących od świtu do późnej nocy. Niezależnie od pory dnia wszystko jest otwarte, można odnieść wrażenie, że to miasto nie zasypia. Nie dlatego, że ludzie się bawią, lecz dlatego, że w pocie czoła wypracowują dochód narodowy brutto czy netto. Nie zamierzam oskarżać Pamuka o pięknoduchostwo i zblazowanie cyganerii artystycznej, nie zamierzam wytykać, że odziedziczył kamienicę i nie musiał martwić się o pieniądze, choć jego ojciec większość z rodzinnej fortuny zdołał stracić. Z okien „Pamuk apartments" na starej Perze nie widać po prostu wszystkiego. Być może więcej urokliwej panoramy miasta, a mniej potu w małych sklepikach i szwalniach. Nie widać stamtąd przedmieść miasta, dzielnic gecekondu - nielegalnych domów.

Levent widziany z Kucuk Armutlu

Widok na Levent, dzielnicę wieżowców, centr handlowych i biurowców, z Kucuk Armutlu, lewicowego gecekondu

http://maxmasala.blox.pl/2007/06/Turcja-Konstantynopol-Stambul.html - Tutaj na blogu pierwsza część mojego tekstu o "Śniegu" Pamuka, który ukazał się w Le Monde Diplomatique, edycja polska

 

© MAXMASALA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci