Menu

MAXMASALA

MAX CEGIELSKI - KULTUROWA MASALA I MIESZANKA Z POGRANICZA DYSKURSÓW

Po promocji "Przewodnika Polska & Azja"

maxcegielski

Dziękuję wszystkim, którzy się zjawili we Wrzeniu Świata, licznie, mimo pięknej pogody i innych, typowo warszawskich okoliczności. Najwięcej krytyki wzbudził mój arbitralny, autorski, wybór tematów do książki. Dlaczego pominąłem różne kraje, dlaczego nie ma np. Chin, czym właściwie się kierowałem? Odpowiadam, że nie chciałem tworzyć atlasu czy mapy, celem nie było spisanie historii relacji Polski z każdym krajem geograficznie sprecyzowanej Azji. Chodziło o wyznaczenie zakresu tematów ważnych dla tej historii, a szczególnie tych pominiętych, niezauważanych jak nasza "obecność" w Afganistanie, stosunek do uchodźców i zapomniana przeszłość. Książka dzieli się właśnie na takie trzy części, moim zdaniem determinujące relacje z jakimkolwiek krajem Azji. Tak jak potęga Ligi Morskiej i Kolonialnej do 1939 roku, opisywana w tekście Andrzeja Szczerskiego, plakat który poniżej zaszokował publiczność i był niezbitym dowodem na potęgę marzeń:

 

Z epoki opisywanej w książce i na spotkaniu przez Janka Sowę trudniej o wizualizacje i jego teza, że Rzeczpospolita Obojga Narodów i jej ekspansja na Kresy była projektem kolonialnym wzbudziła sprzeciw. Po szczegółowe dowody odsyłam do książki, tutaj jeden cytat z pism z epoki "szlacheckiej" na temat Ukrainy:

 
"Owa zgoła ta Polska Niżna nic inszego nie będzie, iedno nowe Coloniae

Polskie, iako też czytamy inne państwa przed laty Coloniae swe

miewały..."

 

Nie przekonało to części gości, którzy mówili o najazdach Tatarów jako dowodzie na to, że nie byliśmy państwem kolonizującym, ale niestety, co ma jedno z drugim wspólnego? Dlaczego najazdy czy stroje "orientalizujące"/tureckie miałyby dowodzić, że nie Rzeczpospolita Szlachecka nie była "Kompanią kresową" jak twierdzi Sowa? Do czasu powstania Sipajów nawet Anglicy w Indiach przyswajali elementy ubioru, ale to jednak oni rządzili a nie Hindusi.

 


Sporo ciekawych komentarzy wywołały też wypowiedzi Joanny Turowicz ( pierwsza z lewej, obok Sowa, ja stoję ) na temat problemów z akceptacją obyczajów uchodźców z Kaukazu, ale o tym więcej w filmiku z promocji, który montuję i wkrótce wrzucę. Wszystkim autorom i gościom - dzięki!

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • Gość: [ss] *.opera-mini.net

    przed napisaniem takiego komentarza proponuję przesłuchanie dokumentacji spotkania i sprawdzenie, czy na pewno padły takie słowa, jak autor twierdzi.
    nikt nie sprzeciwiał się opisowi ekspansji na kresy jako projektowi kolonizacyjnemu. pytanie brzmiało, co to ma wspólnego z azją? ani litwa ani ukraina nigdy nie były częścią azji. można je opisywać jako orient czy wschód, ale jako część azji to trywialny błąd. a przedmiotem książki jest azja a nie orient.

  • Gość: [max] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Wydawało mi się, że na ten argument już też odpowiedziałem na spotkaniu, ale potwórze: to że w książce o relacjach Polski i Azji piszemy o projekcie kolonizacyjnym na Kresach nie oznacza, że się "pomyliliśmy" i nie wiemy gdzie leży Ukraina. Tekst Janka Sowy otwiera książkę, ponieważ jako jej redaktor uważam, że fakt, że mamy, jednak, w historii epizod kolonizacyjny wpływa na nasze myślenie o "innych", "obcych", także tych w Azji.

  • Gość: [ss] *.opera-mini.net

    szkoda tylko, że redaktor nie raczył wyjaśnić, czym to naznaczone kolonializmem myślenie miałoby się różnić od myślenia w państwach, które nie miały takiego doświadczenia np. czechach czy słowacji - zwłaszcza w ich stosunkach i relacjach z azją. czy różnice te są rzeczywiście tak wielkie, że zasługują na tak kreatywne uzasadnienia w postaci pseudokolonialnej narracji?

© MAXMASALA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci