Menu

MAXMASALA

MAX CEGIELSKI - KULTUROWA MASALA I MIESZANKA Z POGRANICZA DYSKURSÓW

maxcegielski

Wywiad, który przeprowadziłem dla kwartalnika Przekrój nabrał nowego kontekstu po wydarzeniach w Ełku i kolejnych pobiciach osób o karnacji ciemniejszej niż Słowiańska.W nowej wersji magazynu, lekkiej i pełnej Filutka, rysunków, dowcipów, mój wywiad należy do najpoważniejszych elementów numeru. Na początku rozmowy Joanna Wasilewska dyrektorka Muzeum Azji i Pacyfiku mówi o tym, że przeszłość kolonialna, choć nie chlubna, przyzwyczaiła po prostu Anglików czy Holendrów do widoku "egzotyki": innych ludzi, pejzaży, przedmiotów.

"Max Cgielski: My poznawaliśmy natomiast świat tylko za pomocą instytucji takich jak kierowane przez Panią Muzeum Azji i Pacyfiku oraz w ostatnich latach: poprzez koncerty, festiwale etniczne, kino czyli kulturę. Czy przez tę sferę edukowani nie są jednak ci, którzy i tak znają obce kraje?

Joanna Wasilewska.: To co dzieje się ostatnio w Polsce to po części dowód na ograniczoną skuteczność tej działalności. Wielokulturowy przekaz docierał w dużej mierze do wąskich grup, środowisk dość elitarnych. Do tak zwanych „młodych wykształconych z wielkich miast”, a jeśli się pojedzie do mniejszego miasta, takich wydarzeń jest dużo mniej. Wszędzie znajdziemy kebab czy bar wietnamski, dobrze funkcjonujący na poziomie życia codziennego, ale to niekoniecznie przekłada się na zmianę myślenia. Stereotypy nadal są silne i tak będzie, dopóki Polska jest krajem homogenicznym etnicznie. Obcość jest u nas jak wystawa sklepowa. Kiedy pojawiły się „India shopy” na początku lat dziewięćdziesiątych to były okienkiem na świat, ale niczym więcej – zresztą, zarazem na Wschód i Zachód, bo sprzedawano tam mnóstwo odrzutów szytych w Indiach dla globalnych sieci. W tym samym czasie do wietnamskich barów przychodzili skini i zamawiali kurczaka w pięciu smakach, co nie przeszkadzało im się dalej oburzać na obcych. I każde muzeum też będzie zawsze trochę takim okienkiem, nawet ciekawym, ale niekoniecznie zmieniającym obraz świata."

Więcej w Przekroju...

Jak się okazało w Ełku, bar z Kebabem wystarczy do postaw anty-muzułmańskich. Rozumiem emocje mieszkańców z powodu tragicznej śmierci chłopaka, który stracił życie w wyniku ugodzenia nożem przez obsługę kebabu. Rozumiem, że emocje przysłoniły fakt, że zabity uciekał z ukradzionymi butelkami coli. Taka drobna kradzież nie powinna oczywiście skończyć się śmiercią, ale zapewne był to także wypadek w szamotaninie. Straszne i smutne, ale tłum wiwatujący przy każdym kamieniu rozbijającym szybę baru jest równie przerażający.

z21152608V,Kwartalnik-Przekroj

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • jol-ene

    to jednak dość smutne, gdy dyrektorka muzeum pisze, że jest ono ciekawostką, ale bez mocy sprawczej, jeśli chodzi o zmiany postaw... moim zdaniem muzeum powinno mieć taką moc sprawczą. wystawy i wydarzenia organizowane w miejscach kultury powinny być ciekawe, ale i edukujące! i ten tego, autor bloga mógłby zaglądać do słownika ortograficznego ;-)
    a rasizmowi - rzecz jasna - mówimy głośne, wyraźne i stanowcze NIE.

  • maxcegielski

    Dziękuję za uwagę ortograficzną: rozumiem, że odnosiła się do terminu "anty-muzułmański", poprawiłem. Tak to bywa w internetowym ferworze. Co do meritum: paradoksalnie akurat Muzeum Azji i Pacyfiku prowadzi od dawna bardzo szeroką działalność edukacyjną, na poziomie często "podstawowym", w tym sensie, że docierającą do "zwykłych" odbiorców. Ale nie można winić muzeów itp, że nie edukują ludzi w symbolicznym "Ełku". Pozdrawiam. Max Cegielski

© MAXMASALA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci