Menu

MAXMASALA

MAX CEGIELSKI - KULTUROWA MASALA I MIESZANKA Z POGRANICZA DYSKURSÓW

Co nie zmieściło się w książce Wielki Gracz? PART 2. + spotkania

maxcegielski

 

pamirski_post

W książce "Wielki Gracz" ostatecznie nie wykorzystałem archiwalnych materiałów, takich jak ten szkic Pamirskiego Postu czyli pierwszego stałego posterunku rosyjskiego w miejscu obecnego miasteczka Murgob. W książce piszę:

"Już w 1892 roku żołnierze carscy zakładają pierwszy stały posterunek na nowo podbitych ziemiach wyżyny Pamir, w miejscu, gdzie znajduje się dziś miasteczko Murgob. Pierwszą zimę spędzają w jurtach, na wysokości trzech i pół tysiąca metrów nad poziomem morza. Następnego roku Pamirski Post jest już porządnym fortem, a wkrótce warunki życia są na tyle dobre, że jeden z oficerów sprowadza w góry swoją żonę. Szybko pojawiają się domy, kantyna, piekarnia, kuchnia i apteka oraz sauna, która pozwala rozgrzać się nawet podczas srogich mrozów. Obyczaj budowania skromnych łaźni przetrwał do dziś, korzystam z nich nad Kara Kul i w innych miejscach. Fort szybko przestaje być główną bazą rosyjską na wyżynie, ponieważ każdego lata wyruszają z niego wojskowe ekspedycje, które zajmują kolejne doliny dalej na południe. Aż do 1895 roku kolejnymi wyprawami na Dachu Świata kieruje Michaił Jonow. Poszerza tereny objęte stałą rosyjską kontrolą, aż granica mocno opiera się o rzekę Pandż na zachodzie oraz stanowiącą jej dopływ rzekę Pamir i jezioro Zorkul na wschodzie. Dzięki zastosowaniu polityki faktów dokonanych przebieg linii granicznej pomiędzy mocarstwami zostaje wówczas ostatecznie ustalony. Mojemu bohaterowi - Bronisławowi Grąbczewskiemu, mimo usilnych starań, nie udaje się wejść w skład komisji ustalającej precyzyjnie podział terytoriów."

Dlaczego tak się stało? O tym w książce a może uda się też wspomnieć na spotkaniu ze mną o Wielkim Graczu w Muzeum Azji i Pacyfiku, Warszawa, Solec 24, niedziela 28 luty o 18:00. Rozmowę poprowadzi Maciej Magura Góralski

 

Komentarze (5)

Dodaj komentarz
  • Gość: [WueN] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Dzień dobry, właściwie już dobry wieczór. Nam, prowincjuszom, pozostaje tylko pozazdrościć imprez wielkiemu miastu i czytać książki ;)

    W piątek skończyłem lekturę Pana książki. Czytało się świetnie, o wiele lepiej, niż Hopkirka. Może przez to, że on ogarniał większą czasoprzestrzeń, na pewno przez to, że był mniej krytyczny wobec opisywanych przezeń bohaterów. Po "Wielką grę" sięgnąłem po lekturze Grąbczewskiego, po "Wielkiego gracza" - przypadkiem, bo znalazł się ot tak jakoś. Część szlaku pana Grąbczewskiego mamy z moją partnerką już za sobą (byliśmy już w Kirgistanie - 2013 r. i w Pamirze - 2014 r.). Jesteśmy tymi, co na przełęcz Ak Baitał czołgali się rowerami - przy okazji polecam - fantastycznie jest doświadczać w ten sposób przestrzeni i wielkiej ciszy (jeśli akurat nie wieje z północy).

    Z rzeczy, które bardzo utkwiły mi w pamięci - w drodze terenówką z Duszanbe do Chorogu podróżowaliśmy z dwoma Amerykanami, pracownikami ministerstwa sytuacji nadzwyczajnych. Jeden wysiadał w Kalak Kum, drugi jechał do Iszkaszim. Ten drugi mówił, że to jego najlepsza podróż na tej trasie i pierwszy kierowca, który nie puszczał muzyki. W Chorogu byliśmy krótko po zamieszkach, budynki były jeszcze popalone, wieczorem można było wyczuć jakieś napięcie.

    Później już było spokojnie. Jadąc wzdłuż granicy mieliśmy pokuszenie, żeby kupić afgańskie wizy przejechać się kawałek po południowej stronie granicy, ale to może w przyszłości.

    Marzy mi się jeszcze wizyta w Chinach, chciałbym zobaczyć Taklamakan i Góry Kaszgarskie (z kolegą mieliśmy kiedyś plan, żeby gdzieś między Muztag Atą a Kongur Tagiem przykręcić tabliczkę napisem w trzech językach, poświęconą panu Grąbczewskiemu (po angielsku koniecznie z adnotacją "Great enemy of the Britain").

    Na koniec pytanie: czy był Pan ostatnimi czasy w Pakistanie? Czy bezpiecznie będzie się zapuścić na Karakoram Highway?

    Pozdrawiam
    Wojtek

  • maxcegielski

    Witam, dziękuje za komentarz i zachęcam wszystkich do pisania o swoich podróżach. Fragmenty "Wielkiego Gracza" dotyczące Pakistanu powstały dosyć dawno temu, to nie jest już, niestety, ten sam kraj - raj, ale myślę, że KKH jest wciąż relatywnie bardziej bezpieczne od innych tras, regionów. Pozdrawiam!

  • Gość: [Witold] *.static.zebra.lt

    Dzień dobry,

    Panie Maxymilianie, jestem dziennikarzem, mieszkam na Litwie. Właśnie czytam Pana książkę "Wielki Gracz", jest fascynująca. Ogromnie się cieszę, że przywrócił Pan postać Grąbczeskiego do życia. Przy okazji, mam pytanie a dał by się Pan namówić na rozmowę / wywiad o Grąbczewskim oraz jego podróżach?

    Z uszanowaniem, W. J.

  • maxcegielski

    Jasne, proszę pisać na maulana@poczta.fm

  • petar

    Dzień dobry,
    W nocy skończyłem lekturę "Wielkiego Gracza" - gratuluję świetnej roboty. Pozostaje chyba żałować, że tak bardzo zachwiane są w naszej literaturze i nauczaniu historii proporcje pomiędzy pisaniem o "powstańcach" z jednej i "wiernych poddanych cara" z drugiej strony. Dobrze że Pana książka pokazuje szeroki obraz.
    Pozdrawiam.
    Piotr

© MAXMASALA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci