Menu

MAXMASALA

MAX CEGIELSKI - KULTUROWA MASALA I MIESZANKA Z POGRANICZA DYSKURSÓW

Ferdynand Ossendowski - reporter?

maxcegielski

We Wrocławiu w trakcie "Bruno Schulz Festiwal" odbyła się sesja naukowa “Minione i zapisane. Literaturoznawcy i pisarze o reportażu międzywojennym” podczas której Zbigniew Kopeć opowiadał O przymusie podróżowania, sztuce konstruowania życia i literatury, czyli o pisarstwie Ferdynanda Antoniego Ossendowskiego, zaś Krzysztof Mroziewicz mówił o jednym z najbardziej poczytnych polskich pisarzy Wybitny pisarz – dostojny grafoman – wytrawny szpieg. Czekam na książkę z tekstami z sesji ponieważ bardzo mnie ciekawi jak Ossendowski znalazł się w gronie reporterów, obok Wańkowicza czy Prószyńskiego?

W książce "Wielki Gracz. Ze Żmudzi na Dach Świata" opisywałem Ferdynanda Ossendowskiego jako konkurenta mojego głównego bohatera:

"W okresie, kiedy publikuje Bronisław Grąbczewski, największym literackim celebrytą nad Wisłą jest Ferdynand Ossendowski. Chętnie daje się fotografować przed wyjazdem na kolejne wyprawy lub tuż po powrocie, na przykład z „małpką Kasią” w objęciach. W 1923 roku ukazuje się polskie wydanie jego sensacyjnej książki Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów, której akcja również rozgrywa się w Azji. Historia ucieczki na wschód przed rewolucją październikową oraz spotkania w Mongolii z generałem białych kontrrewolucjonistów baronem Stefanem von Ungernem-Sternbergiem świetnie się sprzedaje. Wartka akcja jest mocno zaprawiona buddyjskimi przepowiedniami i wątkami mistycznymi. Powtarzają one motyw „władcy świata” ukrytego w podziemnym królestwie, już od początku wieku pojawiający się w europejskiej literaturze okultystycznej. Ossendowski twierdzi, że słyszał o tej legendarnej krainie podczas próby ucieczki z Rosji przez Tybet. Książka Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów ukazuje się w wielu językach i wywołuje międzynarodowy skandal. Autor, mieniący się naukowcem, zostaje oskarżony o co najmniej konfabulację, ale afera powoduje, że popyt na jego tekst jeszcze bardziej wzrasta.

Jeśli rozpatrzymy polską produkcję wydawniczą z ostatniego dziesięciolecia, będziemy mogli na palcach policzyć dzieła podróżnicze o głębszej, naukowej wartości, pozostałe prace to opisy przygód, w których dalekie kraje i ludy stanowią słabo zaledwie odmalowane tło nieprawdopodobnych nieraz zdarzeń. Tak pisze w 1927 roku Bolesław Olszewicz, nawiązując do sprawy Ossendowskiego oraz do naukowej wartości dzieł swojego znajomego, Grąbczewskiego. Rzetelność tego ostatniego nie przekłada się bynajmniej na popularność jego książek. Gdyby chciał konkurować z ówczesnymi gwiazdami, musiałby pisać bardziej atrakcyjnie – ale on nie chce, a może po prostu nie potrafi. Z wykształcenia jest wojskowym, z zamiłowania myśliwym i obieżyświatem, a pisarzem tylko z przymusu. 

 

© MAXMASALA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci