Menu

MAXMASALA

MAX CEGIELSKI - KULTUROWA MASALA I MIESZANKA Z POGRANICZA DYSKURSÓW

Dzieje się

Delhi-Bombaj-Stambuł-Hiszpania-Warszawa: w "Magazyn Miasta"

maxcegielski

Jest już nowy numer Magazynu Miasta, w którym mój gościnny felieton na otwarcie. Remix miejski i iście Masalowy, zaczyna się od Rakesza Arory, śpiewającego Niemena w Delhi, dalej podróż wiedzie przez subkontynent, zahacza o "Miasto Miast" nad Bosforem oraz Hiszpanię   ( cytuję bardzo ciekawą książkę Aleksandry Lipczak "Ludzie z Placu Słońca" ) i przez Warszawę (ciągle obecną przez "Mam tak samo jak ty, miasto moje a w nim" ) powraca na Wschód. Polecam zakup pisma, a poniżej próbka z fragmentem strony. 

Zrzut_ekranu_20171001_o_14.42.531

 

Mickiewicz i Grąbczewski powracają

maxcegielski

zdjecie_w_tle_MAX_1

W wersji Masala! Po latach znów na scenie z DJem Praczasem, mózgiem starej i nowej Masali. Historia i współczesność, bity i słowa, Mickiewicz i qawwali. Będziemy eksperymentować, szukać formy między wiecami-dyskotekami Masali w Punkcie a naszą audycją w Radiu Bis, zdjętą z anteny przed laty. Zapraszam

Sklep Polsko-Indyjski i przemyt złota z Singapuru do Indii

maxcegielski

Wystawa w Muzeum Sztuki Nowoczesnej na Pańskiej 3 (stara siedziba, parter bloku za wyburzonym pawilonem Emilka ) otwarta jeszcze do 10.09.17. Potem przenosimy "obiekty" do Clark House Initative w Bombaju, a cała architektura czyli skrzynki pojadą prawdopodobnie do miejsca w Polsce, gdzie wystawa będzie prezentowana w 2018roku. Nie zdradzam jeszcze gdzie, ale dam znać jak tylko sfinalizujemy negocjacje. W Bombaju użyjemy zapewne indyjskich skrzynek na owoce mango, a cała ekspozycja zapewne zatytułowana będzie inaczej: "Prince Polonia". Myślimy z Jankiem Simonem o wschodnio-europejskich i azjatyckich sensach naszej opowieści, zmieniamy perspektywę, stąd różne zmiany. Prince Polonia Hotel szyld 

Tutaj widok szyldu hotelu Prince Polonia sprowadzonego przez nas z Indii (foto: Justyna Chmielewska). Natomiast cały wątek przemytu złota z Singapuru do Indii, początków handlu elektroniką wydaje mi się wciąż bardzo ważny, nie tylko jako egzotyczna opowieść, ale też jako korzenie polskiego wczesnego kapitalizmu. Trochę o tym mówię w wywiadzie dla Gazeta.pl, który wzbudził zarówno typowe komentarze: "szkalowanie Polski i himalaistów", jak i emaile na moją skrzynkę maulana@poczta.fm, od ludzi, którzy chcieliby opowiedzieć o swoich doświadczeniach. Bardzo dziękuję, na pewno się spotkamy, bo uważam, że temat jest ważny, zapraszam też innych do kontaktu. Gwarantuję oczywiście anonimowość, a tutaj "wierzchołek góry lodowej", który prezentujemy na wystawie:

maxcegielski

Wywiad, który przeprowadziłem dla kwartalnika Przekrój nabrał nowego kontekstu po wydarzeniach w Ełku i kolejnych pobiciach osób o karnacji ciemniejszej niż Słowiańska.W nowej wersji magazynu, lekkiej i pełnej Filutka, rysunków, dowcipów, mój wywiad należy do najpoważniejszych elementów numeru. Na początku rozmowy Joanna Wasilewska dyrektorka Muzeum Azji i Pacyfiku mówi o tym, że przeszłość kolonialna, choć nie chlubna, przyzwyczaiła po prostu Anglików czy Holendrów do widoku "egzotyki": innych ludzi, pejzaży, przedmiotów.

"Max Cgielski: My poznawaliśmy natomiast świat tylko za pomocą instytucji takich jak kierowane przez Panią Muzeum Azji i Pacyfiku oraz w ostatnich latach: poprzez koncerty, festiwale etniczne, kino czyli kulturę. Czy przez tę sferę edukowani nie są jednak ci, którzy i tak znają obce kraje?

Joanna Wasilewska.: To co dzieje się ostatnio w Polsce to po części dowód na ograniczoną skuteczność tej działalności. Wielokulturowy przekaz docierał w dużej mierze do wąskich grup, środowisk dość elitarnych. Do tak zwanych „młodych wykształconych z wielkich miast”, a jeśli się pojedzie do mniejszego miasta, takich wydarzeń jest dużo mniej. Wszędzie znajdziemy kebab czy bar wietnamski, dobrze funkcjonujący na poziomie życia codziennego, ale to niekoniecznie przekłada się na zmianę myślenia. Stereotypy nadal są silne i tak będzie, dopóki Polska jest krajem homogenicznym etnicznie. Obcość jest u nas jak wystawa sklepowa. Kiedy pojawiły się „India shopy” na początku lat dziewięćdziesiątych to były okienkiem na świat, ale niczym więcej – zresztą, zarazem na Wschód i Zachód, bo sprzedawano tam mnóstwo odrzutów szytych w Indiach dla globalnych sieci. W tym samym czasie do wietnamskich barów przychodzili skini i zamawiali kurczaka w pięciu smakach, co nie przeszkadzało im się dalej oburzać na obcych. I każde muzeum też będzie zawsze trochę takim okienkiem, nawet ciekawym, ale niekoniecznie zmieniającym obraz świata."

Więcej w Przekroju...

Jak się okazało w Ełku, bar z Kebabem wystarczy do postaw anty-muzułmańskich. Rozumiem emocje mieszkańców z powodu tragicznej śmierci chłopaka, który stracił życie w wyniku ugodzenia nożem przez obsługę kebabu. Rozumiem, że emocje przysłoniły fakt, że zabity uciekał z ukradzionymi butelkami coli. Taka drobna kradzież nie powinna oczywiście skończyć się śmiercią, ale zapewne był to także wypadek w szamotaninie. Straszne i smutne, ale tłum wiwatujący przy każdym kamieniu rozbijającym szybę baru jest równie przerażający.

z21152608V,Kwartalnik-Przekroj

Wielki Gracz na targach książki i festiwalach

maxcegielski

Bardzo ciekawe spotkanie i radość z przyjazdu na targi w Białymstoku. Przy tej okazji ukazał się też dodatek Gazety Wyborczej, gdzie między innymi wywiad ze mną o "Wielkim Graczu". Co ciekawe, kiedy na spotkaniu zapytałem czy ktoś czyta moje felietony w Krytyce Politycznej, nikt się nie przyznał, a potem ludzie podchodzili i mówili, że owszem, znają i cenią. W każdym razie, oprócz Białegostoku z książki Marcina Kąckiego jest jeszcze inny i ogromna frekwencja na targach.

bialystok_1

A 12 maja będę w Jastrzębiu Zdrój natomiast 21 maja na Warszawskich Targach Książki.

Zapraszam też 3 czerwca do Muzeum Polin w Warszawie na dyskusję o reportażu i świecie organizowaną przez Nową Europę Wschodnią a 4 czerwca do Lublina na Festiwal Kontynenty, gdzie będę prowadzić warsztaty "Sztuka notowania w podróży", na które wciąż można się zapisywać.

Wspomnienia, zapowiedzi, odpowiedzi

maxcegielski

1. Już w piątek mój nowy felieton w Krytyce Politycznej.

2. Wkrótce video relacja z debaty o medialnym uwikłaniu obrazów islamu, która odbyła się w CSW Zamek Ujazdowski z moim udziałem, na razie w sieci jest nagranie z 1 odsłony "Re-orientalizacji islamu".

Ja natomiast chciałem polecić reportaż z wystawy "Kurz" w CSW, która w "Re-orientalizacji" powraca i będzie jeszcze powracać - w kwietniu odbędzie się spotkanie z uczestniczką, irańską artystką.

 

3. Czytelnicy bloga zapytali czy udało mi się dowiedzieć więcej na temat "kobiet w życiu Bronisława Grąbczewskiego"? O jego wychowanicy, która stała się Panią "Dunin-Ślepciową" jest trochę w książce, choć to bardziej próba wyobrażenia sobie ich wspólnego życia:

"Wyobrażam sobie, że wychowanica wygląda jak angielska miss i przechadza się po ogrodzie w sukni, z ulubieńcem na rękach. Tak jak kobiety mieszkające w wojskowych garnizonach w Indiach, usiłuje zachowywać się w Azji tak samo jak w ojczyźnie. Troszczy się o to, aby żyć w „cywilizowanym” stylu wyższych klas społecznych. Wyobrażam sobie, że młoda dama nie pracuje i nie ma żadnych obowiązków oprócz chodzenia do szkoły. Drapiąc pieska za uchem, oddaje się lekturze podróżniczo-przygodowych książek Mikołaja Karazina o Azji. Grąbczewski ma je w swojej bibliotece i doskonale zna. Wyobrażam też sobie, że dziewczyna, wachlując się w upalne dni, przegląda w ogrodzie reprodukcje batalistycznych obrazów Karazina, który był także wziętym malarzem i ilustratorem. W cyklu wielkich płócien przedstawia „chwałę rosyjskiego oręża”: zdobycie Samarkandy w 1868, przeprawę przez Amu-darię czy ekspedycję do chanatu Chiwy w 1873 roku."

Natomiast wydaje się, że mój bohater, tytułowy "Wielki Gracz" miał w Rosji żonę, która pojawia się w książce telefonicznej Petersburga tuż przed rewolucją, ale nie miał z nią dzieci. Kobiety nie były dla niego chyba najważniejsze w życiu, a w każdym razie był dżentelmenem i o nich nie wspominał.

Oj, będzie się działo...

maxcegielski

csw_kurz

Na zdjęciu praca Barbada Golshiri, "Grób bez tytułu" 2012 ze świetnej wystawy “Kurz / dust / ghobar”, która miała miejsce w CSW Zamek Ujazdowski w Warszawie. Zamek pod dyrekcją Małgorzaty Ludwisiak konsekwentnie interesuje się globalnym polem sztuki, ze szczególnym uwzględnieniem wschodu-południa.

16 marca w środę o 18.00 odbędzie się w CSW kolejne spotkanie z cyklu "Re-orientalizacja islamu" pod hasłem "Medialne uwikłanie: o roli przekazu medialnego w kreowaniu obrazu kultury muzułmańskiej". Będę jednym z gości, zapraszam, wstęp wolny, budynek Laboratorium. Więcej detali wkrótce.

A już jutro w internecie premiera mojego cyklu reportażowo-esejowego, historyczno-współczesnego, na razie nie zdradzę gdzie, tylko zacytuję fragment:

"Autor Pana Tadeusza, a zarazem nieukończonej powieści science fiction pod tytułem L’Histoire de l’avenir, jako kamień węgielny naszego „paradygmatu romantycznego” jest specjalistą od sprzeczności, w życiu i twórczości. W College de France z pewnością twierdzi, że Słowianie naśladują Europę, ale zarazem mówi, że pozostali odrębni, kiedy indziej zaś, że popadli w zależność mentalną. W końcu jednak, być może radykalizując poglądy pod wpływem Towianizmu, głosi, że nie naśladowali Zachodu. Na pewno domaga się „równouprawnienia kulturowego” Słowian (jak pisze Michał Kuziak), „uzupełnienia kanonu europejskiego” o ich kulturę. Podobne, już nie programy ale żądania, zdają się tkwić dziś w ideologii konserwatywnej rewolucji."

Więcej o tym wkrótce

 

Jeszcze o uchodźcach i wydarzeniach w Kolonii

maxcegielski

 W Radiu Dla Ciebie, w audycji prowadzonej przez Tomasza Stawiszyńskiego rozmawialiśmy o uchodźcach w Europie ( pokłosie mojego komentarza w Kulturze Liberalnej ):

"W opinii Cegielskiego mówienie o napaściach seksualnych, do których doszło w Sylwestra w Kolonii, wyłącznie przez pryzmat wyznania sprawców, to – jak powiedział – jakbyśmy chcieli całą przemoc domową w Polsce albo całą przemoc wobec kobiet wytłumaczyć tylko i wyłącznie religią chrześcijańską, czy też katolicką. – W momencie, gdybyśmy to sobie tak przestawili jako obiekt do myślenia, to ja, jako człowiek niewierzący, poczułbym się intelektualnie zdegustowany takimi fałszywymi uproszczeniami – mówił w RDC. (...) W jego ocenie, wiedza muzułmanów na temat Europy, jest równie pełna stereotypów, jak nasza wiedza o islamie. – Oni wiedzą, że Europa jest cudowna i bogata, bo Europa wysyła taki sygnał w świat. Z punktu widzenia krajów Trzeciego Świata tak jest. Wiedzą, że Zachód jest bogaty, bardzo liberalny, że tu wolno wszystko – wyjaśniał gość RDC. Jak podkreślił, ważne jest to, aby ludzie przybywający do Europy nauczyli się naszej kultury, ale – jak powiedział –  szkolenia, o których tyle się teraz mówi, nie załatwią wszystkiego."

więcej oraz podcast na stronach RDC

Uchodźcy i gwałty w Kolonii

maxcegielski

SZUM-20141209-19-38

W najnowszym numerze Kultury Liberalnej mój komentarz do wydarzeń nocy sylwestrowej w Kolonii: czy mają coś wspólnego z Islamem? Tutaj tylko krótki fragment:

"Po gwałtach w Kolonii pojawiły się w mediach informacje o „islamskim rytuale”, „grze” o nazwie Taharrush. Nie istnieje jednak taki muzułmański, ani też arabski „obyczaj”, a słowo oznacza po prostu „zbiorowe molestowanie”. Stało się szerzej znane podczas egipskiej wiosny, kiedy policja stosowała takie metody zastraszania wobec demokratycznych aktywistek. Z drugiej strony, do takich sytuacji dochodziło coraz częściej w tłumie na placu Tahrir, który przecież walczył o wolność i demokrację, chciał więcej „zachodnich wartości” i nie składał się bynajmniej z muzułmańskich fanatyków.

Społeczeństwo w momencie transformacji, protestu i zmiany wychodziło z utartych kolein życia, załamywanie się starego porządku oznaczało też brak nowego. Na co dzień w krajach muzułmańskich konserwatywne oddzielenie kobiet od mężczyzn, często nawet w autobusach, jest właśnie metodą zapobiegania jakimikolwiek seksualnym zaczepkom. Zwykle tłumaczone jest szacunkiem do kobiet, choć ważną rolę odgrywa także o honor – honor mężczyzny, który zostałby splamiony, gdyby jego siostra czy żona została napastowana. Nie chodzi więc o podmiotowość partnerek czy członkiń rodziny, lecz znowu o uprzedmiotowienie.

Moje doświadczenia z podróży po krajach muzułmańskich pokazują, że kiedy panuje pokój i normalne, czyli w tym wypadku konserwatywne zasady, kobiety, np. turystki, respektujące ten styl bycia, nie są w żaden sposób zaczepiane. Na Wschodzie strój jest zresztą prostym kodem, przekazem: zasłaniają się kobiety szanowane i wymagające szacunku, odkrywają się kobiety wyzwolone.

I tu się pojawia pytanie: jak bardzo wyzwolone? Dla części mężczyzn nie będzie do końca jasne, czy chodzi po prostu o kobietę nowoczesną, ulegającą zachodnim wpływom, wykształconą i zamożną, czy o kobietę lekkich obyczajów. W momencie zmiany społecznej kod ubrania może stać się nieczytelny. W trakcie różnych rewolucji, wojen, konfliktów kobiety stają się pierwszymi ofiarami – niezależnie od miejsca na świecie."

Od razu dodaję ( ponieważ końcowe akapity tego fragmentu budzą już komentarze w necie ): nie chodzi o przyzwolenie na gwałcenie prostytutek! Chodzi o nieczytelność kulturowych, symbolicznych kodów, tylko i wyłącznie. Ten fragment trzeba czytać w kontekście całości wypowiedzi  gdzie na końcu piszę:

"Przestępców trzeba deportować, nie można ukrywać przypadków gwałtów dla uspokojenia sytuacji, ponieważ będzie to miało odwrotny skutek – zaogni konflikt. (...) Nie próbuję usprawiedliwiać sprawców. Chcę tylko zrozumieć, co mogło nimi kierować."

- więcej w Kulturze Liberalnej

PS. Niezależnie od tego przypominam, że nasz "Wieszcz" Adam Mickiewicz też był uchodźcą, najpierw w Paryżu a potem w Stambule, gdzie tuż przed śmiercią uczył się tureckiego. Na zdjęciu powyżej przetworzenie jego popiersia w pracy Janka Simona na Migrującym Uniwersytecie Mickiewicza w jego muzeum w Turcji.

 

 

Po podróżach śladami Bronisława Grąbczewskiego

maxcegielski

W lipcu był Taszkient, którego architektura miesza sowiecki modernizm z orientalizmem, jak w tej Azjatyckiej wersji Spodka z Katowic:

Potem Fergana i Kirgistan: Osz, ze wspaniałym wieczorze przed - ślubnym w stylu uzbeckim:

Granica z Tadżykistanem, którą przekraczaliśmy na ciężarówkach przemycających benzynę, a w drugą stronę heroinę:


Potem jezioro Kara-Kul w Tadżyckim Górnym Badachszanie:

CDN, moja dokumentacja foto jest tutaj, czekam na zdjęcia które robił Mikołaj Długosz. Wkrótce, inshallah, filmy na moim kanale YT, a okruchy ukazywały się w Przekroju, w połowie lipca felieton o klimatach w Osz, a w tym tygodniu jest w numerze "Między Brukselą a Bucharą", tu z początku:

„Pamiętam te polskie filmy, takie zmysłowe, dużo bardziej erotyczne od rosyjskich” – wspomina kierowca w Azji Centralnej. „Czterech pancernych i psa” widział każdy od Białegostoku po Władywostok, od Bieguna Północnego po Indie, kto ma więcej niż lat dwadzieścia. „Za przyjaźń narodów!” – wznosimy toast pod budką z piwem z byłymi sołdatami stacjonującymi w Legnicy. Inni zwiedzili tylko warszawską Pragę handlując na Jarmarku Europa ( Stadion X Lecia Manifestu Lipcowego, obecnie Koszyk Narodowy Chroniony Płotem ) i też wspominają z rozrzewnieniem. Bardziej wykształceni panowie polewają mi wódkę i wpychają szaszłyki, choć trwa muzułmański miesiąc postu, ponieważ w Moskwie studiowali z Polakami. „Ach te dziewczyny wasze!” - otwiera się skarbiec wspomnień, z którego zaraz wyskakuje Anna German. I już śpiewamy przeboje, których ja nie znam, telewizyjnych seriali nie oglądam, oni są na bieżąco i po staremu też, to gwiazda ich bujnej młodości. Wszystko co o niej obecnie wiem dowiedziałem się podczas libacji w Azji Centralnej."

 




2010

maxcegielski

Zaczynając 2010 przede wszystkm dziękuję wszystkim, którzy się tu pojawiali. Za dobre słowo, za uwagi, za gratulacje po nagrodzie im. Beaty Pawlak. Wszystkiego najlepszego w nowym roku! Jednocześnie przepraszam, że tak rzadko tutaj piszę, ale coraz więcej pracuje nad nową książką, która, tak jak zapowiadałem, będzie o Polsce. Jej bohaterowie, tematy, problemy właściwie nie wiążą się w żaden sposób z prezentowaną tu tematyką masalowego pogranicza kultur i dyskursów. Nowa książka ma tytuł roboczy "Rekonstrukcja" i nie będzie nawet polegała na podróżach po Polsce. Zresztą za rok czy dwa sami zobaczycie. Pozdrawiam!

"Wybrańcy", mesjanizmy, apokalipsa w TVP KULTURA

maxcegielski
W najbliższy piątek 9 stycznia o 21.50 ( powtórka w nocy o 2.55 ) dyskusja "Jak być mesjanistą w XXI wieku", prowadzona przeze mnie (przygotowana we współpracy z Anną Zakrzewską i Joanną Turowicz ). W Gdańsku w Instytucie Sztuki Wyspa na terenie stoczni trwa do końca lutego wystawa „Chosen – Wybrańcy”, przeniesiona tam z Izraela. Głównie projekcje video: o mesjanizmie żydowskim i polskim i jego współczesnych, świeckich odmianach. Ukazał się też pierwszy numer "Magazynu apokaliptycznego 40i4", założonego przez część dawnej redakcji „Frondy”. Wygląda na to, że w świecie zdominowanym przez neoliberalną miałkość i post-polityczność, występuje w różnych środowiskach zainteresowanie bądź potrzeba apokalipsy, wyczekiwania na mesjasza, które zmieni czas teraźniejszy. Jak pisze w tekście programowym "40i4" - "Czas na apokalipsę" Rafał Tichy: mesjanizm (chrześcijański, katolicki ) nie polega na bawieniu się w Nostradamusa lecz na życiu w stanie duchowego napięcia. Ale jak być mesjanistą na codzień? Częściowej odpowiedzi udziela tekst Michała Łuczewskiego "Do diabła z mesjaszem. Teologia polityczna polskiej transformacji". Ten współpracownik pisma, który pojawi się w programie, pisze m.in.:

"Po pierwsze, mesjanizm jest siłą negatywną i burzycielską – antypolityczną i antyekonomiczną. Zamiast pochwały doczesnego sukcesu głosi rewolucję moralną, która każe zbliżać się do Boga i dawać świadectwo Prawdzie – zmieniać najpierw swą duszę, a dopiero potem dusze innych. W ten sposób do rzeczywistości zostaje wprowadzony nieustanny impuls transcendowania, który znosi wszystkie ziemskie absoluty. "

"Magazyn apokaliptyczny" 

Implikacje są poważne, i ja osobiście mam wrażenie, że koledzy z "40i4" wystraszyli się możliwego własnego radykalizmu i nie wyciągnęli w tym numerze pisma wniosków z własnych manifestów. Nie trzeba zaraz popadać w gnostycyzm, manicheizm, antynomizm i inne "herezje" żeby zauważyć, że bycie mesjanistą na codzień byłoby bardzo radykalne, wręcz anarchistyczne. Między innymi o tym mówi w programie Adam Lipszyc, specjalista od filozofii żydowskiej. A także o związkach judaistycznego mesjanizmu z chrześcijańskim, polskim-romantycznym i militarnym państwowym w Izraelu ( co widać obecnie w inwazji na strefę Gazy ). Przy okazji: dlaczego właściwie nowy magazyn radykalnych katolików bierze nazwę od symbolu, który prawdopodobnie wywodzi się z frankistowskich i kabalistycznych inspiracji u Mickiewicza? I dlaczego nikt o to nie spytał?

Wkrótce tu na blogu o wystawie "Wybrańcy" w Instytucie Sztuki Wyspa w Gdańsku, kuratorka wystawy Aneta Szyłak była także w studio. Piątek 21.50, TVP Kultura, zapraszam! 

  

"Tropiki" wystawa

maxcegielski

 

Ta praca, Caio Reisewitza "Goiânia Golf Club" w  wielkim formacie (trochę szersza niż w tej wersji) buduje atmosferę w jednej z pierwszych sal wystawy "Tropiki", którą jeszcze do stycznia można oglądać w berlińskim Martin Gropius Bau. Kuratorem jest Alfons Hug, szef instytutu Goethego w Rio De Janeiro, gdzie ekspozycja powstała i była pierwszy raz pokazywana. Koncept polega na zderzeniu zbiorów muzealnych sztuki prymitywnej, sztuki społeczeństw pierwotnych z pasa tropikalnego, ze sztuką współczesną. Kryterium wyboru sztuki "dawnej" jest czysto estetyczne, jak pisze kurator, choć sale są skomponowane też tematycznie, w pewnym sensie antropologicznie. Np. w jednej z sal współczesne prace na temat władzy i represji ( helikoptery amerykańskie w dżunglach Wietnamu, dyktatorzy i wybory w Kongo ) zderzone z posągami władców, z przedstawieniami władzy w kulturach tropikalnych. Wystawa "Tropiki" na pewno robi ogromne wrażenie wizualne, tak jak praca poniższa, Gerda Steiner & Jörg Lenzlinger
"Büro – The Office – Typical Tropical Miracle", która pierwotnie powstała jako site-specific instalacja w Brazylii. W Berlinie, zagęszczona w jednym pomieszczeniu jest jeszcze mocniejsza, magiczna. 

Eksponaty zderzane, jak te widoczne powyżej, zostały wyciągnięte z przepastnych łupów kolonialnych, które trafiły do niemieckich muzeów. Mają ożyć, w zderzeniu z nowymi rzeczami, mają zacząć mówić, ale problem polega chyba na tym, że tak się nie dzieje. Alfons Hug pisze, że celem dokonywanej re-estetyzacji jest stworzenie kulturowej przeciwwagi dla pojmowania tropików w kategoriach politycznych, ekonomicznych i społecznych. Jedno wymiarowe debaty nad biedą, przemocą i innymi problemami są jego zdaniem równie fałszywe jak banalizowanie pop kulturowe tropików w telewizji, rozrywce. Sztuka przed nowoczesna jego zdaniem pokazuje nam tropiki sprzed czasu takich dyskursów, czyli zanim stały się trzecim światem. Zanim też zaczęły być zamykane w gablotach muzealnych, takich jak te, które pokazuje Candida Hofer w swoim cyklu zdjęć z muzeów etnograficznych. "Tropiki" w Berlinie mają być estetyczną i intelektualną przeciwwagą takich przedstawień jak poniżej: 

Estetycznie wystawa rzeczywiście świetna, ale czy coś poza tym? Cały czas się zastanawiam więc będę jeszcze do tropików wracał. Pełna relacja foto z wystawy:

http://universes-in-universe.org/eng/specials/2008/tropics/photo_tour

"Dialog międzykulturowy. Pomoc czy ingerencja?"

maxcegielski

Na debatę pod tym tytułem zapraszam już 20 września, w sobotę o godzinie 18.00 do namiotu miasteczka Warszawskiego Festiwalu Skrzyżowanie Kultur przed Pałacem Kultury, od strony Świętokrzyskiej. Będę rozmawiał z Janiną Ochojską z Polskiej Akcji Humanitarnej, pisarzem Wojciechem Albińskim, socjologiem Sławomirem Łodzińskim i ojcem misjonarzem Jarosławem Różańskim.

Postaramy się poruszyć następujące wątki:

Co to w ogóle znaczy „Dialog międzykulturowy", jak rozumieć to pojęcie? Często używane a nie sprecyzowane i być może w związku z tym puste. Jakie warunki muszą być spełnione aby zaistniał dialog czyli rozmowa a nie nauczanie...

W myśleniu o „Innym" ścierają się chyba zawsze, co najmniej dwa podejścia. Jedno mówi o fundamentalnych dzielących nas różnicach, uniemożliwiających pełne spotkanie i zrozumienie. Drugie zakłada, że różnice są w gruncie rzeczy pozorne a „w głębi duszy" wszyscy jesteśmy tacy sami, np. w dążeniu do szczęścia. Ale szczęście ma różne definicje kulturowe.

Czym innym jest „dialog" a czym innym pomoc krajów zachodnich kierowana do krajów biednego południa czy wschodu. Czy powinna być uzależniona od tego, czy dany kraj np. przestrzega „praw człowieka", nie ma w nim korupcji, panuje jakaś wolność?

Czy jeśli wiemy, że dane społeczeństwo nie spełnia naszych zachodnich kryteriów, powinniśmy domagać się zmian obyczajów społecznych i politycznych, np. stosunku do kobiet? Czy można wtedy mówić o pomocy, bezinteresownej, czy raczej o „handlowaniu" naszymi standardami? Na zasadzie „My wam damy żywność czy studnie, ale wy bądźcie bardziej zachodni"?

Czy pomoc nie jest zawsze jakąś ingerencją? Czy możemy tylko minimalizować jej wpływ na strukturę społeczną, kulturową itd.? Czy organizacje humanitarne powinny współpracować z antropologami itp. specjalistami od danego regionu?

Zapewne łatwiej mówić nam inaczej tym co dzieje się daleko, w Afryce czy Azji. Trudniej inaczej sytuacji spotkania z „Innym" u nas, w Polsce. Czy np. przyznając prawo pobytu powinniśmy domagać się, aby emigranci żyli jak my? 

Dialog międzykulturowy łatwo prowadzić w próżni, na poziomie teoretycznym. W praktyce, w codziennym życiu, jak ma wyglądać pomaganie przybyszom z innych cywilizacji ma wyglądać.

Czy pomoc humanitarna, akceptowanie emigrantów nie są tylko stwarzaniem pozorów? Czy problemy w krajach głodujących itp. nie są skutkiem strukturalnych zależności ekonomicznych, politycznych? Czy nie jest tak, że bez ich zmiany każda pomoc będzie tylko „listkiem figowym"?

Dyskusja będzie trwać do godziny 18.00, będzie też czas na pytania od publiczności.

http://www.festival.warszawa.pl/ to strona festiwalu

PETER FUSS O ISLAMIE

maxcegielski

Peter Fuss, ukrywający swoją tożsamość artysta, żyjący między Londynem a Trójmiastem, tym razem prowokuje publiczność Gdyni bilbordami o Islamie. Przypominam, że jego ostatnia akcja w Koszalinie z plakatem "Żydzi won z katolickiego kraju" zakończyła się interwencją prokuratury a więc artysta odnióśł sukces. Mam nadzieję, że jakieś jego działania pojawią się też w Warszawie.

 

Na stronach artysty: http://www.peterfuss.com/indexpf7.html więcej zdjęć. Jest tam też link do internetowej galerii, gdzie można kupić jego prace. A na koniec jeszcze jeden z obrazów Petera Fussa z jego "codziennego notatnika" malarskiego

Maulana Dżalaludin Rumi

maxcegielski
Wydawnictwo akademickie DIALOG ma przyjemność zaprosić na koncert "Noc derwiszy", który odbędzie się 28 września 2007 o godzinie 19 w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie. Koncert poświęcony będzie pamięci Maulany Dżalaladdina Rumiego - perskiego mistyka, muzyka i poety, założyciela zakonu Wirujących Derwiszy. Z okazji przypadającej 30 września osiemsetnej rocznicy urodzin Maulany, UNESCO ogłosiło rok 2007 rokiem Dżalaladdina Rumiego. W wydarzeniu tym wezmą udział muzycy, zafascynowani związaną z sufizmem tradycją i kulturą Wschodu. Inspiracją dla artystów jest klasyczna i ludowa muzyka Persji, Turcji i Afganistanu...

„NO TOURISTIK NO EXOTIC” czyli turecka awangarda dźwiękowo-obrazowa w Polsce

maxcegielski

Serhat Koksal (2/5 BZ ) w Polsce

27.09 Łódź klub  Jazzga (ul. Piotrkowska 17)  godz. 20
28.09 Gdańsk festiwal "Strajk" w Stoczni Gdańskiej godz. 20
29.09 Warszawa wernisaż wystawy w galeri WAA(ul. Kozia 3/5 m.26)godz 18
29.09 Warszawa: audiovisual set + Masala soundsystem w klubie Punkt
       (wejście przez Apetyt Architektów) godz 21.00  - ILOŚĆ MIEJSC OGRANICZONA - ZAPISY
PUNKT@OP.PL

© MAXMASALA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci