Menu

MAXMASALA

MAX CEGIELSKI - KULTUROWA MASALA I MIESZANKA Z POGRANICZA DYSKURSÓW

Banu Cennetoglu przedstawia Masista Gula, od 23 maja na 5 bienale w Berlinie - Pawilon Schinkla

maxcegielski

Masist Gul 

Banu Cennetoglu: Masist Gul był drugoplanowym aktorem, nie grał głownych ról, ale był rozpoznawalną postacią: zawsze grał tych złych. Trenował na siłowni, był bardzo silny. Ale poza tym, na boku zawsze uprawiał sztukę, której nikt nigdy nie brał serio. Rysował, pisał, robił książki, był cały czas twórczo aktywny. Ale nigdy nie udało mu się nic opublikować, nigdy nie udało mu się pokazać światu od tej strony. Tylko w świecie filmowym wiedziano o jego sztuce. Kiedy zmarł w 2003 przez przypadek natrafiłam na jego rzeczy w sklepie „second hand", ze „starzyzną". Byłam bardzo ciekawa jego życia ponieważ widziałam wiadomości o nim w telewizji. Interesował mnie ten kontrast między postaciami, które grał a jego własną śmiercią w zapomnieniu. Został znaleziony w swoim domu w Tarlabashe ( zła dzielnica, gdzie w opuszczonych domach greków i ormian mieszkają romowie i kurdowie, narkotyki ). Pokazano fragmenty z jego filmów a potem informacja, że zmarł w okropnych warunkach, w samotności, opuszczony. Był bardzo ubogi, był alkoholikiem. Zapił się na śmierć, pijąc spirytus przemysłowy, środki do czyszczenia, takie świństwa. Zmarł mając 56 lat.

Masist Gul

Max: W jakich latach był aktwynym, rozpoznawalnym aktorem?

Banu: W latach 70 i 80. Nie był moim idolem ani niczym takim, pierwszy raz o nim usłyszałam kiedy zmarł. Nie był gwiazdą, ale kiedy widzisz jego twarz rozpoznajesz go. Typ aktora którego nie znasz z nazwiska, ale gra we wszystkich filmach, więc znasz jego twarz. Zagrał w 300, raczej filmy klasy B, raczej złe, kino akcji. Wielkie wąsy, charakterystyczna postać. Miał obsesje na punkcie kulturystyki, zbierał zdjęcia kulturystów, robił z nich małe książeczki. Ludzie z branży znali jego obsesje rysowania bo zawsze chodził z małą walizeczką i podczas przerw na planie siadał i rysował, pisał. To opowiedzieli mi ludzie, ja nigdy go nie poznałam. Pokazywał im swoje rzeczy. Także swój miesięcznik, swój komiks „Kaldirim destani" czyli „Pavement myth- the life of Pavements wolf". To historia dziecka urodzonego i pozostawionego w toalecie, odnalezionego tam i adoptowanego przez wiedźme. Jest ciągle przez nią okrutnie torturowane a w końcu zabija ją i ląduje na ulicy.

Masist Gul

Max: Czy ta historia ma jakiś związek z jego życiem?

Banu: Nie dosłownie. Miał rodziców, rodzinę, ale sam nigdy się nie ożenił. Nie miał dzieci, tylko braci i siostry. Nie mieszkał na ulicy, miał dom. Ale czuł się tak jak jego bohater z komiksu. Samotny. Cały jego komiks jest o samotności, o tym, że nie ma pomocy, nie ma miłości. Otaczają go ciemności. Mówią, że miał kłopoty z kobietami. A w komiksie wiedźma rzuca na niego klątwe: nigdy nie zaznasz szczęścia z kobietą, nie poczujesz tej radości związku. „Kaldirim Destani" jest więc w pewnym sensie autobiograficzny, ale nie dosłownie, nie w stu procentach. Nigdy nie mówi „ja" - zresztą; jego bohater mówi „my". Wszystkie teksty są rymowane. Nie da się tego przetłumaczyć, więc do każdej książki dodajemy dokładne streszczenie po angielsku. I jeśli przyjrzysz się jak on to pisał i rysował to widać, że nigdy niczego nie skreślał, nie poprawiał w tekście. To bardzo prosty język, ale jest bardzo specyficzny, bardzo wymyślny. Prosty ale pełen fantazji, dobrze napisany, ale nie filozoficzny, nie głęboki. Bardzo bogaty i intensywny. Pisał też książki, setki stron i nigdy żadnego błędu, żadnej poprawki. Jest więc pewny tego co pisze. Jego alterego w komiksie wzywa Boga na pomoc, żali się, ale to nie jest religijne. Historia toczy się od 1905 do 1973 w Adanie, zaczyna się przed powstaniem republiki, kobiety mają zasłony a mężczyźni fezy (zakazane potem przez Ataturka ), kończy się w innych czasach. Na ostatnich obrazkach są męskie garnitury a kobiety chodzą w sukienkach. Każdy zeszyt zaczyna się od współczesności i główny bohater wspomina dzieciństwo. To „kabadayie" - twardziel, ale nie chuligan tylko miejski Robin Hood - zabiera bogatym, oddaje biednym. Działa poza prawem, ale działa w słusznej sprawie. Na okładce jest zazwyczaj alter ego Masista - ten twardziel, już dorosły. Wielki wąs, jak on sam. Buty na obcasiku, ze szpicem, wielki „tesbiyeh" ( muzułmański różaniec ) To wygląda jak styl z lat `70, ale w dzielnicy Dolapdere Stambułu oni wciąż tak wyglądają. To styl tej subkultury. A komiks był rysowany, jak myślę, w latach `80. W ostatnim, nieukończonym, zeszycie na obrazku pojawiają się te poprzednie komiksy, wydane jako książka. I jest odczytywana, historia wraca do punktu wyjścia, do tego strasznego dzieciństwa i tortur wiedźmy. To pętla, historia zaczyna się od początku. Jego komiks jest bardzo filmowy, to trochę jak „storyboard" do filmu. Można by łatwo zrobić animację z tego bo Masist Gul myślał filmowo.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • ewa.ilska

    Czesc Max,
    tak troszke z innej strony... znasz rysunki pani Siona Benjamin?
    www.artsiona.com/index.html
    pozdrawiam Ewa

© MAXMASALA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci