Menu

MAXMASALA

MAX CEGIELSKI - KULTUROWA MASALA I MIESZANKA Z POGRANICZA DYSKURSÓW

Turcja

Ro/złączenia

maxcegielski

"Ro/złączenie" z tym blogiem nastąpiło między innymi z powodu wystawy pod takim właśnie tytułem. "Ruptures and convergences" to wersja angielska bloga o niej, w sieci jest też turecka - turkce. Prezentuję tam mini-historię związków/podobieństw, wspólnych momentów w sztuce i kulturze Polski i Turcji. Jest już wpis o fetyszu pilotów w latach 30tych XX wieku, wysłałem już kolejny - o kobietach, ofiarach nowoczesności. Z niego 2 obrazki, okładki pism z okresu tuż przedwojennego:

 

Otwarcie wystawy już 2 maja w Kuad Gallery w Stambule. Zarówno ja jak i Justyna Chmielewska bierzemy udział w panelu-wykładach na miejscu, tego dnia, na zgliszczach miasta po demonstracjach z okazji Międzynarodowego Dnia Ludzi Pracy ( bez ironii! ). Potem zostajemy pracować nad naszym projektem Mickiewiczowskim w Tarlabaszi. Te działania, planowane na jesień, wydawało się, że już padły z powodów finansowych, już je odwoływaliśmy... Ale jednak robimy, inshallah! 

TURCJA - UPDATE 2

maxcegielski

Ciekawe jak bardzo polskie media rzuciły się na sytuację w Turcji, choć od lat "sprawy międzynarodowe" były spychane na coraz dalsze strony gazet, coraz mniej zajmowały miejsca. Jak zwykle przoduje Gazeta Wyborcza, która "wyczuła koniunkturę" i trochę podobnie jak koleżanki i koledzy z Krytyki Politycznej ma nadzieję na jakąś rewolucję, wreszcie, choć ich komentatorzy raczej są sceptyczni, podobnie jak ja. Przy okazji chciałbym zaznaczyć, że tytuł mojego ( szybkiego i wczesnego komentarza pochodził od redakcji KP, a nie ode mnie. Co charakterystyczne, korektor/redaktor mojej wypowiedzi najpierw popełnił podobny błąd, co chyba Rzeczpospolita, wprowadzając "ALAWITÓW" na miejsce "ALEWITÓW" , na co zwróciła mi uwagę jak zwykle nieoceniona Justyna Chmielewska. Ten drobny błąd korektorski prowadzi do poważnych nieporozumień kulturowych i pokazuje jak niewiele wiemy o Turcji, Bliskim Wschodzie.

Nie będę powtarzał tego co znajdziecie w mediach, natomiast znajomi specjaliści ze Stambułu komentują wydarzenia w zupełnie inny sposób, skupiając się na urbanistyce, polityce historycznej, całym problemie identyfikacji ideologicznej Turcji. Justyna Chmielewska zaś ( której dziękuję za ten link do Vasifa Kortuna ) ciekawie pisze w najnowszym numerze "Notesu Bęc Zmiany" .

Tutaj fragment: "Im częściej rządzący nadużywają swej władzy – niekiedy brutalnie tłumiąc protesty, jak w przypadku rytualnych już demonstracji pierwszomajowych na Taksimie, innym razem ogłaszając swe decyzje dotyczące przestrzeni publicznych i codziennego życia ludzi bez jakichkolwiek konsultacji społecznych i możliwości negocjacji – tym częściej Turcy wychodzą na ulicę, by manifestować swą niechęć wobec takiego stylu uprawiania polityki. Tak było w roku 2010, gdy rozpoczęto siłowe eksmisje z sąsiadującej z Taksimem dzielnicy Tarlabaşı, a buldożery należące do skoligaconej z AKP firmy budowlanej zaczęły burzyć kolejne kwartały dziewiętnastowiecznych kamienic. Inny przykład: hołubiony przez AKP deweloper kupił w 2009 roku starą osmańską kamienicę mieszczącą działające od 1924 roku kultowe kino Emek ( NA ZDJĘCIU POWYŻEJ )  i oznajmił, że zamierza otworzyć w niej dziesięciopiętrowe ekskluzywne centrum handlowe. Kiedy pod koniec marca 2013 roku protestującym tygodniami filmowcom i aktywistom udało się w końcu sforsować drzwi kina, okazało się, że z historycznej sali zostały tylko gołe ściany. Zażądawszy wyjaśnień, usłyszeli, że wnętrze zostanie wiernie odtworzone kilka pięter wyżej, bo inwestor planuje otworzyć w tym miejscu luksusowe butiki. Przestrzeń na parterze jest zbyt droga i atrakcyjna, by „marnować” ją na kino, a według AKP-owskiej wizji miasta replika jest równie dobra – ba, może nawet lepsza – niż oryginał, pozwala bowiem pozbyć się niewygodnego historycznego i politycznego bagażu. Kiedy rozwścieczeni ludzie kultury rozpoczęli okupację kamienicy, zostali potraktowani gazem łzawiącym. A to wszystko na oczach zdumionych przedstawicieli filmowego światka – konflikt wybuchł w dniu otwarcia stambulskiego festiwalu filmowego i ciągnął się przez cały czas jego trwania."

A to "wydarzenie performatywne" Komuny Warszawa powstało długo przed zamieszkami na Taksim, ale teraz jest pokazywane. Widziałem wersję premierową, kiedy nie byłem pewien czy to spektakl dla tych co nigdy nie byli czy też dla tych, co już znają dobrze Stambuł. Teraz podobno zostało dopracowane i jest lepsze, są pokazy 15 i 16 czerwca. Po pokazie 15 czerwca spotkanie właśnie z Justyną Chmielewską, które poprowadzi Romek Kurkiewicz. Polecam

TURCJA - UPDATE

maxcegielski

Komentarzu do wydarzeń w Turcji dla Krytyki Politycznej udzielałem w niedzielę wieczorem, więc do poniedziałku wiele zdążyło się zmienić lub wyklarować, dlatego parę słów rozwinięcia i wyjaśnienia. Mówię tam: "Różne protesty, pełne przemocy w porównaniu z Europą, miały już miejsce, ale nie na taką skalę. Zresztą w 14-milionowej aglomeracji Stambułu nawet 100 czy 200 tysięcy osob na głównym placu nie czyni jeszcze rewolucji."

Przyjaciele co siedzą na FB itp. uświadamiają mi, że nigdy do tej pory nie było takiego poruszenia netowo-społecznościowego w Turcji. To nie zaprzecza temu co powiedziałem o wyjątkowej skali - tę było widać w każdym materiale video - ale też nie zmienia faktu, że nie ma wciąż rewolucji. Ja w wypadku takich medialno-sieciowych, słusznych i zaangażowanych, ale szumów, zachowuję wstrzemięźliwość i podejrzliwość. Mam wrażenie, że wszyscy tak bardzo chcemy przemiany i rewolty, że widzimy ją gdzie tylko się da. Podtrzymuję też argument o statystyce, Stambuł to metropolia na światową skalę, Turcja to wielki i ludny kraj, nawet tysiąc zatrzymanych przez policję ( bezwględnie brutalną ) w Ankarze to jeszcze nie jest "islamskie państwo policyjne AKP".

Poza tym, w nocy i dziś rano spokojnie było na Taksim, ale za to bardzo ostro w innych dzielnicach Stambułu i poza nim, co nie zaprzecza temu co powiedziałem dla KP: "na placu trwa miejska fiesta wolnościowa, a walki trwające w stolicy oraz w dzielnicach Stambułu przybrały już stricte polityczny charakter i wspierane są właśnie przez CHP." Pokazuje natomiast, że ferment jest głębszy i poważniejszy i może jeszcze bardziej podkopać pozycję AKP, co oczywiście dla równowagi, balansowania ich konserwatyzmu i neoliberalizmu, bardzo się Turcji przyda.

"DOM CISZY" ORHANA PAMUKA

maxcegielski

Po tym jak skrytykowałem noblistę w swojej książce "Oko świata. Od Konstantynopola do Stambułu" nie mogę nie czytać jego kolejnych książek tłumaczonych na polski w Wydawnictwie Literackim. Swoją drogą ciekaw jestem jaka jest strategia kolejności wydań, sprawia wrażenie szamotaniny między przypadkiem a jakimś komercyjnym planem? "Dom ciszy" Orhan Pamuk pisał między 1980 a 1983, w 1982 ukazał się jego debiut "Cevdet Bey i synowie". Przez ponad sto stron miałem wrażenie, że odłożę "Dom" na półkę i nie skończę znudzony. Potem całkowicie zmieniłem zdanie, mniej więcej wtedy kiedy na jaw wychodzą szczegóły tajemnicy rodzinnej, kiedy babcia - Fatma opisuje w jaki sposób przyczyniła się do kalectwa swojego służącego Recepa i jego brata Ismaila. Szczegółów nie zdradzę oczywiście. To chyba najmocniejszy, przełomowy moment narracji, którego eskalacją są potem sceny w deszczu. Bardzo mocne, psychologicznie; niczego takiego nie było w świadomie teatralnym "Śniegu" czy historycznym "Czerwonym". W dodatku ta największa tajemnica rodziny właściwie nigdy nie wychodzi na jaw, przyćmiewają ją kolejne nieszczęścia finałowe. Fatma, zanurzona po uszy w osmańskim świecie jest najważniejszą dla mnie narratorką. Jej opowieści o powozach przypominają mi wspomnienia ostatnich dam z haremu sułtanskiego, które czytałem w Stambule. Jej męża, szalonego ateistę Selahattina poznajemy tylko z jej opowieści. To zestawienie ważne dla tych co interesują się kemalistowskim przewrotem w Turcji. Fatma jest symbolem "starego porządku", zarówno z jego sentymentalizmem jak i obłudą. Selahattin ironicznym, aczkolwiek właściwie nie przesadzonym symbolem obsesji Młodoturków i kemalistów na punkcie nowoczesności. Modernizacja okazuje się tylko wschodnią nędzną kopią koncepcji Zachodu. Świetny mógłby być "ciąg dalszy" dwadzieścia lat później, z konserwatyzmem AKP jako nową, świeżą i autorską wizją nowoczesności a la Turca. 

"Dom ciszy" 

Na koniec parę uściśleń. Nie można jak Juliusz Kurkiewicz w Gazecie pisać: "Akcja powieści rozgrywa się w lecie 1980 r. w kraju stojącym w rozkroku między ZSRR i USA. Miesiąc później dojdzie do wojskowego zamachu stanu Kenana Evrena, który zapobiegł eskalacji terroryzmu (prawicowego i lewicowego) i rozlaniu się fali fundamentalizmu religijnego. ". Ten przewrót jest do dziś jedną z największych traum Turków, jego oceny bardzo różne. W "Oko świata" rozmawiam o tym z większością bohaterów. Często przyznają, że po przejęciu władzy przez wojsko "niestety odetchnęliśmy z ulgą", ale teraz wielu tego żałuje. I na pewno nie zatrzyano wtedy "fundamentalizmu religijnego", w Turcji problemem jest fundamentalizm nacjonalistyczny podszyty religią a nie islam.

Z kolei Piotr Kofta w Dzienniku, określa wprost Pamuka mianem pisarza politycznego. Choć ja sam chętnie bym się pod tym podpisał, to siła "Domu ciszy" polega na wykraczaniu poza takie przyziemne kwestie i dlatego to dobra książka. Selahattin "Darwinoglu, pomijając już mówiące nazwisko, jest oczywiście parodią samego wielkiego reformatora Kemala Paszy Atatürka, nieudolnym kopistą, tragicznym w swojej pasji plagiatorem europejskiego oświecenia, wyważającym na siłę dawno otwarte drzwi, mędrcem bez publiczności, a trochę też postacią kasandryczną. Turcja okazuje się być tu nieudanym i pełnym kompleksów sobowtórem Zachodu, cierpiącym od nieszczęsnego daru wolności. Utraciwszy swoją historię (co pięknie pokazuje Pamuk, opisując zmagania Faruka w miejscowym archiwum), ludzie dostali w zamian chaotyczny erzac nowoczesności oraz porcję niespełnialnych marzeń o kolorowym, konsumpcyjnym dobrobycie." - z tym się zgadzam.

 

"Miasto Miast: od Konstantynopola do Stambułu"

maxcegielski
To roboczy tytuł mojej nowej książki, która ukaże się wiosną 2008 w WABIE. Goni mnie termin oddania tekstu więc od powrotu z Manifesta cyzeluje i wyrzucam. Dlatego wciąż czeka na tłumaczenie rozmowa z Raqs Media Collective. Zanim Indie, tutaj jeden z wyrzuconych fragmentów książki o Stambule i Turcji.

GŁODÓWKI PRZECIW WIĘZIENIOM TYPU F

maxcegielski

kucuk armutlu głodówki

Zdjęcia Gençer`a Yurttaş`a pokazujące to o czym pisałem w Le Monde Diplomatique w tekście "Wieżowce nas nie reprezentują", tutaj także niedostępny w sieci fragment tego tekstu

Foto: Gençer Yurttaş http://www.genceryurttas.com

Strajki głodowe prawie tysiąca osadzonych w tureckich więzieniach zaczęły się po brutalnej ich pacyfikacji przez siły rządowe w 1999 roku. Pod koniec następnego roku wojsko usiłowało przerwać strajki. W ramach operacji "Back to life" zginęło prawie 30 osadzonych. Więźniowie polityczni protestowali przeciwko nowym „miejscom odosobnienia” typu F.  W nowoczesnych budynkach mieli zostać pozbawieni możliwości spotkań z innymi osadzonymi i spacerów na świeżym powietrzu. Raporty unii europejskiej wskazują, że w starym systemie ( gdzie w dużych odziałach na 30 do 100 osób przebywali sami lewicowi działacze i partyzanci ) trwała indoktrynacja polityczna i samowolne wymierzanie sprawiedliwości. Duże zgrupowania mieszkających razem więźniów pozwalały na organizowanie się ich w gangi. Mój rozmówca w Kucuk Armutlu mówi raczej o problemie samotności w nowych więzieniach. W trakcie interwencji strażników i wojska w zbuntowanych celach zginęło wielu działaczy lewicowych. Część w trakcie pożarów w budynkach, które jak twierdzi rząd, zostały przez wywołane przez skazańców. Rodzinom zmarłych nie pozwalano brać udziału w sekcjach zwłok, co może oznaczać, że śmierć była skutkiem przemocy strażników i wojska. Wtedy do strajku głodowego więźniów zaczęły przyłączać się rodziny przebywających za kratkami a zwykłe głodówki przerodziły się w głodówki „aż do śmierci”.  W ich domu w Kucuk Armutlu przestała jeść także żona mojego rozmówcy, matka dwójki jego dzieci.

Jak pozostałe aktywistki w końcu nie mogła już wstać z łóżka, gdzie leżała pod grubą kołdrą. Coraz bardziej wychudzona spoczywała w izbie, w której oprócz niej spały także dzieci. Na głowie miała czerwoną opaskę, element stroju alewickiego odłamu islamu. Tradycyjna ozdoba w 20 wieku nabrała wymiaru politycznego i często zamienia się w szarfę z żółtą, socjalistyczną gwiazdą. Nad jej głową stały zdjęcia innych działaczy, którzy w różnych okresach zginęli z rąk policji i tajnych służb. Dopóki miała jeszcze siłę wznosiła dwa palce na znak zwycięstwa. Jak niektórzy z głodujących miała na wewnętrznej stronie dłoni odciśnięte kształty gwiazd. Jej coraz większe oczy płonęły, kiedy coraz ciszej i wolniej wygłaszała deklaracje o politycznym sensie głodówki. Obok czerwony goździk w dzbanku z wodą. Po śmierci została pochowana w trumnie obłożonej czerwonej materiałem, z sierpem i młotem na wieku. Także jej pogrzeb łączył tradycyjne lamenty kobiet z demonstracją polityczną i skandowaniem haseł.

kucuk armutlu głodówki

TURCJA - POGROM GREKÓW W STAMBULE 1955

maxcegielski

Króciutki urywek z książki, którą szykuje o Turcji czyli "kartka z kalendarza":

Istiklal Cadessi i dzielnica Beyoglu: tutaj w 1955 roku największe szkody wyrządzono grekom w trakcie pogromu. 6 września po fałszywej informacji o bombie w rodzinnym domu Ataturka w Salonikach trzystutysięczny tłum zorganizowany przez rząd republiki, dowieziony zarekwirowanymi taksówkami i ciężarówkami, uzbrojony w potrzebny sprzęt, zaatakował wszystko co greckie. Około 15 greków zostało zabitych, zniszczono lub całkowicie zburzono tysiąc domów „niewiernych”, setki sklepów, hoteli, aptek, prawie pięć tysięcy „obcych” firm, dziesiątki prawosławnych kościołów. Straty materialne niezależni eksperci ocenili na dwieście milionów dolarów a rząd Turcji na 25 milionów. W kraju nie było wtedy prywatnych ubezpieczeń, władze natomiast nigdy nie wypłaciły odszkodowań. W 2005 roku w Stambule wystawa zdjęć z pogromu  została zaatakowana przez tureckich nacjonalistów skandujących „Kochajcie Turcję lub z niej wyjedźcie”. Z 200 tysięcy greków mieszkających tu w 1924 roku było ich wtedy w mieście już tylko pięć tysięcy.

pogrom greków w Stambule

Po takich wydarzeniach dawniej kosmopolityczny Stambuł stawał się coraz bardziej jednorodny narodowościow a zarazem podupadał. Dawna Pera, dziś Beyoglu pustoszała. Jeszcze przed pogromem Greków czystkę etniczną spowodował specjalny podatek od bogactwa wprowadzony w 1942 roku. Pretekstem było zdobycie środków na obronę kraju przed inwazją sowiecką lub niemiecką, choć Turcja pozostawała neutralnym państwem. Podatkiem obłożono przede wszystkim obcych – Greków, Ormian, Żydów, Lewantyńczyków. Tych, którzy w ciągu 30 dni nie mogli zapłacić absurdalnie wysokich sum, często przekraczających ich majątek, zamykano w specjalnych obozach. Nic dziwnego, że republikański, nowoczesny Stambuł pustoszał, szczególnie w swoich dawniej najbarwniejszych częściach. Setki tysięcy ludzi z basenu Morza Śródziemnego mogło już tylko pielęgnować w rodzinnych wspomnieniach złote wieki osmańskiej tolerancji. Modernizm w Turcji oznaczał bowiem także skrajny nacjonalizm.

 

Turcja w Polsce/Punk w Turcji

maxcegielski
W Warszawie w Aktywie ARtystów od soboty współczesna sztuka turecka - jaka dokładnie nie dowiem sie chyba dopóki nie pójde i nie sprawdze. A w Turcji ukazała się właśnie historia tamtejszego punk rocka. Wydawca twierdzi, ze 300 stron jest po angielsku więc może się skuszę, kupie i przeczytam...

Wieżowce nas nie reprezentują

maxcegielski
to roboczy tytuł reportażu ze Stambułu, który ukaże się w grudniowym numerze polskiej edycji Le monde diplomatique ( link obok w zakładkach )Tutaj fragment krótki.

No ETHNIC MARKET - CD

maxcegielski
Występ Sehata Koksala w Punkcie w Warszawie był chyba jednak zbyt radykalny. Nic dziwnego, skoro 2/5 b-z kontestuje nawet biennale w Stambule, które jest dla niego zbyt mainstreamowe. Zdaniem Serhata jak rozumiem odwraca uwage od prawdziwych problemów Turcji, pomimo tego ze ma byc o nich. 7 listopada zagra tam nawet impreze anty-biennale. Moja obawa co do jego collage`ów zarówno video jak i audio jest taka, że choć wynikają z chęci dekonstruowania chaosu świata tak naprawdę powiększają zamieszanie zamiast rozjaśniać. Tutaj jeszcze jeden występ Serhata, z Ankary i jego polityczne konteksty oraz więcej z jego inspiracji popularnym kinem tureckim lat 80...

„NO ETHNIC MARKET”

maxcegielski

To jeden ze sloganów tureckiego artysty Serhata Koksala. związanego z Istambulskim undergroundem od 1986 roku.

W ramach swojego nieustannie rozwijającego projektu 2/5 BZ (czyt. iki besz bez) Serhat komentuje kulturowe klisze i stereotypy na temat świata wschodu. Korzystając z różnych form od videoartu przez didżejskie sety po kolaż czy wlepki artysta ironicznie odnosi się do wyobrażeń na temat krajów ropą pły(o)nących.

„NO PIPELINE BRIDGE NO GASIONALISM”

W Warszawie zaprezentuje swój audiowizualny set w klubie Punkt, możemy się tam spodziewać mixu dźwięków: ludowych wschodnich instrumentów, tureckich marszy wojskowych, szlagierów gwiazd estrady  z lat  60-tych i 70- tych. To wszystko z dużą dawką elektroniki, zagrane z punkowym zacięciem zgodnie z hasłem:

„BELLYDANCE PUNK TEKNATOLIA DUB”.

 Występ wschodniego pioniera mash-up’u wspierać będzie Masala Soundsystem didżejska reprezentacja kolektywu założonego w 2002 , który z powodzeniem przybliża polskiej widowni muzyczną tradycje ludów zamieszkujących od Tarnobrzegu po Bangladesz.

Dzięki współczesnemu podejściu do muzycznego materiału, soundsystem Masali, ( w składzie 2 dj-i, mc i bębny) dobrze koresponduje z konceptem  twórcy 2/5 BZ. 

„NO ETHNIC MARKET”

Osoby zainteresowane stricte artystyczną działalnością Serhata Koksala będą mogły obejrzeć jego kolaże i prace wideo w Warszawskim Aktywie Artystów. W wideo tak jak muzyce Koksal dekonstruuje materiał , łącząc wycinki z różnych źródeł. Efektem tych zabiegów są obrazy, które poddają w wątpliwość intelektualne klisze na które wszyscy jesteśmy podatni.

Na pewno możemy się spodziewać zestawienia fragmentów z filmów tureckich klasy B, pełnych przemocy i erotyki z migawkami z newsów z regionu nieustających konfliktów. Te dadaistyczne kolażeczasem wywołują komizm czasem wprowadzają w konfuzje.

Spotkanie z twórczością Serhata Koksala to możliwość dotarcia do rzeczywistości  ciekawszej niż ta którą oglądamy na bilboardach reklamujących turecką riwierę.

http://www.2-5bz.com/ 

http://myspace.com/2serhat5bz

- oficjalne strony artysty

 28.09 Warszawski Aktyw Artystów ul. Kozia 3/5 m 26

prezentacja wideo Serhat Koksal  godz 18.00

http://www.waa.art.pl/

Biennale w Stambule - NOTATKI 1

maxcegielski
Biennale zaczęło się, my pojedziemy dopiero na samą końcówkę, tutaj notatki. Ciekawe co koła nacjonalistyczne, wojskowe i inne konserwatywne w Turcji powiedzą na deklaracje kuratora Hou Hanrou? Zapewne dopóki jakaś praca nie zakole ich w oczy bezpośrednio, nic się nie stanie. Fundamentaliści różnych barw nie czytają tekstów kuratorów. Jeśli biennale spełni te deklaracje programowe to zapowiada się wybuchowe wydarzenie artystyczne...

Pierre Loti 3

maxcegielski
Pisarz nie był oczywiście pierwszym ani ostatnim, który odwiedzał różne egzotyczne strony. Koniec XIX wieku to początki nowoczesnego przemysłu turystycznego, szczególnie w Konstantynopolu, który był bramą na bliski wschód, pierwszym przystankiem lub celem wycieczek europejskiej wyobraźni. Był po prostu najbliżej a przepych osmańskiego dworu, bogactwo i potęga muzułmańskiego kalifatu przyciągały podróżników, w ślad za kupcami i dyplomatami, którzy tam rezydowali. Konstantynopol od dawna wypełniał też umysły europejczyków. Turcy jako okrutni piraci porywający i wykorzystujący seksualnie kobiety istnieli w literaturze już począwszy od „Pantagruela” Rabelaisa z pierwszej połowy XVI wieku. W Imperium Osmańskim więcej było religijnej wolności niż w Europie, opisywane jednak było zawsze jako okrutne i despotyczne. Sułtan Osmański będący też kalifem, przywódcą świata islamu trafiał jak sam Mahomet u Dantego do najgorszych kręgów piekielnych.

Pierre Loti 2 - cd.

maxcegielski
Miasto pokochało Lotiego, podobnie jak jego piękna kochanka, tytułowa bohaterka Azyiade. Jednak on sam nie był wierny ani dziewczynie, nad której odrestaurowanym grobem wylewał po latach łzy, ani mieszkańcom Turcji. Wszyscy stanowili tylko jeden z elementów jego orientalnej kolekcji. Louie Marie Julien Viaud zyskał sławę między innymi jako autor książek o Indiach, Maroku, Chinach. Właściwie trudno powiedzieć gdzie nie był i czego nie opisał. Jego japońska „Madame Chrysantheme” uważana jest za prekursorkę „Madame Butterfly”, „Egypt: La mort de Philae” czytają dziennikarze udający się do Kairu, „Rarahu” stanowiło inspirację dla Paula Gaugaina do przyjazdu na Pacyfik. Tak jak w Stambule przemysł turystyczny pamięta o „Aziyade” tak w guest housach Irańskiego Esfahanu można odnaleźć egzemplarze „Towards Esfahan” Lotiego. Jednym ze źródeł moich informacji o nim jest strona w internecie założona przez fanów, którzy podążyli do Iranu jego śladem sto lat po oryginalnej podróży (www.towards-esfahan.com zawiera między innymi zdjęcia Lotiego z Persji początku XX wieku).

Pierre Loti 1

maxcegielski
„I resent them walking around like intruders, profaning my cherished domain without giving it the admiration and respect that old Stamboul still commands” Pierre Loti “Constantinople in 1890” Oto motto tekstu o francuskim orientaliście, w każdym znaczeniu tego słowa. To fragment przygotowywanej przeze mnie książki o Stambule, w której piszę zarówno o romantycznych wyobrażeniach tego miasta jak i codziennej współczesnej rzeczywistości. Rozdział o imperialnym kochanku ukazuje się właśnie w piśmie "lewą nogą", tutaj pierwsza część.

Turcja Pamuka - ostatni

maxcegielski
Jestem już po lekturze "Nazywam się czerwień" więc czas już skończyć prezentacje tutaj textu o "Śniegu". Poniżej ostatnie fragmenty, całość, przypominam, ukazała się w Le Monde Diplomatique, edycja polska.

Turcja: Konstantynopol-Stambuł

maxcegielski
Tak naprawdę w tle spotkań i recenzji dotyczących "Pijanych" wre praca nad nową książką o Turcji. Wróciłem niedawno z krótkiego, ale bardzo intensywnego pobytu w Stambule. Wywiady, spotkania. Nie mam na razie czasu na obrabianie tego materiału. Na razie proponuję więc pierwszy fragment mojego textu o "Śniegu" Orhana Pamuka, który ukazał się jakieś 3 miesiące temu w polskim Le Monde Diplomatique (link w zakładkach)

Nowy rok - Newruz/newwrooz/Neuruz

maxcegielski
Wczoraj "pogański" nowy rok, święto wiosny. Tradycja, której resztki przetrwały u nas w postaci wagarów szkolnych. W Iranie jak co roku skoki przez ogień. W Turcji jako co roku stan pogotowia: newruz obchodzą przede wszystkim Kurdowie, związani blisko z perską kulturą. Co roku siły porządkowe, armia i policja są przygotowane do usuwania niepodległościowych elementów z obchodów. Jak co roku władze apelują o zachowanie "zdrowego rozsądku" i spokoju...

© MAXMASALA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci