Menu

MAXMASALA

MAX CEGIELSKI - KULTUROWA MASALA I MIESZANKA Z POGRANICZA DYSKURSÓW

"Slumdog millionaire"

maxcegielski

TVN 24 zwrócił się do mnie o krótki komentarz do filmu Danny Boyle`a „Slumdog”, który właśnie obejrzałem. Z tego co im opowiedziałem zostanie pewnie jakiś urywek więc warto tu parę rzeczy powiedzieć. Najnowsze dzieło reżysera niezapomnianego „Trainspotting” ( szczególnie dla mnie i dla moich kolegów, ten film był niestety kiedyś bardzo bliski, wiadomo dlaczego ) nie jest żadnym arcydziełem. Atrakcyjne pokazywanie slumsów i biedy – czy Danny Boyle odpowiada w ten sposób na zachodnie zapotrzebowanie? Czy tak właśnie chcemy widzieć „trzeci świat”? Polukrowany, pięknie i atrakcyjnie sfilmowany?

"slumdog"

Myślę, że paradoks oburzenia niektórych Hindusów na film własnie na tym polega: denerwują się, że „Slumdog” pokazuje Indie jako kraj slumsów i biedy. Tymczasem ta bieda jest tu dużo mniej ostra i szokująca jak w rzeczywistości. Film pozbawia widza np. zapachów ( kadzidła i curry zabijające smrody ), składu powietrza (zanieczyszczenia, spaliny, wilgoć ), którym się oddycha, dotyku. O ile pamiętam nawet film dokumentalny „Przeznaczone do burdelu” w gruncie rzeczy pokazywał slumsy dużo ładniejszymi niż są w rzeczywistości. Od razu zaznaczam jedno: w świecie pełnym odpadków ( żywiącym się dosłownie i w przenośni odpadkami ) ludzie są bardzo czyści. Pamiętam dyskusję na orientalistyce uniwersytetu Warszawskiego, którą wzbudził jeden z anty-indyjskich reportaży byłego ambasadora Mroziewicza, który pisał o cywilizacyjnym brudzie. Hindusi mieszkający na ulicy są dużo czystsi od Polaków, w przeciwieństwie do potomków Piasta myją się codziennie bardzo dokładnie i nie pocą się ohydnie, choć nie stać ich na anty perspiranty. To jest starożytna cywilizacja!

 

 slumdog protest

 

     Jak widać po tym zdjęciu ( mała demonstracja zorganizowana przez aktywistów społecznych w Mumbaju ) optymistyczny ( aż kiczowato i chyba świadomie w konwencji bollywood ) film afirmujący możliwość wyrwania się z biedy też może budzić protesty. Autorzy i hinduscy aktorzy tłumaczą się, że dzieci ze slumsów są nazywane dużo gorzej niż w tytule filmu. Warto tez pamiętać, że główni, pozytyni bohaterowie są muzułmanami. Bracia tracą matkę w wyniku ataku i linczu hinduistów na muzułmanów ( to jeden z lepszych, dokumentalno-reporterskich elementów w tym filmie). Określenie zawierające w sobie "psa" jest wyjątkowo bolesne dla muzułmanów właśnie. Tutaj na banerze " i am not slumdog, i am future of india" - tak jest w istocie. Pytanie tylko czy przyszłością w sensie pozytywnym - możliwości awansu społecznego, czy odwrotnie?

 

      „Slum dog” wywołuje w odbiorcach Indii bardzo sprzeczne emocje. Z jednej strony są dumni, że A.R.Rahman jest nominowany i nagradzany za muzykę ( choć pewnie bardziej M.I.A buduje tu atmosferę soundtracku, ale to zawsze najbardziej lubiłem w hollywoodzkiej muzyce kiedy zderzała wschód i zachód jak w „Bluffmaster” ). Cieszą się, że o Indiach się mówi, ale są zawiedzeni, że znowu w kontekście nędzy ( jak przez ostatnie sto-dwieście lat, przed kolonizacją biedy i głodu nie było, przypominam bardzo ciekawe teksty, które ukazywały się po polsku w „Lewą nogą” ). Film łechce, ale też piętę achillesową: związki mafii i biznesu, korupcja itp. Bardzo ciekawe są dyskusje widzów z Indii, które poznałem dzięki linkowi na świetnym blogu Macieja Kuźmicza http://swiatinaczej.blox.pl/html. Spory Hindusów przypominają mi trochę młodych Persów w Teheranie, którzy choć nienawidzili rządu byli gotowi bronić kraju przed ewentualną inwazją amerykańską. Duma narodowa jest ważniejsza od innych wartości i poglądów. A Hindusi mają być z czego dumni, idą w ślady Chińczyków, potrzebują symboli swej potęgi.

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • chihiro2

    Muzyka jest faktycznie znakomita w tym filmie. Mnie z kolei zaskoczylo, jak roznie pojmuje ten film diaspory indyjskie na calym swiecie (o czym troche napisalam w mojej recenzji "Slumdoga" na blogu: chihiro.blox.pl/2009/02/Slumdog-Millionaire.html), moze zalezy to od tego, skad ci Hindusi pochodza i dokad sie przeniesli? Czytalam tez, ze film zostal lepiej odebrany w wersji hindi, niz w angielskiej.
    Scena napadu na slums swietna, nie wiem czy znasz/ogladales bardzo dobry dokument (czterogodzinny) "Final Solution" o calym tle zamieszek muzulmansko-hinduistycznych. Nie wiem, czy jest do zdobycia, ja go widzialam dobre 5 lat temu na Berlinale i zrobil na mnie ogromne wrazenie.

  • maga-mara

    Dla mnie ten film jest po prostu artystycznie kiepski. To, ze pokazuje slumsy i zeruje akurat na tym aspekcie subkontynetu, ktory, jak piszesz, traktowany jest przez Zachod od jakis dwoch stuleci, ma dla mnie drugorzedne znaczenie. Bieda rzeczywiscie szokuje w Indiach (do rozleglosci i ogromu slumsow przed wjazdem do Delhi od stronyw poludniowo-wschodniej trudno sie przyzwyczaic, nawet jezdzac tamtedy czesto) i nic dziwnego, ze ten temat powraca w sztuce. Zgadzam sie jednak z Toba, ze obraz przygotowany przez Boyle'a jest polukrowany i przez to plaski (dokladniej o tym pisze w krotkim podsumowaniu: magamara.blox.pl/2009/02/Slumdog-millionaire.html ). To jeden z moich glownych zarzutow pod adresem tego filmu. Po Boyle'u oczuekiwalabym czegos wiecej.

  • Gość: [neha] 91.180.114.*

    Wtrace tu swoje trzy grosze nie na temat, ale poruszyl mnie taki fragment wpisu :"bo nie stac ich na anty perspiranty". Litosci, jesli masz na mysli europejskie wydanie, to fakt nie uzywa ich sie, ale nie dlatego, ze ich nie stac. Uzywa sie talku lekko tylko perfumowanego, ktory po porannym prysznicu daje uczucie swiezosci przez wiele godzin. Hindusi tez sie poca, ale jakby tu powiedziec, "dyskretniej". Odradza sie stosowanie after shave i perfum zwlaszcza tych o intensywnym zapachu. Dlaczego? Bo takie wlasnie zapachy wabia moskity..napisze o tym na swoim blogu.

  • maxcegielski

    Neha, masz oczywiście rację. Jak to często na blogu, zastosowałem skrót myślowy pisząc szybko. Swoją drogą widzę, że zbyt często mi się to zdarza. Chodziło mi o przepaść finansową a nie o konretne sposoby na higienę. W "Pijanych bogiem" opisywałem jak Mittu Sain używając ( do zębów z kolei ) całkowicie naturalnego kawałka odpowiedniego drewna miał dużo lepsze, błyszczące jak w reklamie zęby niż ja, z tymi wszystkim szczoteczkami i pastami. Naturalne wciąż lepsze

© MAXMASALA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci