Menu

MAXMASALA

MAX CEGIELSKI - KULTUROWA MASALA I MIESZANKA Z POGRANICZA DYSKURSÓW

PIJANI BOGIEM

Zamach na grobowcu sufiego w Pakistanie

maxcegielski

Około 75 osób zginęło w czwartek wieczór kiedy samobójca z ISIS - tzw. Państwa Islamskiego wysadził się na grobowcu sufiego, mistyka muzułmańskiego - Lal Śahbaza Kalandara w prowincji Sind, gdzie trwały właśnie cotygodniowe ceremonie religijne. Z punktu widzenia sunnickich terrorystów praktykowany tam ludowy islam, pełen muzyki i tańca, jest grzechem.

Byłem w Sehwan Śarif na dorocznym święcie, ursie, wraz z Kubą Czerwińskim, kiedy pracowałem nad książką  "Pijani Bogiem" więc ciągle myślę o wspaniałym grobowcu Kalandara, o cudownej atmosferze, o ludziach, którym te ceremonie dają siłę do życia. Straszne jest to, że głównymi ofiarami terrorystów są sami muzułmanie, a my na Zachodzie stajemy się coraz bardziej anty - islamscy, spełniając marzenia ISIS.

W "Pijanych Bogiem" pisałem na początku książki:

„Autobus wyrusza w ciemnościach (...) obok mnie siedzi talib z Kandaharu z drewnianą nogą. Ubrany w czarny śalwar kamiz i czarny turban, tłumaczy, że ma już dosyć walk w Afganistanie i jedzie zabawić się na ursie. Spotykam go potem na ulicy Sehwan — wygląda na to, że urlop mu się bardzo udał. Byłem tym nieco zdziwiony, nie potrafiłem zrozumieć, jak talib — symbol ortodoksji — może bawić się na sufickiej ceremonii, która dla mnie wiązała się z tolerancją i otwartością. Wszystko, co było zakazane pod rządami talibów w Afganistanie, jest dozwolone na grobie Śaha Dźamala: muzyka, narkotyki, taniec. Sainowie nie mówili o nikim, że grzeszy, popełnia szirk i jest heretykiem. Ortodoksi na prawo i lewo szermowali ocenami, często posuwając się do przemocy, żeby budowaćświat po swojemu, sufi zaś nie zmieniali świata — zmieniali siebie.

Mittu powiedział mi, że moc Kalandara nawraca nawet terrorystów, ale mu nie uwierzyłem. Bliższe prawdy wydawało się stwierdzenie, że nie wszyscy żołnierze mułły Omara byli naprawdę religijnymi fundamentalistami, a święta na grobowcach wielu traktowało jako wymówkę i pretekst do zabawy. Inna sprawa, że cały ruch talibów miał swoje korzenie w afgańskich bractwach mistycznych, podobnie jak partyzantka czeczeńska wywodzi się z bractw kaukaskich. Wielu afgańskich nauczycieli wydała madrasa, szkoła religijna założona w XIX wieku w Deobandzie, gdzie nawoływano do reformy sufizmu, z którego szkoła ta wyrastała. Założyciele uczelni chcieli walczyć z wynaturzeniami systemu religijnego, a nie z samą istotą mistyki muzułmańskiej, którą odrzucali wahhabici z Arabii. Na przestrzeni wieków sufizm subkontynentu wciąż ewoluował i reformował się, tradycja była tutaj naprawdę żywa.”

Więcej o Mittu Sainie ( który jak się okazało nie miał racji ) i sufiźmie tutaj na blogu w kategorii "Pijani Bogiem"

Trailer "Pijani Bogiem"

maxcegielski

W pewnym sensie żegnając się z "Pijanymi Bogiem", ponieważ nowa książka "Oko świata" schodzi na dniach z drukarni, można ją już nawet zamawiać w sklepach internetowych. Przy paru okazjach, na spotkaniach prezentowałem ten trailer filmu, zamiast którego powstała ta książka. Teraz jest już na you tube, dostępny. Specjalne podziękowania dla Kuby Czerwińskiego, który wtedy wszystko nagrywał w Pakistanie. Wkrótce tutaj materiały filmowe ze Stambułu, np. te które w klubie Lokator pokazywałem. 

KRAKÓW DZIŚ!

maxcegielski
Sekcja Socjologii Krytycznej zaprasza na spotkanie z Maxem Cegielskim - Pijani Bogiem - inaczej o islamie 9.12 (wtorek), godz. 17.30 Klub studencki "Żaczek" (al.3 maja 5). Chyba, że protest związkowców na dworcu centralnym w Warszawie uniemożliwi dojazd do miasta.

SPOTKANIE W KRAKOWIE

maxcegielski

Sekcja Socjologii Krytycznej zaprasza na spotkanie  z Maxem Cegielskim - Pijani Bogiem - inaczej o islamie
9.12 (wtorek), godz. 17.30 Klub studencki "Żaczek" (al.3 maja 5) 

Nowy wiek stawia nas przed nowymi problemami, zmusza do spojrzenia na świat z innej perspektywy. Postępująca globalizacja wpływa na otaczającą nas rzeczywistość, wszystkie aspekty działalności człowieka, zarówno relacje międzyludzkie, jak i stosunki ekonomiczne i polityczne. W ramach cyklu Pytania na początek wieku spróbujemy zastanowić się nad zagadnieniami związanymi z globalizacją, demokracją, ruchami społecznymi i spotkaniem z Innym, które stanowią obszar zainteresowań Sekcji Socjologii Krytycznej. Gościem pierwszego spotkania będzie Max Cegielski, dziennikarz, podróżnik i pisarz. Entuzjasta kultury Orientu, szczególnie zafascynowany muzyką, założyciel kolektywu muzycznego Masala Soundsystem.

"Pijani Bogiem"

Jego książka ,,Pijani Bogiem" ukazuje pakistańskie realia w latach 2000 - 2004 , a w szerszym kontekście
także bogactwo i różnorodność islamu. Cegielski sporo miejsca poświęca muzyce, która jednak staje się pretekstem do rozważań na tematy społeczno-kulturowe oraz niezwykłą ilustracją pakistańskiej tradycji. Choć wydawać by się mogło, że zagadnienia polityczne zepchnięte zostały na dalsze tło, to autor umiejętnie przemyca swoje komentarze na temat ówczesnej sytuacji w kraju. Nasza dyskusja "Pijani Bogiem - inaczej o islamie" ma pomóc w odpowiedzi na pytania o sposób poznawania innej kultury i religii, przedstawić odmienne sposoby postrzegania rzeczywistości, a także wskazać na istnienie możliwości dialogu międzykulturowego.  

sekcjasocjologiikrytycznej@gmail.com http://www.sekcjasocjologiikrytycznej.blox.pl/

maxcegielski

Sehwan Shariff i urs Lal Shahbaza Qalandara na zdjęciach Matthieu Paley`a. Ten francuski fotograf to, obok Simone Carmignani`ego jedna z osób, które zaraziły mnie Pakistanem i wiele o nim nauczyły. Slideshow trochę propagandowy, mistycyzm suficki jako przeciwwaga dla ortodoksyjnego islamu, trochę uproszczenie, ale może tak trzeba. Ja bym już nie nazwał tego "Pakistan Love parade", ale kiedyś tak to opisywałem. Kto chce wiedzieć więcej niech sprawdzi moją książkę "Pijani Bogiem". No i muzyka Sainów! 

Śmierć Benazir Bhutto - mój komentarz z "Trybuny"

maxcegielski
Pakistan to kraj, w którym prawie każdy ma broń. Po to aby móc samemu dochodzić sprawiedliwości, kiedy nie są w stanie zrobić tego słabe instytucje państwowe, albo po to aby bronić się przed niesprawiedliwym państwem. Poznałem tam wielu młodzieńców, którzy pokazywali mi zdjęcia na których paradują z bronią. Część z uzbrojenia to oczywiście także pozostałości po wszystkich wojnach toczonych obok w Afganistanie. Od samego początku przemoc stała się elementem uprawiania polityki: przewroty wojskowe, pucze, zamachy bombowe. Nie tylko muzułmańscy radykałowie się do niej uciekali, także rządzący dziś generał Muszaraf. Na jego życie były już zamachy, Benazir Bhutto próbowano zabić zaraz po powrocie do Pakistanu. Kto jest winien? Niekoniecznie terroryści muzułmańscy, być może za zamachem stoją struktury wojskowo-policyjne, działające za wiedzą prezydenta albo bez niej. Nawet Muszaraf nie kontroluje swojego wojska, które jest ekonomiczna i spoleczna potegą, państwem w państwie z mnóstwem różnych tajnych policji, które prowadzą własną politykę. 

Kawwali/qawwali w Warszawie - już w tę niedzielę, ale bez mojego wstępu/występu.

maxcegielski

Farid Ayaz

Kto widział pakistańczyków w Warszawie? Nikt, oprócz tych, którzy bywali na Stadionie Dziesięciolecia, naszej byłej oazie wielokulturowości. A Pakistańczyków są w mieście tłumy, w ukrytych w blokach, gdzie wynajmują klitki dla 15 osób. Są też w polskich obozach, zwanych ładnie ośrodkami, dla uchodźców. W mediach informacje o ich kraju tworzą obraz wojskowo-fundamentalistycznego piekła, którym państwo generała Muszarafa na szczęście wciąż nie jest.

            W Warszawie sporadycznie pojawiają się muzycy z Pakistanu. Kiedyś Mehmud Sabri z zespołem doprowadził do ekstazy publiczność podczas koncertu obok cytadeli. W klubie Punkt razem z Masalą eksperymentował muzycznie Mittu Sain, bębniarz. Wszyscy ci artyści są związani z sufickim, mistycznym nurtem islamu na subkontynencie indyjskim. Jednym z ich życzeń w Polsce było odwiedzenie sanktuarium w Częstochowie. Widok ciemnoskórych muzułmanów w twierdzy środkowoeuropejskiego katolicyzmu był rewolucją dla wiernych a dla nich głębokim przeżyciem religijnym. Zarówno Mittu Sain jak i Mehmud Sabri prezentują obraz swojej ojczyzny, którego na próżno szukać w mediach zachodnich. Warto więc skorzystać z kolejnej, rzadkiej szansy obcowania z suficką muzyką. W Warszawie w najbliższą niedzielę w prestiżowej sali koncertowej im. Lutosławskiego o godzinie 19.00 wystąpi Farid Ayaz z zespołem. To światowej sławy wokalista muzyki kawwali – specyficznie indyjskiego i pakistańskiego połączenia muzyki klasycznej i poezji islamskiej. Ayaz należy do szkoły kawwali mającej już prawie 700 lat, korzeniami sięga więc samych początków gatunku i zarazem filozofii sufizmu. W nowoczesnej Sali Lutosławskiego Lutosławskiego trakcie koncertu współorganizowanego przez Polskie radio w ramach cyklu „Transetnika” zabrzmi więc piękna, tradycyjna muzyka religijna. 

ps. Niestety wbrew wcześniejszym zapowiedziom nie będzie mi dane wprowadzić słuchaczy w sens i atmosferę kawwali. Polskie Radio, które jest współorganizatorem koncertu i go retransmituje nie zgodziło się na mój udział. Czy to jeszcze echa wyrzucenia Masali - mnie i DJ Praczasa z BISki? Chyba po prostu biurokracja. Udanego koncertu!

Kawwali/Qawwali w Polsce 2

maxcegielski
Farid Ayaz z zespołem 9 grudnia o 19.00 w sali lutosławskiego na Woronicza 17. Wczesniej 8 grudnia w Lublinie na folkowych mikołajkach. Tutaj fragment z "pijanych bogiem" opisujący koncert kawwali w Lahore - Pakistan...

Kawwali/qawwali w Polsce!

maxcegielski

Farid (Faridudin, Fareed) Ayaz z zespołem w Warszawie. Koncert odbędzie się 9 grudnia 2007 o godzinie 19.00 w Studiu Koncertowym Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego ul. Woronicza 17

Bilety: 40, 50, 60 zł
Przedsprzedaż:
Muzyczna Galeria Folkowa ul. Nowogodzka 46 lok.5, domofon 52
Sklep Muzyczny Hey Joe, ul. Złota 8

Fariduddin Ayaz Qawwal & Bros to obecnie jeden z najbardziej popularnych i uznanych na świecie wykonawców muzyki qawwali  Grupę tworzy skupiona wokół głównego wokalisty – Ghulama Fariduddina Ayaza, rodzina muzyków od wieków specjalizujących się w stylu qawwali.Ghulam Fariduddin Ayaz al-Hussaini należy do jednego z najstarszych gharana (domów) qawwali na subkontynencie, założonego przed ponad siedmiuset laty przez Saamat bin Ibrahima, głównego ucznia Amira Khusro – twórcy qawwali. Farid Ayaz, oprócz tego, iż jest charyzmatycznym kantorem, jest również wykształconym muzykiem klasycznym, biegle wykorzystującym swą gruntowną wiedzę muzyczną, zarówno w kompozycji, jak i improwizacji. Na scenie Farid Ayaz jest obecny już od ponad 30 lat. Wraz ze swoją dziewięcioosobową grupą występował na niezliczonych festiwalach na całym świecie.

cdn...

Nagroda imienia Beaty Pawlak

maxcegielski

przyznawana jest od 2003 roku za tekst na temat innych kultur, religii i cywilizacji opublikowany w języku polskim w okresie od 1 lipca poprzedniego roku do 30 czerwca br. W ten sposób wypełniana jest ostatnia wola Beaty Pawlak, dziennikarki i pisarki, która 12 października 2002 zginęła w zamachu terrorystycznym na indonezyjskiej wyspie Bali. Ustanowiony Jej testamentem i noszący Jej imię Fundusz, powierzony został Fundacji im. Stefana Batorego. Dotychczasowymi laureatami nagrody są Joanna Bator, Anna Fostakowska, Piotr Kłodkowski, Beata Pawlikowska, Paweł Smoleński i Andrzej Stasiuk.

Lista nominowanych do Nagrody im. Beaty Pawlak w roku 2007:

Andrzej Brzeziecki, Małgorzata Nocuń, Kartofle i jeansy, Społeczny Instytut Wydawniczy Znak 2007

Max Cegielski, Pijani Bogiem, Wydawnictwo W.A.B. 2007

Adam Leszczyński, cykl reportaży poświeconych Afryce drukowany  w „Gazecie Wyborczej” w latach 2006-2007 

Jakub Stachowiak, Daniel Walczak, cykl artykułów o sprawie Janet Johnson opublikowanych w „Dzienniku. Polska. Europa. Świat” w 2007 roku

Mariusz Szczygieł, Gottland, Wydawnictwo Czarne, 2006

Wręczenie nagrody odbędzie się 10 października 2007 (środa) o godz. 11.00 w siedzibie Fundacji im. Stefana Batorego, Warszawa, ul. Sapieżyńska 10a,  sala  konferencyjna im. Jerzego Turowicza.

Uroczystość będzie towarzyszyć dyskusja Podróżować, aby zrozumieć siebie z udziałem: Cezarego Michalskiego, Zdzisława Krasnodębskiego, Aleksandra Smolara i Joanny Szczęsnej – prowadzenie Jarosław Kurski, a także wystawa zdjęć autorstwa Elżbiety Piekacz.

 

 

Nusrat Fateh Ali Khan - 10 rocznica śmierci

maxcegielski
Zagubione w tłumaczeniu „Pavarotti Pakistanu": od mistycyzmu do popkultury Nusrat Fateh Ali Khan uważał, że muzyka ma ułatwić powrót do pierwotnego braterstwa. „Bez nienawiści, bez zwracania uwagi na rasę, religię i kolor skóry. Chcę, żeby dzięki duchowości stali się bardziej szczerzy, mniej martwili się o świat doczesny, w którym nie mogą się przecież odnaleźć". Tak prosta, ekumeniczna wykładnia mistycyzmu muzułmańskiego pozwalała mu pokonywać bariery między religiami... Mój text z zeszłotygodniowego Tygodnika Powszechnego. Tutaj fragmenty z drugiej części, także te, które nie zmieściły się w wersji drukowanej.

Recenzje - cd

maxcegielski
"Cegielski jest jednak także pisarzem, choć się przed takim mianem broni. Kiedy ukazała się w 2002 Masala stwierdził, że autor jednej książki nie jest jeszcze pisarzem; po premierze Apokalipso uznał, że autor dwóch również nie. Pijani Bogiem to książka numer 3 i w zgodzie ze starą prawdą „do trzech razy sztuka” wybawię autora z opresji i przyznam mu prawo do tytułu pisarza. Raczej nikt nie odebrałby Ryszardowi Kapuścińskiemu takich przywilejów, a Cegielski w Pijanych Bogiem mierzy się również z trudną sztuką reportażu (choć na swój specyficzny sposób). Nie jest to oczywiście ten poziom co u zmarłego niedawno „cesarza gatunku”, ale wyprawa dziennikarza do Pakistanu zaowocowała opowieścią niezwykle ciekawą i urokliwą...

Nusrat Fateh Ali Khan - reportaż stary cd

maxcegielski
OŚWIECENIE W SAMOCHODZIE Każdy koncert, który widziałem w Lahore miał za zadanie na chwilę przenieść człowieka „ do tamtego świata „ Czy można doznać oświecenia słuchając tej muzyki w radiu? „Nie” – odpowiada krótko Rafath. „ Może chociaż przybliży to islam słuchaczom „ – odpowiedziałby zapewne Nusrath Fateh Ali Khan, uważany przez wielu za najlepszego emisariusza świata muzułmańskiego na Zachodzie. Po jednym z tournee w USA, w 1992 został zaproszony jako „artysta wizytujący” na uniwersytet Waszyngtoński. Jego studenci nie byli muzułmanami, nie traktowali muzyki jako modlitwy. Opowiadają jednak, że dzięki Mistrzowi - Ustadowi zrozumieli, że islam to przesłanie miłości i pokoju.

Nusrat Fateh Ali Khan - reportaż sprzed wielu lat

maxcegielski
Muzycy i publiczność wpadają w ekstazę. Niektórzy tańczą, wszyscy kiwają się do rytmu. Hipnotyczne dźwięki i suficka poezja mają połączyć zebranych z absolutem. Nieważne czy nazywanego Allachem czy też Bogiem. W Lahore piątek nie jest dniem demonstracji politycznych lecz wielogodzinnych sesji qawwali, muzyki głoszącej chwałę Stwórcy i jego ziemskich wysłanników. W tym mieście zaczynał swoją karierę Nusrath Fateh Ali Khan, który nagrywał religijne pieśni z europejskimi muzykami, popularyzując qawwali na świecie. Wielu muzułmanów uważa jego działalność za profanację.

Jeszcze recenzje

maxcegielski
"Jakkolwiek marnotrawnym, Cegielski wciąż pozostaje jednak synem cywilizacji europejskiej, co daje się poznać poprzez rodzaj tworzonej przez niego narracji. By przybliżyć nam opisywaną inność konstruuje on porównania na bazie klisz doskonale znanych europejskiemu czytelnikowi. Pakistańscy bębniarze mogliby zawstydzić niejednego „specjalistę od muzyki elektronicznej”, a wierni pielgrzymują na grób Kalandara „jak katolicy do Lourdes czy Polacy do Częstochowy”. Porównań tego rodzaju jest dużo więcej – ten sposób mówienie o innym, może wydać się nie do końca fortunny, pamiętajmy jednak, że jak pisał Kapuściński spotkanie z innym to zaledwie wyzwanie XIX wieku. Nasz język jest językiem europocentrycznym, ściśle naszym i stworzonym do mówienia o nas. Podjęcie się wyzwania pisania o innym to praca rolnika na ugorze, zmuszonego ponadto do własnoręcznego wykonania narzędzi swojej pracy – w tym budującego ją języka. Cegielski podjął próbę i za tę próbę należy mu się uznanie...

Nusrat Fateh Ali Khan

maxcegielski

16 sierpnia dziesiąta rocznica śmierci. Piszę o Mistrzu text do Tygodnika powszechnego i oglądam różne występyw necie. Na youtube wyskakuje 2.800 clipów pod hasłem Nusrat Fateh ALi Khan. Poniżej fragment ze "Swan Song", ostatniego koncertu. Łatwo wpada w ucho, kiedyś mnie porywał, dziś słyszę już jakiś fałsz w tym graniu z sekcją i wolę wersje roots. I to juz właściwie koncert Rahata a nie Nusrata który ewidentnie niedomaga.

Nusrat Fateh Ali Khan

maxcegielski

Gdyby nie on, nie byłoby oczywiście mojej książki. Tutaj jedna z wersji "Mast Kalandar" - tłumaczenia w "Pijanych Bogiem"

 

Recenzje - Tygodnik Powszechny

maxcegielski

Anita Piotrowska w dodatku "Książki" - Tygodnik Powszechny:

(...) "Podoba mi się sposób, w jaki Cegielski patrzy na swoich bohaterów. Przed naszymi oczami przesuwa się korowód malowniczych postaci: goszczący autora pod swoim dachem bracia Sainowie, bębniarze kultywujący rodzinne tradycje; Musa, trzeźwy komputerowiec z Lahore uznający się za wyznawcę sufizmu, ale odrzucający jego „ciemny", orgiastyczny nurt; poeta Karim, ismailita, który wiedzie wyrafinowane teologiczne spory i wierzy, że potomkiem imama Alego jest żyjący we Francji książę Aga Khan; Amin z Australii, który porzucił pracę dla Międzynarodowego Funduszu Walutowego, by szukać duchowego oświecenia... Wszyscy oni traktowani są na równi jako różnobarwne odpryski jednej i tej samej mozaiki. Autor przygląda im się z zainteresowaniem, ale i nie bez delikatnej ironii. Dostrzega w nich zarówno wielkość, jak i pospolitość, wzniosłość i odrobinę szalbierstwa, poczucie godności i kulturowe kompleksy.

Warto przy tym zwrócić uwagę na czas, w którym Cegielski odbywał swoje wędrówki. Pierwsza z nich zbiegła się z atakiem terrorystycznym na World Trade Center. Autor przebywał wówczas w górach Hindukuszu w rodzaju komuny, rajskiej oazie, nazwanej przez jej mieszkańców Wolną Republiką Medyny. Wspólnie z kolegami z różnych stron świata, ludźmi różnych wyznań i światopoglądów oglądał rozpad swojej utopii. A jednocześnie widział, jak bardzo ten świat różni się od wizji lansowanej przez zachodnich polityków i mass media.

Cegielski całkowicie odrzuca konfrontacyjną retorykę tamtego czasu. Obca mu jest zarówno antyislamska, jak i proislamska propaganda. Nie żywiąc idealistycznych złudzeń, stroni zarazem od pochopnych uogólnień. „Podróże po Pakistanie uzmysłowiły mi, jak bardzo islam nie jest dziś jednorodny – pisze. – Hasła, które docierały tu z Europy i Ameryki, głosiły krucjatę przeciwko czemuś, co nie istniało".

Zabierając nas do świata pakistańskich czy perskich sufich, Cegielski nie kryje wątpliwości, mnoży pytania. Drobiazgowe analizy pozostawia orientalistom. Sięgając raz po raz do ich dorobku, pozostaje przede wszystkim pełnym pasji podróżnikiem. Fascynacja – ale nie powierzchowna! – przejawia się już w samym języku, w którym intelektualny dyskurs ustępuje miejsca bujnemu, potoczystemu reportażowi, a obok historycznych faktów znalazło się też miejsce na opis orientalnych zapachów, kolorów, wybijanych na bębnach transowych rytmów.

Wiedza autora pogłębia się niejako na naszych oczach, z każdą kolejną wyprawą, spotkaniem czy przeczytaną lekturą. Wchodzimy w ów świat zrazu nieco zde-

zorientowani, niepewni, czy to, co widzimy, jest autentycznym przeżyciem mistycznym, czy sprytną szarlatanerią; czy uczestniczymy w folklorystycznym spektaklu, czy dotykamy istotnego doświadczenia, które pozwoli nam zrozumieć choć trochę fenomen tamtej „inności". I do końca pewnie nigdy nie rozstrzygniemy tych wątpliwości."

całość tej świetnej merytorycznie recenzji:

http://tygodnik.onet.pl/1563,29215,1412159,tematy.html

RECENZJE - GAZETA (Wyborcza)

maxcegielski

"Tym razem zabiera nas w podróż do pakistańskiego Pendżabu, aby pokazać świat islamu innego od stereotypów dmuchanych przez media w czasach wojny z terroryzmem. Mistyczny klimat zjednoczenia z Bogiem poprzez ekstatyczne tańce, transowy rytm bębnów w oparach haszyszu - to, co kojarzy się raczej z hinduistycznymi świątyniami i obrzędami, dzieje się podczas sufickich uroczystości, w grobowcach czczonych przez muzułmańskich „świętych mężów”. Cegielski stara się zgłębić to tajemnicze, egzotyczne oblicze islamu. Nie tylko uważnie słucha, obserwuje, korzysta z fachowej literatury, lecz przede wszystkim poznaje muzułmańskich mistyków, którzy stają się jego przewodnikami. Jest wśród nich poznany w wielkim Lahore komputerowiec Musa, który tajemnice sufizmu stara się przełożyć na język Zachodu, podpierając się swoim ulubionym „Matriksem”. Są przede wszystkim bracia Mittu i Gunga Sainowie - bębniarze, wykonawcy religijnej muzyki kawwali. Cegielski znakomicie opisuje bliski sobie świat dźwięków, jednak muzyka sufickiego islamu nie jest głównym tematem książki, ale raczej punktem wyjścia do refleksji nad pejzażem społeczno-kulturowym oraz skomplikowaną tradycją i strukturą religijną Pakistanu. A także Iranu i znanego z nazwy winnego szczepu Szirazu. Sama historia rodziny Sainów ma urok i moc godną opowieści irańskich mistrzów kina. Cegielski stopniowo, z dużym literackim wyczuciem odkrywa ich sekrety, do samego niemal końca utrzymując w tajemnicy ten najbardziej niezwykły.

Doświadczenie spotkania z twórcami przeplata opowieścią o największym mistrzu kawwali. Był nim zmarły przed dziesięcioma laty Nusrat Fateh Ali Khan, którego świat poznał dzięki Peterowi Gabrielowi i jego wytwórni Real World.

Ważne jest to, że większość z jego podróży przypadła na lata 2001-02. 11 września zastaje autora w Hindukuszu na pakistańsko-afgańskim pograniczu. Nie przerywa wędrówki, dalej odwiedza sufickie grobowce. W "Pijanych Bogiem" nie poświęca jednak wiele miejsca polityce, mimo że przemyca między wierszami swoje poglądy - krytykuje amerykańską interwencję w Afganistanie, wspomina wcześniejsze rozmowy z talibami przy herbacie w afgańskiej dzielnicy Kwety. Nie próbuje ich bronić, ale podchodzi do nich z szacunkiem i dowodzi możliwości prowadzenia dialogu.

Dlatego "Pijani Bogiem" są nie tylko ciekawą książką o wielkim, ale mało znanym kraju położonym między wiecznie modnymi Indiami a powracającym co jakiś czas na usta świata Afganistanem.

W pierwszej swojej książce - dość pretensjonalnej "Masali" - opisywany w trzeciej osobie Max wyruszał w inicjacyjną, oczyszczającą podróż do Indii, aby spotkać się tam z samym sobą. W "Pijanych Bogiem" Cegielski idzie reportersko-literackim szlakiem Ryszarda Kapuścińskiego. Jest to bowiem opowieść o spotkaniu z Innym."

napisał w GW Bartek Dobroch

całość: http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80276,4202164.html

a 12 czerwca - wtorek o 17.00 spotkanie w krakowskim Klubie pod Jaszczurami. Zapraszam


Recenzje i spotkania

maxcegielski
"Książka Cegielskiego wcale nie jest o wielkiej polityce a o zwykłych, chociaż naprawę niezwykłych ludziach mieszkających w Pakistanie. To z jednej strony rzecz o rodzinie dholistów, niesamowitych muzyków grających na wielkich, i straszliwie głośnych bębnach, których dźwięk uświetnia każda ważniejszą uroczystość: ślub, pogrzeb, pielgrzymkę, dzień święty... z drugiej to opowieść o ludziach, którzy ich otaczają i dzięki którym mogą oni pełnić swoją społeczna rolę. To również rzecz o rytuałach, uczuciach, wizjach świata i ciągle jeszcze dla nas niezrozumiałym i tajemniczym sufizmie. To rzecz o tamtejszym Kosmosie... I właśnie tu Cegielski najdoskonalej pokazuje na co go stać. Stara się zmierzyć, zrozumieć i obiektywnie ocenić nieznane. Nie tylko sam chce wiedzieć dlaczego ale stara się również dać tego wykład innym. Stać go przy tym na zadziwiający obiektywizm. Naprawdę rzadki u "ludzi mediów" Zadziwiające jest przede wszystkim to, że "Pijani bogiem" stanowią owoc jego wizyt w Pakistanie jakie miały miejsce pięć lat temu, kiedy było on naprawdę jeszcze bardzo młodym człowiekiem. Teraz poprawiona, co nieco uzupełniona, ale nie zmieniona i nie zdeformowana przez nowe refleksje i przemyślenia potrafiła zachować swoją pierwotną wymowę, powab i ciągle żywy nastrój chwil i sytuacji jakie stworzył słynny 11 września. A przecież od tamtego czasu minęła cała epoka. Mimo to "Pijani bogiem" nie "zestarzali się" ani odrobinę. To naprawdę dobrze rokuje na przyszłość stawiając Maxa już teraz bardzo blisko znaczących, nie to nie tylko polskich twórców reportażu. I nie ma w tym twierdzeniu przesady. "Pijani bogiem" jest bowiem bez wątpienia najlepszą i najdojrzalszą książką o krajach i ludziach islamu jaka ukazała się w Polsce w ciągu ostatnich kilkunastu lat."...

Recenzje Pijanych 5 czyli "Czym jest sufizm?"

maxcegielski

"Ciekawe jest to w jaki sposob kolega Cegielski sie wybielił jest bardziej swiety niz mistycy muzułmanscy zwani przez niego sufimi,w zyciu nie slyszalem by podczas ceremoni sufickich ktos zazywal narkotykow, chyba ze byli to sufi new age, a te glebokie stany to poprostu kicz dla turystow..'jaki szedl takiego spotkał'..proponowalbym albo znalesc prawdziwych sufich albo przeczytac kim naprawde sa i czym sie zajmuja, odsyłam na strone www.sufischool.org" - tak napisał "ktoś kto wie" w komentarzu do wywiadu ze mną, który można znaleźć na;

http://turystyka.wp.pl/artykul.html?wid=8848024&katn=2:0.

Gunga Sain

Foto: Kuba Czerwiński

To jeden z typowych komentarzy w stylu "lewak, nawdychał się butaprenu", albo "kiedyś naćpany herą, teraz pijany bogiem". Przykro oczywiście czytać takie rzeczy. Tym bardziej, że w tym wywiadzie i wielu innych, a także w samej książce, podkreślam, że to nie ja jestem "Pijany Bogiem", tylko bohaterowie. Recenzent "Dziennika" uznał, że ja też, ale po raz kolejny powtórzę, że jestem obserwatorem. Ważny jest natomiast zarzut, że to o czym piszę "to nie jest sufizm". Osoba podpisująca się jako "ktoś kto wie" ( przy okazji warto zaznaczyć, że żaden sufi by tak o sobie nie powiedział ) twierdzi, że " w życiu nie słyszałem, żeby w trakcie ceremonii sufickich ktoś zażywał narkotyki". Ja natomiast widziałem, siedziałem obok ludzi, którzy w trakcie tych świąt palili haszysz. Pakistańscy pielgrzymi byliby bardzo zdziwieni, gdyby ktoś im powiedział, że są "new age" bo nie znają nawet takiego słowa. Są muzułmanami i tak jak w całej doktrynie kolonialnego "orientalizmu" ( w rozumieniu negatywnym Edwarda Saida) znowu ktoś mówi im, że lepiej wie, kim oni są a kim nie.

Pomysły komenatora z wp.pl są jednak charakterystyczne i dlatego poświęciłem takiemu podejściu sporo miejsca w książce "Pijani Bogiem". Sam zresztą nie byłem na początku pewien czy to co widzę w Pakistanie to sufizm czy nie. Książka jest także o tym:

Śah Dźamal

"Zjeżdżając do Lahaur z gór lub przybywając z Indii, zawsze chciałem zdążyć na czwartkowe ceremonie. Odnaleźć atmosferę pierwszego spotkania z Sainami na mazarze Śaha Dźamala, usłyszeć łomot bębnów w oparach haszyszu. Próbować zrozumieć, co dzieje się z ludźmi w te szalone noce. Wiedziałem, że Dźamal był mistykiem, członkiem potężnego bractwa Kadirija, ale to, co obserwuję na jego grobie, nie kojarzy się z sufizmem. Mittu i Gunga, a także Musa, mówiąc o postaciach sprzed wieków, których grobami usiany jest Pakistan, używali zawsze słowa „sufi”. Słowa-wytrychu, pojęcia dla nich tak oczywistego, że niewymagającego tłumaczenia. Ja jednak nie byłem pewien, czy dziki trans czwartkowych wieczorów to rzeczywiście sufizm. Słysząc o muzułmańskich ezoterykach, myślałem, podobnie jak większość Europejczyków, o pełnej metafor poezji Dżalaluddina Rumiego. Wydawało mi się, że wszyscy oni powinni być jak poezje Maulany – Naszego Mistrza, urodzonego w 1207 roku w afgańskim Balchu, założyciela bractwa znanego dziś jako tańczący derwisze. W ceremoniach jego uczniów, mawlawitów, wirowanie symbolizuje krążenie sfer niebieskich, a zarazem kontakt Boga z ludźmi. Turyści oglądają pokazy tańca najczęściej w Konyi, gdzie mistrz zmarł około 1273 roku. Tam, w centralnej Anatolii, znajduje się grobowiec Rumiego, zamieniony przez świecki rząd Turcji w muzeum, gdzie za biletami można oglądać gabloty pełne zakurzonych eksponatów. Pokazywane na filmach wystylizowane spektakle są zazwyczaj organizowane przez Ministerstwo Turystyki. W Konyi z siłą ludowych wierzeń ściera się rewolucyjny impet Kemala Mustafy Atatürka, który w latach dwudziestych modernizował kraj na zachodnią modłę. Zdelegalizowano bractwa sufickie, ale dosyć szybko zezwolono na pokazy wirowania, tyle że nie na terenie siedziby mawlawitów, a w pomieszczeniach świeckich. U wejścia do mazaru, grobowca, obowiązują opłaty za wstęp – w Pakistanie rzecz nie do pomyślenia. Do Rumiego wciąż pielgrzymują ludzie z całego kraju oraz odwiedzający ojczyznę emigranci mieszkający w Europie, szczególnie w Niemczech. Mazar i siedziba bractwa to państwowe muzeum, ale trzeba tam zdejmować buty, jak w każdym meczecie. W Konyi spotkać można kobiety kryjące się przed błyskami fleszy japońskich turystów. Stają blisko grobu, tak blisko jak pozwalają na to ochronne barierki, i w skupieniu czytają poezje Dżalaluddina. Nie mogą dotknąć całunu, choć na subkontynencie indyjskim czyni to każdy przybywający wierny. Modlą się po cichu. Turyści zaś wolą spektakl tańca, który lepiej pasuje do ich oczekiwań i stanowi wzorcową atrakcję turystyczną świata Orientu.

(....)

Sufizm, muzułmański mistycyzm, nie zawsze jest taki, jakim chcemy go widzieć na Zachodzie, co w żaden sposób nie umniejsza wspaniałych osiągnięć jego mistrzów. Rozwój bractw od proroctwa Mahometa aż do dziś spowodował, że przybrały one bardzo różne formy. Sposoby na dotarcie do Boga różnią się od siebie tak jak lokalne kultury, które przyjęły islam. Szkoły sufickie działają od Maroka aż po Indonezję, a także w krajach zachodnich. Odrzucane są przez ortodoksów, szczególnie tych spod znaku Al-Kaidy czy talibów, którzy twierdzą, że mistycy negują koncepcję pełnej transcendencji Boga. Niezależnie od filozofii, wszystkie bractwa stanowią alternatywę wobec głównego nurtu religii. Działają jednak na różnych poziomach. Na poziomie dostępnym tylko dla wtajemniczonych i na popularnym, często zamieniającym się – wedle Musy zLahaur – w magię i szalbierstwo. Jak powtarzał mi zawsze Musa, w Pakistanie mistycyzm stopił się z lokalnymi przesądami i wierzeniami, z elementami szamanizmu i hinduizmu. Stał się „ludowym sufizmem”, rodzajem nowej, masowej religii i ważnym składnikiem codziennego życia. Nie pasuje do idealnego obrazu ezoteryzmu, jaki chcą tworzyć niektórzy w Europie.

Recenzje "Pijanych Bogiem"4

maxcegielski
"Reportażom nieustannie towarzyszy zdziwienie ich autora. To kolejna zaleta książki. Owo zdumienie każe bowiem Cegielskiemu drążyć coraz głębiej duchową, ludową mentalność Pakistańczyków. Co ważne, autor nie boi się dyskusji z młodymi islamskimi radykałami, czy uczestnictwa w nielegalnej wyprawie do Afganistanu, z której przywozi opowieść o kraju całkowicie odmiennym niż ten znany z mediów. Generalnie ów świat jest inny. Wcale nie mniej religijny niż w swojej wersji pop, na pewno jednak nie tak ortodoksyjny. Cegielski potrafi zresztą rozróżnić tradycję od fundamentalizmu. Nakazy, które wynikają z szacunku, od tych mających jedynie umocnić rolę mężczyzny. Z "Pijanych Bogiem" wyłania się niekiedy obraz islamu, który w pierwotnej istocie stanowi oazę spokoju i tolerancji...

Czat na wirtualnej polsce

maxcegielski
Forma czatu zmusza do krótkich odpowiedzi i raczej trudno tu rozwijać myśli, ale parę pytań było bardzo ciekawych i warto je przytoczyć: ~ANDRZEJ_XXII: Czy prawdą jest, że sufi lubią używki w znacznej ilości? Max_Cegielski: To zależy od szkoły sufickiej. W Pijanych Bogiem opisuję różne wersje sufizmu. W każdym regionie świata istnieją różne szkoły, większość z nich zakazuje narkotyków i innych używek, ale są takie, szczególnie w Pakistanie, które używają haszyszu.

Recenzje "Pijanych Bogiem" 3

maxcegielski
Na portalu wiadomości24.pl Kamila Burniewicz pisze: "Bracia Mittu i Gunga Sain są Pakistańczykami, muzułmanami. Grają na bębnach dhol podczas uroczystości religijnych. Max Cegielski towarzyszy im na każdym kroku i portretuje ich rodzinę, osobowości, poglądy. Muzykę braci tak sprawnie zamienia w słowa, że czytelnik może nie tylko ją usłyszeć, ale i poczuć. Udziela mu się atmosfera tłumu w transie. Jednak książka nie jest o egzotyce, orientalizmie...

© MAXMASALA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci