Menu

MAXMASALA

MAX CEGIELSKI - KULTUROWA MASALA I MIESZANKA Z POGRANICZA DYSKURSÓW

Polska jako kraj postkolonialny?

maxcegielski

Czy modelem, problematyką, terminologią postkolonialną można opisywać Polskę? Kraj, który przecież był „kolonią” sowiecką, którego umysły zostały zniewolone, fascynowały się okupantem tak jak hindusi Brytyjczykami? Czy taka perspektywa analizy może dodać coś nowego do myślenia o komunizmie? A może nawet wyzwoli nas z patologicznego obłędu myślenia w kategoriach komuna-postkomuna? Może przesunięcie w taki sposób akcentów uratowałoby pamięć o realnych dokonaniach okresu powojennego? Może myślenie o naszych losach tak jak o losach innych podbitych, niezależnie od koloru skóry, pozwoli nam nie wylewać dziecka z kąpielą?

Nie twierdzę, że za komuny było dobrze, ale wiem ilu ludziom, takim jak mój dziadek, prosty chłopak z biednej galicyjskiej wsi, umożliwiła awans społeczny. Przemek Wielgosz w arcyciekawym tekście „Od zacofania i z powrotem. Wprowadzenie do ekonomii politycznej peryferyjnego miasta przemysłowego” opublikowanym w książce „Futuryzm miast przemysłowych” (Ha!art 2007) przypomina, że jednak lata 1945-89 spowodowały ogromny skok modernizacyjny Polski. Powołując się na teksty naukowe bynajmniej nie propagandowe bo powstałe już w XXI wieku przypomina, ze w 1950 roku osiągnęliśmy produkcję przemysłową z 1938. Jakim kosztem – wiadomo, ale fakty pozostają faktami. Szybka urbanizacja, awans dolnych warstw społecznych, zmniejszenie roli rolnictwa. Podstawy tego sukcesu były oczywiście kruche i system padł pod własnym ciężarem, wracając do punktu wyjścia – pozycji peryferyjnej w światowym systemie.

Jak więc pamiętać o plusach tego okresu historii, nie zamykając zarazem oczu na brak wolności, na śmierć „wrogów ludu”, na antysemickie czystki itd.? Być może właśnie poprzez przeniesienie ciężaru z „komunizmu” na „sowiety”, a w szerszej perspektywie czasowej – na Rosję i innych rozbiorców? Być może drogą jest przyznanie, że w drugiej połowie XX wieku byliśmy państwem podbitym a w XIX nie było nas wcale?  Nawet jeśli po 1945 był to najweselszy barak obozu socjalistycznego, to jednak byliśmy zniewoloną prowincją Imperium. Stacjonowały tu wojska radzieckie, przyznanie tego nie powinno zniszczyć naszej dumy narodu peryferyjnego.

Mam wrażenie, że zainteresowanie teorią postkolonialną w kręgach lewicowych ( np. „Lewą nogą” czy „Le monde diplomatique”) może mieć ciekawy ciąg dalszy i w tej właśnie perspektywie możliwa jest obrona w Polsce projektu lewicowego. Piszę te słowa po lekturze dwóch ciekawych tekstów używających klucza postkolonialnego do pisania o Polsce i naszej literaturze. Obydwa ukazały się w krakowskiej prasie katolickiej, obydwa odwołują się do „Orientalizmu” Edwarda Saida.

"Orientalizm"

 

We wrześniowym numerze „Znaku” Dariusz Skórczewski pyta „Dlaczego Polska powinna upomnieć się o swoją postkolonialność” i odpowiada, że w celach autopromocyjnych. Wpisanie naszej historii w podobny kontekst co dzieje Indii, Afryki czy Ameryk uratowałoby studia slawistyczne, uważane w USA podobno za badające literatury zbyt silnie skontekstualizowane, czyli po prostu niezrozumiałe dla innych czytelników. Szczere przyznanie się do tego, że byliśmy niewolnikami tak samo jak „czarni, żółci i czerwoni” umożliwiłoby zrozumienie naszych losów innym ludziom. Ale, czego autor przez grzeczność nie pisze, Polakom trudno byłoby przyznać, że mają coś wspólnego z „kolorowymi” stąd zapewne ciągła niepopularność perspektywy postkolonialnej w Polsce. W głębi duszy jesteśmy oczywiście wciąż rasistami.

( Warto przeczytać tekst Micka Hume`a przedrukowywany ze „Spiked” w Forum z końca lata pt. „Bomba białego człowieka”. Autor, marksista, udowadnia, że bombę atomową zrzuciła Ameryka na Japonię z powodów rasowych, po to aby podreperować zniszczony przez „żółte małpy” wizerunek niezwyciężonego białego człowieka w Azji )

„Fotograf postkolonialnego świata” to z kolei tekst Przemysława Czaplińskiego o nowych „fotografiach” Janusza Andermana – „protekcjonalnego inteligenta”, który ukazał się w Tygodniku Powszechnym ( 7 pazdz2007) Okazuje się, że myślenie polskich elit o reszcie narodu-ludu, jego historii i przywarach może być naznaczone dumą kolonialisty w białym hełmie, czy w wersji współczesnej – podróżnika z plecakiem.

cdn...

znak

ps. ta wersja wpisu różni się nieco od pierwotnie tu opublikowanej. A w "Znaku" jak widać po okładce mnóstwo innych ciekawych tekstów w tym Piotra Kłodkowskiego o aktualnej sytuacji w Nepalu.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • pillow-book

    Czekam z niecierpliwością... Bardzo ciekawy punkt widzenia.

    Dobrego dnia!

© MAXMASALA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci